„Wara i gat laip” – woda życia dla Papui Nowej Gwinei
Do parafii Kewabi w Papui Nowej Gwinei należy trzynaście bardzo oddalonych od siebie wiosek. Mieszkańcy na co dzień zmagają się z utrudnionym dostępem do wody. Ich sytuację zmienić chcą posługujący tam polscy misjonarze świętej rodziny, stawiając zbiorniki na wodę w każdym z trzynastu miejsc. Ks. Filip Manikowski MSF zainicjował w tym celu projekt „Wara i gat laip”, co w miejscowym języku oznacza: „woda życia”.
W górzystych terenach parafii Kewabi po wodę do picia, gotowania czy mycia trzeba iść do rzeki lub źródełka od pięciu minut do pół godziny w jedną stronę. Dzieci, kobiety, osoby starsze codziennie pokonują strome, gliniaste zbocza. Na raz przenoszą zwykle 15-20 litrów w kanistrach bądź małych butelkach. Takie wyprawy zajmują dużo czasu, wymagają siły i bywają niebezpieczne.
– Jako ludzie, którzy idą kilka kroków do łazienki, odkręcają kran i woda po prostu leci, rozumiemy, jakie to jest uciążliwe – mówi ks. Filip Manikowski od trzech lat posługujący w kraju Rajskiego Ptaka.

W każdej wiosce przy kościele powstanie więc – w ramach projektu „Wara i gat laip” – zbiornik na wodę deszczową. Większość Papuasów w parafii mieszka w tzw. kunai haus krytych strzechą i często jednym z nielicznych budynków z blaszanym dachem są właśnie kościoły. Misjonarze świętej rodziny zbierają obecnie fundusze na zakup i instalację trzynastu zbiorników o pojemnościach blisko 10 tys. litrów. Koszt jednego zbiornika, wliczając wylewki betonowe, rynny, rury, kran, transport i robociznę, wynosi 10 tys. zł. Dzięki wsparciu darczyńców możliwe będzie zgromadzenie 123 tys. 500 litrów wody dla wszystkich trzynastu miejscowości. [zobacz więcej]
– 10 tysięcy złotych razy trzynaście wiosek, 130 tys. zł, to z jednej strony ogromna suma. Z drugiej strony jednak mam doświadczenie, że jak ludzie usłyszą o konkretnym dziele, to bardzo chcą pomóc. Widzę ogromny odzew dobrych ludzi (…). Kobiety czy dzieci zamiast iść do rzeki, będą mogły podejść do kościoła, napełnić sobie swój zbiorniczek i zanieś do domu dla rodziny. Na pewno będzie to dla nich dużo łatwiejsze – wskazuje kapłan.

Sformułowanie „Wara i gat laip” oznaczające w miejscowym języku tok pisin „wodę życia”, ma dla Papuasów podwójne znaczenie: woda jest niezbędna do życia doczesnego i symbolizuje życie wieczne.
– Dla ludzi to znak, że w Kościele jest źródło życia. Jak mówi Chrystus w Ewangelii św. Jana: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije!” (J 7,37) – podkreśla misjonarz.
„84 tys. 653 zł i mamy zbiornik w kolejnym miejscu!!! W dzień św. siostry Faustyny – woda dla wioski, gdzie jest kościół właśnie pod jej wezwaniem… Niebo daje nam znaki! Ta wioska to Iarena – tradycyjna wioska papuaska, blisko drogi asfaltowej. W przeszłości mieszkał tu katechista James, uważany za świętego człowieka. Po śmierci jego misję kontynuuje rodzina. Niech tryska tam zdrój wody i zdrój Bożego miłosierdzia!” – poinformował 5 października ks. Filip Manikowski.
Wioski parafii Kewabi:
-
- Mala (kościół św. Tereski) – jedna z najmniejszych wiosek, u stóp góry Giluwe (4367 m n.p.m.). Ze względu na wysokość jest tu bardzo zimno („Giluwe ice”). Ostatnie gradobicie zniszczyło ogrody i mieszkańcy (ok. dwadzieścia rodzin) zmagają się z trudnościami, by zdobyć pożywienie. Czasem niestety chodzą spać głodni. Pierwszym katechistą był Moses, obecnie jego syn David wybudował nowy kościół i podtrzymuje wiarę w wiosce.
- Kirene (kościół św. Franciszka) – położona przy skale Anenda („ogromna skała”). Tu znajduje się domek ks. Filipa Manikowskiego, który kilkanaście razy w miesiącu odwiedza poszczególne „outstations”. Wieś charakteryzuje się państwową szkołą, drogą asfaltową i obecnością aż trzynastu kościołów różnych wyznań.
- Paware (kościół św. Augustyna) – położona głęboko w buszu, blisko małej rzeki Eno. W wyniku konfliktów plemiennych większość domów spłonęła, mieszkańcy uciekli. Na miejscu pozostał katechista, który nie chciał zostawić kościoła. Teraz ludzie powoli wracają. Na nowo powstały tu grupy młodzieży i ministrantów przy kościele.
- Tiri (kościół św. Szczepana) – prowadzi do niej piękna droga, gdzie można spotkać rajskie ptaki. Mieszkańcy żyją w tradycyjny sposób, uprawiają pola i zdobią swoje domy. Pracuje tu katechista Daniel.
- Muku (kościół św. Jana Chrzciciela) – centrum parafii, do którego można dojść tylko pieszo, ponieważ wioska leży na zboczach góry Utiame (wysokości polskich Rysów). Wspólnota jest liczna i obejmuje wielu młodych wiernych.
- Pundura (kościół Nawrócenia św. Pawła) – położona na stromym pagórku nad rzeką Mambu. Mieszkańcy schodzą po wodę ok. 20 minut. Wspólnota niedawno obchodziła jubileusz 50-lecia, od kiedy – jak mówią mieszkańcy – „Słowo Boże spadło na ich ziemię”.
- Loyenda (kościół śś. Piotra i Pawła) – położona nad rzekami Mambu i Yellow. Dzieci witają tu misjonarzy, a Michael z rady parafialnej smaży pstrągi prosto z rzeki.
- Iarena (kościół św. Faustyny) – tradycyjna wioska papuaska blisko drogi asfaltowej. W przeszłości mieszkał tu katechista James, uważany za świętego człowieka; po jego śmierci jego rodzina kontynuuje misję.
- Wara Kuni (kościół św. Piotra To Rot) – blisko Iareny. Most z bali nad rzeką Kuni prowadzi do kościoła. Wspólnota jest niewielka, ale silna i w większości katolicka. Mieszkańcy pięknie śpiewają psalmy i grają na bębnach zwanych „kundu”.
- Paipa (kościół św. Michała Archanioła) – najmniejsza wioska, wspólnota obejmuje sześć domów. Kościółek jest skromny, ale zawsze pięknie udekorowany kwiatami. To Paul i Norin dzielnie przechowują wiarę w swojej rodzinie.
- Yamanda (kościół św. Józefa) – położona dość niedaleko głównej stacji, ale prowadzi do niej trudna, stroma droga. Wspólnota była dotknięta wieloma konfliktami. Stary kościółek to malutki buszowy „kunai haus” kryty strzechą. Pomimo trudności mieszkańcy budują nowy kościół, który ma już blaszany dach, z którego można będzie zbierać wodę.
- Yate (kościół Trójcy Świętej) – duża wioska z silną katolicką wspólnotą. Yate to płodna kraina, z której na świat wyszli katechiści, siostry i brat zakonny, a także ksiądz, który posługiwał w diecezji Mendi. Jest tu szkoła podstawowa, którą opiekują się misjonarze. Mieszkańcy z oddanym sercem wspierają sanktuarium maryjne w Muli.
- Muli (kościół parafialny Narodzenia Matki Bożej, sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej) – centrum pielgrzymkowe parafii, odwiedzane przez pielgrzymów z całego kraju. W Muli mieszka ks. Damian Szumski MSF, rektor i proboszcz. a także działa przedszkole i szkoła podstawowa. Planuje się tu pierwszą w historii Papui kaplicę wieczystej adoracji.
radiomaryja.pl




