System ETS2 odroczony do 2028 roku. I. Zyska: To krok w dobrą stronę. Rygorystyczne cele są niemożliwe do spełnienia w czasie, który KE narzuciła państwom członkowskim
Jest to krok w dobrą stronę, dlatego że tzw. system ETS2 to system wymierzony w poprawę efektywności energetycznej budynków, ale również transportu. Jednak rygorystyczne cele, które w systemie ETS2 zostały zaprogramowane, one są de facto niemożliwe do spełnienia w czasie, który Komisja Europejska narzuca dla wszystkich państw członkowskich – powiedział Ireneusz Zyska, poseł PiS, były wiceminister klimatu, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
W audycji Ireneusz Zyska odniósł się do przesunięcia o rok przez Radę Unii Europejskiej terminu wejścia ETS2. Pierwotnie system miał wejść w życie w 2027 roku.
– Jest to krok w dobrą stronę, dlatego że tzw. system ETS2 to system wymierzony w poprawę efektywności energetycznej budynków, ale również transportu. Jednak tutaj są bardzo rygorystyczne cele związane z tym, aby osiągnąć neutralność klimatyczną, zeroemisyjność i to wymaga gigantycznych wręcz nakładów inwestycyjnych w obszar termomodernizacji budynków, wymiany źródeł ogrzewania. To zresztą od wielu lat rząd Prawa i Sprawiedliwości, rząd pana premiera Mateusza Morawieckiego czynił chociażby przez program „Czyste Powietrze” czy inne programy. Teraz jeszcze do tego dochodzi transport i Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który ma tak bardzo rozbudowany system ciepłownictwa systemowego, czyli jest duża elektrociepłownia, która przesyła na dużą odległość do budynków ciepło i zasila, ogrzewa te budynki, głównie osiedla z wielkiej płyty. I to jest blisko 21,5 tysiąca kilometrów takich ciepłociągów. Jak oceniają eksperci, około 18 milionów polskich obywateli korzysta z ciepła systemowego i w ponad 90 proc. te elektrociepłownie działają na węgiel. Zatem te rygorystyczne cele, które w systemie ETS2 zostały zaprogramowane, one są de facto niemożliwe do spełnienia w czasie, który Komisja Europejska narzuca dla wszystkich państw członkowskich – mówił poseł PiS.
Były wiceminister klimatu podkreślił, że dobrze się stało, że pewna refleksja została powzięta przez Komisję Europejską i ten system został odroczony w czasie.
– Jeśli rzeczywiście idziemy w kierunku komfortu życia obywateli, mieszkańców, to zmiana tego komfortu poprzez poprawę jakości mieszkań, domów, docieplenia tych budynków będzie się wiązała tak czy inaczej, ze zmniejszeniem kosztów zużycia ciepła, energii elektrycznej i to się wszystkim opłaca: i obywatelom, ale także państwu i całemu systemowi energetycznemu. Wówczas potrzebujemy mniej energii, mniej ciepła do tego, żeby ogrzać swoje domy, np. energią elektryczną, jeżeli ktoś używa pompy ciepła. (…) Więc ten kierunek jest dobry, bo poprawia jakość, komfort życia naszych obywateli. Jednak nie chcemy tego czynić pod presją ideologiczną, że do jakiejś daty powinniśmy osiągnąć pewien cel – podkreślił gość audycji „Aktualności dnia”.
Ireneusz Zyska zwrócił uwagę na dużą nierównomierność wśród krajów Unii Europejskiej.
– Nie wszyscy mają tak jak Hiszpania czy Włochy na południu Europy, gdzie mają dużo słońca, średnią temperaturę wyższą niż w naszej strefie geograficznej, strefie klimatycznej. Poza tym Polska – musimy o tym pamiętać – startowała z zupełnie innego miejsca, mając ponad 80 proc. udziału w systemie energetycznym opartym o wytwarzanie energii z węgla. W innych krajach ten miks energetyczny od wielu lat był w innej strukturze wytwarzania. Dlatego Polska musi być traktowana na specjalnych warunkach. Spójrzmy na nasze uwarunkowania historyczne, zależności, które wynikają z czasów, kiedy Polska była pod wpływem Związku Radzieckiego w czasach PRL – zauważył polityk.
Cala rozmowa z Ireneuszem Zyską dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




