fot. https://www.facebook.com/pskrzydl

Prof. P. Skrzydlewski: Naszych polityków nie psuje tylko sama możność sprawowania władzy, ale okazja do korupcji. Psuje ich obecna dziś wszechobecna forma demokracji i partyjniactwa, które nakazują w pierwszej kolejności liczyć się ze słupkami poparcia

Naszych polityków nie psuje tylko sama możność sprawowania władzy, ale okazja do korupcji. Psuje ich obecna dziś wszechobecna forma demokracji i partyjniactwa, które nakazują w pierwszej kolejności liczyć się ze słupkami poparcia, a nie z prawdą i dobrem. Słupki poparcia przekładające się ostatecznie na liczbę posłów i stanowisk formują polityków w stronę własnego interesu oraz polityki hipokryzji, zgniłych kompromisów, które sprawiają pozory prawomyślności i praworządności. Dodatkowo trzeba zauważyć, że nasz polski świat polityki, partii i partycypacji prawa jest istotnie okaleczony i zinstrumentalizowany przez państwa ościenne, zewnętrzne siły, które w naszej politycznej słabości, uległości i głupocie widzą realną szansę realizacji interesów własnych – mówił prof. Paweł Skrzydlewski, filozof, rektor Akademii Zamojskiej, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Słowo polityka często kojarzy nam się negatywnie, głównie przez zachowania ludzi, którzy ją tworzą. Warto jednak pamiętać, że sama w sobie nie jest zła, ponieważ jest to sposób organizowania wspólnego życia i troski o dobro wspólne.

W naszej politycznej rzeczywistości jest tak od wielu lat, że ten, kto trafia do tzw. polityki, nie chce z niej wyjść i opuszcza ją dopiero wtedy, kiedy jakąś siłą zostanie usunięty. Tym samym utrwala się w naszej świadomości zbiorowej nie tylko pejoratywny obraz polityki jako takiej, ale także samego polityka, który przeważnie jest tylko politykiem i nic nie potrafi, oprócz swojego politykowania. Sama polityka nie jest ze swej natury nie jest jednak niczym złym. Myli się ten, kto sądzi, iż tworzą ją tylko ludzie kiepscy i egoistyczni – zauważył prof. Paweł Skrzydlewski.

W historii naszego narodu nie brakowało ludzi, którzy rozumieli politykę jako służbę, a nie sposób na władzę czy korzyści. To dzięki takim postawom Polska mogła się rozwijać i przetrwać najtrudniejsze czasy.

Nasze dzieje polityczne liczące tysiąc lat ukazują polityków wielkich, dobrych moralnie, skutecznych i dobrych naśladowania we wszystkim. Dziś zepsuci i zniechęceni codziennością, często zapominamy, że w kanonie naszej cywilizacji polityka przynależy do normalnych ludzi. Jako taka jest ze swej istoty nie tylko nakierowana na dobro, ale także na skuteczność i poszanowanie naturalnego porządku, jaki dał Bóg. To sprawia, iż dobrym politykiem jest człowiek, który ma nie tylko dobrze poukładane w głowie, ale także w swoim sercu. Nade wszystko dobrym politykiem jest ten, kto ma władztwo nad sobą. Jest to władztwo, które pochodzi od życia cnotliwego. Ono sprawia, że polityk nie jest kimś pękniętym wewnętrznie i nie ma w nim destrukcyjnej siły, jaką jest pycha i hipokryzja, dlatego jest kimś silnym duchowo, może budzić podziw i szacunek. Ich źródłem, jak uczył Arystoteles, nie jest przymilanie się do ludzi i próby ich przekupywania, ale godność własna, realne zasługi połączone z życzliwością i prostotą – wyjaśnił rektor Akademii Zamojskiej.

Współczesna polityka coraz częściej zatraca swój prawdziwy sens, stając się grą interesów, a nie służbą narodowi. Zamiast kierować się prawdą i troską o dobro wspólne, wielu polityków ulega presji popularności, korzyści i wpływów zewnętrznych. To sprawia, że w życiu publicznym coraz trudniej o autentyczność, odpowiedzialność i moralny kompas, które powinny być fundamentem każdej władzy.

Naszych polityków nie psuje tylko sama możność sprawowania władzy, ale okazja do korupcji. Psuje ich obecna dziś wszechobecna forma demokracji i partyjniactwa, które nakazują w pierwszej kolejności liczyć się ze słupkami poparcia, a nie z prawdą i dobrem. Słupki poparcia przekładające się ostatecznie na liczbę posłów i stanowisk formują polityków w stronę własnego interesu oraz polityki hipokryzji, zgniłych kompromisów, które sprawiają pozory prawomyślności i praworządności. Dodatkowo trzeba zauważyć, że nasz polski świat polityki, partii i partycypacji prawa jest istotnie okaleczony i zinstrumentalizowany przez państwa ościenne, zewnętrzne siły, które w naszej politycznej słabości, uległości i głupocie widzą realną szansę realizacji interesów własnych – stwierdził filozof.

Prof. Paweł Skrzydlewski podkreślił, że szansa na prawdziwą politykę istnieje, ale wymaga to zaangażowania ludzi prawych. Nie możemy zostawić naszego życia publicznego liderom partyjnym.

Szansa na prawdziwą politykę istnieje i wymaga do swojego spełnienia przede wszystkim działania ludzi prawych. Nie zostawiajmy naszego życia publicznego liderom partyjnym i samym partiom, nie szukajmy wodzów. Wkraczajmy w życie publiczne, gdzie się da (…). Nie dajmy sobie wmówić antyspołecznej i antynarodowej ideologii. Partie i partyjni liderzy będą się zmieniać i często będą odchodzić w niebyt, ale tam, gdzie społeczeństwo i naród mają zdolność do politycznego normalnego życia, zawsze istnieje szansa na dobrą, skuteczną i normalną politykę. Od niej zależy byt i siła Polski – akcentował felietonista.

Cały felieton z cyklu „Spróbuj pomyśleć” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj