Z sercem dla Wschodu – o misji i wsparciu Kościoła w Kazachstanie
Ks. Artur Zaraś od 12 lat prowadzi wyjątkową misję w Kazachstanie, gdzie w Konajewie, na terenie diecezji Ałmaty, tworzy żywą wspólnotę parafialną, prowadzi jedyny katolicki dom dziecka w kraju i staje się dla wielu dzieci prawdziwym ojcem. W rozmowie z mediami watykańskimi opowiada o codziennej posłudze, cudach, przemianach społecznych oraz o ogromnym znaczeniu wsparcia płynącego z Polski. W najbliższą niedzielę będziemy przeżywać 26. Dzień Modlitwy i Pomocy Materialnej Kościołowi na Wschodzie.
Nowa rzeczywistość
Misjonarz opowiada jak Kazachstan bardzo się zmienił przez ostatnie lata.
– To już nie jest ten sam Kościół przesiedleńców z lat 30. minionego wieku – podkreśla ks. Artur Zaraś.
– Dziś to zupełnie inna rzeczywistość. Rozwijające się miasto, zbudowane osiedla, nowe perspektywy – mówi ks. Artur Zaraś.
Konajew, miasto porównywane przez duchownego do Inowrocławia, to miejsce, gdzie nie tylko rozwija się infrastruktura, ale przede wszystkim tętni życie parafialne.
– Każdy, kto przyjeżdża, wyjeżdża zachwycony. Mówią, że nie widzieli tak żywej parafii – dodaje ks. Artur Zaraś.
Dom dziecka jako centrum nadziei
Najważniejszym dziełem prowadzonym przez ks. Artura Zarasia jest dom dziecka – jedyny katolicki ośrodek tego typu w całym Kazachstanie.
– Prowadzimy trzy domy dla dzieci z wychowawcami, czwarty to dom samotnej matki, a piąty – dom studenta dla starszej młodzieży uczącej się w Ałmatach – wyjaśnia ks. Artur Zaraś.
– Dzieci są socjalnymi sierotami, porzucone przez jednego lub oboje rodziców. Dla nich jestem jak ojciec. Mam 50 dzieci. Mówię to z uśmiechem i dumą – dodaje ks. Artur Zaraś.
Pomoc z Polski – most serc
Ks. Artur Zaraś z wdzięcznością mówi o polskich darczyńcach.
– Żyjemy z ofiar, z projektów socjalnych. Gdyby nie pomoc z Polski, to byśmy nie funkcjonowali – zaznacza.
Wspiera go m.in. Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie, kierowany przez ks. Leszka Kryżę TChr, który wielokrotnie odwiedzał Konajew i na własne oczy widział, jak wielkie dzieło tu powstaje.
– Zawsze w październiku rozprowadzam misyjne kalendarze w parafiach diecezji bydgoskiej, zielonogórsko-gorzowskiej i innych zaprzyjaźnionych wspólnotach. Zbieramy datki i każda złotówka wraca tutaj – do dzieci – opowiada ks. Artur Zaraś.
– To przy takich zbiórkach prowadzonych w Polsce można spotkać tych, którzy skorzystali już z takiej pomocy; studentów z Kazachstanu, którzy dziś uczą się naszym kraju – mówi ks. Artur Zaraś.
Odpowiedzialność, nie wygodnictwo
Dom Samotnej Matki to miejsce, w którym kobiety w trudnej sytuacji otrzymują realne wsparcie.
– Chcemy, żeby same stanęły na nogi. Pomagamy, ale uczymy odpowiedzialności. Nie dajemy ryby, dajemy wędkę – podkreśla ks. Artur Zaraś.
Historie dzieci, które dzięki tej pomocy osiągnęły sukces, są budujące.
– Jedna z naszych dziewczyn skończyła liceum i uniwersytet w Polsce, dziś jest inżynierem. To nasza ogromna radość – opowiada z dumą ks. Artur Zaraś.
Wdzięczność i misja każdego z nas
Na zakończenie misjonarz kieruje słowa podziękowania do wszystkich wspierających:
– Każdy ochrzczony jest wezwany do bycia misjonarzem – nie zawsze wyjeżdżając, ale modląc się, wspierając, interesując się misjami – zaznacza ks. Artur Zaraś.
Zacytował także słowa, które jego przyjaciel wyrył na kamieniu przy figurze Najświętszego Serca Pana Jezusa:
„Będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają się tobie czym odpłacić. Nagrodę otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.
– Niech te słowa spełnią się w życiu wszystkich naszych dobroczyńców. Dzięki waszym sercom my możemy funkcjonować, wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim i dawać im przyszłość – podsumowuje ks. Artur Zaraś.
Marek Weresa – Watykan/radiomaryja.pl



