Ekstraklasa. Cenne zwycięstwa GKS-u i Arki, Pogoń lepsza od Cracovii
W sobotnich meczach 13 kolejki piłkarskiej Ekstraklasy zwycięstwa odnosili wyłącznie gospodarze. Ważne trzy punkty wywalczyły znajdujące się blisko strefy spadkowej GKS Katowice oraz Arka Gdynia. Trzecie spotkanie bez porażki zapisała na swoim koncie szczecińska Pogoń, która u siebie pokonała Cracovię.
Arka Gdynia – Piast Gliwice 2:1 (2:1)
Dawid Kocyła 1′, Kamil Jakubczyk 8′ – Erik Jirka (k.) 45+5′
Piast jechał na spotkanie do Gdyni już z nowym szkoleniowcem. Maxa Möldera na stanowiska trenera gliwiczan zastąpił Daniel Myśliwiec. Już początkowe minuty pokazały, że przed nowym opiekunem Piasta dużo pracy. Arka wyszła bowiem na prowadzenie już w 1. minucie gry. Marc Navarro dograł do wychodzącego na czystą pozycję Dawida Kocyły, a ten w sytuacji sam na sam pokonał Frantiska Placha. Beniaminek nie zwalniał tempa. W 8. minucie gospodarze podwyższyli swoją przewagę. Do dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Kamila Jakubczyka, który zdecydował się na uderzenie. Futbolówka – mimo że kopnięta nieczysto i niezbyt mocno – wpadła jednak do siatki. Początkowo sędziowie odgwizdali pozycję spaloną Edu Espiau, który próbował trącić piłkę, jednak po analizie VAR zmienili swoją decyzję, uznając trafienie. Tuż przed przerwą bliski gola był Sebastian Kerk, który minimalnie chybił strzelając z rzutu wolnego z okolic pola karnego. W odpowiedzi zza pola karnego uderzał Leandro Sanca, a futbolówkę ręką odbił próbujący zablokować to kopnięcie zawodnik Arki. Arbiter podyktował rzut karny dla Piasta, którego na bramkę zamienił Erik Jirka.
Po zmianie stron mocniej zaatakowali gliwiczanie. W 48. minucie lewą nogą strzelał Sanca, jednak dobrze interweniował Damian Węglarz. Kilkanaście sekund później w poprzeczkę trafił Jirka. W 68 minucie mocno sprzed pola karnego kopnął Grzegorz Tomasiewicz, jednak znakomicie obronił bramkarz gdynian. W ostatnich minutach meczu Marc Navarro uratował Arce komplet punktów wybijając futbolówkę z linii bramkowej po główce jednego z graczy Piasta.
***
Pogoń Szczecin – Cracovia 2:1 (0:1)
Kamil Grosicki 61′, Paul Mukairu 89′ – Filip Stojilković 29′
Zajmująca miejsce w strefie pucharowej Cracovia udawała się do Szczecina. Pogoń pod wodzą nowego trenera – Thomasa Thomasberga – w dwóch ostatnich spotkaniach zdobyła cztery punkty i liczyła na podtrzymanie dobrej passy.
Pierwsza część spotkania przebiegała pod dyktando gości. Aktywnością pod bramką rywali wykazywał się przede wszystkim Filip Stojilković. W 27. minucie Szwajcar, będąc w polu karnym Portowców, uderzał z ostrego kąta, ale nogą skutecznie interweniował Valentin Cojocaru. Kilkadziesiąt sekund później Cracovia wyszła na prowadzenie. Z prawej strony boiska zacentrował Dominik Piła, na bramkę gospodarzy główkował Mauro Perković, Cojocaru odbił piłkę przed siebie, a skuteczną dobitką popisał się Stojilković. Kilka minut później ponownie na bramkę Portowców uderzał Stojilković, jednak tym razem golkiper szczecinian obronił. Szwajcar miał jeszcze jedną szansę bramkową kilka minut przed przerwą, kiedy to w polu karnym nawinął obrońcę rywala, jednak piłkę spod nóg wybił mu Cojocaru.
W drugiej połowie to Pogoń była zespołem dominującym. Ataki gospodarzy przyniosły efekt w 61. minucie. Po centrze z rzutu rożnego i niepewnej interwencji obrońców Pasów do piłki dopadł Kamil Grosicki i z ok. 10 metrów mocnym płaskim uderzeniem doprowadził do wyrównania. W 79. minucie szansę na gola miał Marjan Huja, który po centrze z kornera i zamieszaniu w polu karnym rywali strzelał lewą nogą z kilku metrów, jednak wyraźnie chybił. Bramka na wagę trzech punktów dla Portowców padła w 89 minucie. W pole karne gości prawą nogą dośrodkował Musa Juwara, głową futbolówkę trącił jeszcze Fredrik Ulvestad, a następnie głowę przyłożył jeszcze Paul Mukairu, ustalając wynik spotkania na 2:1 dla gospodarzy.
***
GKS Katowice – Korona Kielce 1:0 (0:0)
Sebastian Milewski 76′
Podbudowany wyjazdową wygraną w Lublinie GKS Katowice podejmował na swoim terenie Koronę Kielce, która w poprzednich dwóch spotkaniach zapisała na swoim koncie zaledwie punkt. Przez pierwsze pół godziny na boisku działo się niewiele. Dopiero w 31 minucie zrobiło się gorąco pod bramką Korony, kiedy to Borja Galan usiłował dośrodkować z lewej strony boiska, ale wyszedł z tego tzw. centrostrzał, który zatrzymał się na słupku. Goście odpowiedzieli kilka minut później. Akcję Stjepana Davidovicia i odegranie Dawida Błanika próbował skutecznie wykończyć Martin Remacle, jednak kopnął prosto w ręce Rafała Strączka. W 38. minucie blisko trafienia byli kielczanie. Z lewej strony boiska zacentrował Konrad Matuszewski, główkował Pau Resta, piłka odbiła się od poprzeczki, głową dobijał jeszcze Kostas Sotiriou, jednak futbolówkę z libii bramkowej zdołał wybić Lukas Klemenz.
Po zmianie stron jako pierwsi groźniej zaatakowali piłkarze GKS-u. W 51. minucie z półobrotu uderzył lewą nogą Bartosz Nowak, jednak bardzo dobrze interweniował Xavier Dziekoński. Dwadzieścia minut później prowadzenie gospodarzom mógł dać Marcel Wędrychowski, jednak po jego strzale piłka odbiła się najpierw od bramkarza, a potem od obrońcy Korony i nie wpadła do siatki. Starania katowiczan przyniosły efekt w 76. minucie. Wędrychowski zagrał na drugą stronę pola karnego, Borja Galan zgrał futbolówkę głową w kierunku Sebastiana Milewskiego, a ten uderzeniem lewą nogą pokonał Dziekońskiego. Kilkadziesiąt sekund później Milewski podał do Nowaka, który skierował piłkę do siatki, jednak radość graczy Gieksy okazała się przedwczesna, gdyż strzelec gola w momencie podania znajdował się na spalonym. W końcowych minutach goście szukali trafienia na wagę remisu. W 89 minucie po zamieszaniu w polu karnym futbolówka trafiła pod nogi stojącego kilka metrów przed bramką Remacla, jednak jego uderzenie wybił stojący na linii bramkowej Galan. Katowiczanie ostatecznie utrzymali korzystny wynik i dopisali do swojego dorobku cenne trzy punkty.
Opinia po sobocie? 👀 pic.twitter.com/6hMFQLD7Oo
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) October 25, 2025
Sport.RIRM



