fot. twitter.com

Tzw. edukacja zdrowotna nie cieszy się popularnością wśród uczniów

W zajęciach z tzw. edukacji zdrowotnej bierze udział około 30 proc. uczniów – wynika z danych MEN. Trwający rok szkolny jest pierwszym, w którym mimo sprzeciwu wielu rodziców, pedagogów i organizacji resort przeforsował nowy przedmiot. MEN nadal podtrzymuje, że powinien on być obowiązkowy.

Jednak dane z prawie stu procent szkół z poszczególnych województw i większych miast pokazują, że tzw. edukacja zdrowotna nie cieszy się popularnością wśród uczniów.

Najwięcej uczestników jest w szkołach podstawowych, około 40 procent uprawnionych. W liceach jest to 10 procent, a w technikach nieco pomad siedem.

Najwyższy odsetek uczestników odnotowano w Gorzowie Wielkopolskim, a najniższy w Rzeszowie. W przypadku województw odpowiednio są to Wielkopolskie i Podkarpackie.

Rodzice i dzieci wyrazili wotum nieufności wobec minister edukacji – powiedział prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski z Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Jak inaczej można odczytywać sytuację, w której pierwsi adresaci działań administracji rządowej, oświaty, rodzice i uczniowie, w większości aktywnie wypisują się z zajęć tak mocno promowanych przez minister Nowacką? To jest wotum nieufności i właściwą odpowiedzią na takie wotum nieufności byłoby wycofanie się całkowite z seksualnej edukacji pod pozorem edukacji zdrowotnej oferowanej w szkołach. Tymczasem widzimy reakcję właściwą nie dla władzy demokratycznej, ale dla władzy totalitarnej. Skoro ludzie tego nie chcą, to resort rekomenduje obowiązkowość tych zajęć kolejnej edycji. To było w pewnym sensie do przewidzenia, bo taka jest natura tej władzy, która próbuje nas zmusić do rzeczy, których nie chcemy. Próbuje wymusić demoralizację i seksualizację naszych dzieci – mówił mec. Jerzy Kwaśniewski.

Rząd musi wycofać się i zrozumieć, że rodzice nie chcą tzw. edukacji zdrowotnej i chcą przywrócić Wychowanie do Życia w Rodzinie, które prowadzi odpowiedzialne nauczanie o miłości, relacjach i rodzinie – zaapelował mec. Jerzy Kwaśniewski.

Najwięcej kontrowersji w nowym przedmiocie budzą elementy tzw. edukacji seksualnej. Treściom tym sprzeciwiają się m.in. rodzice, którzy nie godzą się na dobieranie im konstytucyjnego prawa do wychowania swoich dzieci według własnych wartości. Nie chcą również, aby przedmiot był obligatoryjny.

RIRM

drukuj