fot. flickr.com

Co dalej ze sprawą S. Nowaka? Czy znów potwierdza się „doktryna Neumanna”?

Prokuratura zapowiada, że będzie analizować decyzję sądu o umorzeniu śledztwa w sprawie Sławomira Nowaka – byłego bliskiego współpracownika Donalda Tuska. Tymczasem wielu komentatorów ma wątpliwości, czy odwoła się ona od tej decyzji, ponieważ obecny na rozprawie przedstawiciel prokuratury nie wniósł sprzeciwu.

Śledztwo w sprawie przyjmowania łapówek przez wpływowego byłego ministra transportu w rządzie Donalda Tuska Sławomira Nowaka rozpoczęło się w 2019 roku. W lipcu następnego roku zatrzymano byłego polityka. Po dziewięciu miesiącach opuścił on areszt za poręczeniem. Swoje aresztowanie Sławomir Nowak uznał za polityczną zemstę.

– Dziewięć miesięcy zabrane przez rząd PiS-u z mojego życia. Przez siedem miesięcy żadnych kontaktów z najbliższymi – mówił były współpracownik Donalda Tuska po wyjściu z aresztu.

Śledztwo w sprawie Sławomira Nowaka wszczęto na wniosek prokuratury ukraińskiej, która podejrzewała go m.in. o przyjmowanie łapówek od firmy budującej drogi na Ukrainie. Nowakowi postawiono wówczas 17 zarzutów, które przypomniał w 2021 r. prokurator okręgowy w Warszawie, Mariusz Dubowski.

– Założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą działającą w Polsce i na Ukrainie, przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie 6,5 mln złotych, żądanie przyjęcia korzyści majątkowych w kwocie 4,5 mln złotych – mówił ówczesny prokurator okręgowy w Warszawie.

Sławomir Nowak był w latach 2016-2017 szefem ukraińskiej rządowej agencji drogowej. Przy okazji prowadzonego w tym kraju śledztwa pojawiły się podejrzenia korupcji, jakiej miał się dopuścić w Polsce.

– Ponadto Sławomirowi N. zarzuca się żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych w latach 2012-2013 w zamian za obsadę stanowisk w spółkach Skarbu Państwa – powiedział prok. Mariusz Dubowski.

Sławomirowi Nowakowi zarzucano także pranie brudnych pieniędzy i płatną protekcję. W domu polityka śledczy znaleźli ok. cztery miliony złotych ukryte między innymi w nogach stołu.

To właśnie polski wątek śledztwa, na wniosek obrońców oskarżonego, umorzył sąd rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Stało się to zanim rozpoczął się proces. Powodem – jak stwierdzono – był „oczywisty brak podstaw oskarżenia”. Na znalezionych pieniądzach nie było odcisków palców podejrzanego. Decyzja sądu zaskoczyła wielu prawników.

– [To, że – radiomaryja.pl] jakaś waluta w dużej ilości znalazła się u kogoś w szafce, jest już dla mnie podstawą do tego, żeby rozważać kwestię karną – zaznaczył mec. Piotr Gaglik.

Umorzeniu nie sprzeciwiła się obecna na rozprawie prok. Małgorzata Ceregra-Dmoch, należąca do Stowarzyszenia „Lex Super Omnia” współpracującego z ministrem sprawiedliwości, Waldemarem Żurkiem. Po przejęciu władzy przez obecną koalicję został zmieniony prokurator prowadzący śledztwo. „Mam zamiar szanować wyroki sądów” – tak skomentował decyzję sądu były przełożony Sławomira Nowaka, premier Donald Tusk.

– Nie wnikam w szczegóły tej sprawy, nie mam ani satysfakcji, ani mi smutno, ani wesoło. To nie jest w tych kategoriach – powiedział szef rządu.

Umorzenie polskiego wątku sprawy Sławomira Nowaka zszokowało posła Zbigniewa Kuźmiuka z Prawa i Sprawiedliwości. „Sto konkretów” rządu zostało zastąpione przez inne „konkrety” – stwierdził polityk.

– Wolność dla pana marszałka Grodzkiego mimo podejrzeń, wolność dla Giertycha mimo podejrzeń a teraz wręcz ostentacyjna dla Pana Nowaka – mówił parlamentarzysta PiS.

Decyzja sądu w sprawie Sławomira Nowaka budzi obawy o stosowanie owiązującej od dawna w Platformie Obywatelskiej tzw. zasady Neumanna.

– Zasada „Jeśli jesteś z nami, to będziemy cię chronili, nawet jeśli nie funkcjonujesz w obecnej polityce”, cały czas działa – stwierdził politolog i gdański radny PiS, Przemysław Majewski.

Po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia Prokuratura Okręgowa w Warszawie będzie analizować decyzję sądu, który w piątek umorzył tzw. polski wątek sprawy korupcyjnej byłego ministra transportu, Sławomira Nowaka.

TV Trwam News

drukuj