Prof. P. Skrzydlewski: Naszych polityków nie psuje tylko sama możność sprawowania władzy, ale okazja do korupcji. Psuje ich obecna dziś wszechobecna forma demokracji i partyjniactwa, które nakazują w pierwszej kolejności liczyć się ze słupkami poparcia
Naszych polityków nie psuje tylko sama możność sprawowania władzy, ale okazja do korupcji. Psuje ich obecna dziś wszechobecna forma demokracji i partyjniactwa, które nakazują w pierwszej kolejności liczyć się ze słupkami poparcia, a nie z prawdą i dobrem. Słupki poparcia przekładające się ostatecznie na liczbę posłów i stanowisk formują polityków w stronę własnego interesu oraz polityki hipokryzji, zgniłych kompromisów, które sprawiają pozory prawomyślności i praworządności. Dodatkowo trzeba zauważyć, że nasz polski świat polityki, partii i partycypacji prawa jest istotnie okaleczony i zinstrumentalizowany przez państwa ościenne, zewnętrzne siły, które w naszej politycznej słabości, uległości i głupocie widzą realną szansę realizacji interesów własnych – mówił prof. Paweł Skrzydlewski, filozof, rektor Akademii Zamojskiej, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.
Słowo polityka często kojarzy nam się negatywnie, głównie przez zachowania ludzi, którzy ją tworzą. Warto jednak pamiętać, że sama w sobie nie jest zła, ponieważ jest to sposób organizowania wspólnego życia i troski o dobro wspólne.
– W naszej politycznej rzeczywistości jest tak od wielu lat, że ten, kto trafia do tzw. polityki, nie chce z niej wyjść i opuszcza ją dopiero wtedy, kiedy jakąś siłą zostanie usunięty. Tym samym utrwala się w naszej świadomości zbiorowej nie tylko pejoratywny obraz polityki jako takiej, ale także samego polityka, który przeważnie jest tylko politykiem i nic nie potrafi, oprócz swojego politykowania. Sama polityka nie jest ze swej natury nie jest jednak niczym złym. Myli się ten, kto sądzi, iż tworzą ją tylko ludzie kiepscy i egoistyczni – zauważył prof. Paweł Skrzydlewski.
W historii naszego narodu nie brakowało ludzi, którzy rozumieli politykę jako służbę, a nie sposób na władzę czy korzyści. To dzięki takim postawom Polska mogła się rozwijać i przetrwać najtrudniejsze czasy.
– Nasze dzieje polityczne liczące tysiąc lat ukazują polityków wielkich, dobrych moralnie, skutecznych i dobrych naśladowania we wszystkim. Dziś zepsuci i zniechęceni codziennością, często zapominamy, że w kanonie naszej cywilizacji polityka przynależy do normalnych ludzi. Jako taka jest ze swej istoty nie tylko nakierowana na dobro, ale także na skuteczność i poszanowanie naturalnego porządku, jaki dał Bóg. To sprawia, iż dobrym politykiem jest człowiek, który ma nie tylko dobrze poukładane w głowie, ale także w swoim sercu. Nade wszystko dobrym politykiem jest ten, kto ma władztwo nad sobą. Jest to władztwo, które pochodzi od życia cnotliwego. Ono sprawia, że polityk nie jest kimś pękniętym wewnętrznie i nie ma w nim destrukcyjnej siły, jaką jest pycha i hipokryzja, dlatego jest kimś silnym duchowo, może budzić podziw i szacunek. Ich źródłem, jak uczył Arystoteles, nie jest przymilanie się do ludzi i próby ich przekupywania, ale godność własna, realne zasługi połączone z życzliwością i prostotą – wyjaśnił rektor Akademii Zamojskiej.
Współczesna polityka coraz częściej zatraca swój prawdziwy sens, stając się grą interesów, a nie służbą narodowi. Zamiast kierować się prawdą i troską o dobro wspólne, wielu polityków ulega presji popularności, korzyści i wpływów zewnętrznych. To sprawia, że w życiu publicznym coraz trudniej o autentyczność, odpowiedzialność i moralny kompas, które powinny być fundamentem każdej władzy.
– Naszych polityków nie psuje tylko sama możność sprawowania władzy, ale okazja do korupcji. Psuje ich obecna dziś wszechobecna forma demokracji i partyjniactwa, które nakazują w pierwszej kolejności liczyć się ze słupkami poparcia, a nie z prawdą i dobrem. Słupki poparcia przekładające się ostatecznie na liczbę posłów i stanowisk formują polityków w stronę własnego interesu oraz polityki hipokryzji, zgniłych kompromisów, które sprawiają pozory prawomyślności i praworządności. Dodatkowo trzeba zauważyć, że nasz polski świat polityki, partii i partycypacji prawa jest istotnie okaleczony i zinstrumentalizowany przez państwa ościenne, zewnętrzne siły, które w naszej politycznej słabości, uległości i głupocie widzą realną szansę realizacji interesów własnych – stwierdził filozof.
Prof. Paweł Skrzydlewski podkreślił, że szansa na prawdziwą politykę istnieje, ale wymaga to zaangażowania ludzi prawych. Nie możemy zostawić naszego życia publicznego liderom partyjnym.
– Szansa na prawdziwą politykę istnieje i wymaga do swojego spełnienia przede wszystkim działania ludzi prawych. Nie zostawiajmy naszego życia publicznego liderom partyjnym i samym partiom, nie szukajmy wodzów. Wkraczajmy w życie publiczne, gdzie się da (…). Nie dajmy sobie wmówić antyspołecznej i antynarodowej ideologii. Partie i partyjni liderzy będą się zmieniać i często będą odchodzić w niebyt, ale tam, gdzie społeczeństwo i naród mają zdolność do politycznego normalnego życia, zawsze istnieje szansa na dobrą, skuteczną i normalną politykę. Od niej zależy byt i siła Polski – akcentował felietonista.
Cały felieton z cyklu „Spróbuj pomyśleć” można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




