S. Barna o niepewnej przyszłości polskiego rolnictwa: Widzimy, co się dzieje na świecie, że zagrożenie jest bardzo duże, dlatego powinniśmy pilnować swojej żywności i jak najbardziej o nią zadbać

Zagrożenie jest bardzo duże. Najlepsze są krótkie łańcuchy dostaw, czyli od pola do stołu, a nie mają przypłynąć statkami z Ameryki Południowej. (…) Widzimy, co się dzieje na świecie, że zagrożenie jest bardzo duże, dlatego powinniśmy pilnować swojej żywności i jak najbardziej o nią zadbać, żeby nam wystarczyło w czasie wojny. Mieliśmy niedawno przykład, jak była pandemia, gdy zabrakło łańcuchów dostaw i brakowało żywności na półkach – mówił Stanisław Barna, rolnik, organizator protestów rolniczych, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Zagrożenia dla polskiego rolnictwa stają się coraz bardziej realne. Protesty rolników w Polsce i innych krajach UE są odpowiedzią na umowę handlową Unii Europejskiej z Mercosur. Porozumienie to może poważnie wpłynąć na przyszłość rolnictwa w Unii, w tym Polsce, oraz stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego w naszym kraju.

– Zagrożenie jest bardzo duże. Najlepsze są krótkie łańcuchy dostaw, czyli od pola do stołu, a nie mają przypłynąć statkami z Ameryki Południowej. (…) Widzimy, co się dzieje na świecie, że zagrożenie jest bardzo duże, dlatego powinniśmy pilnować swojej żywności i jak najbardziej o nią zadbać, żeby nam wystarczyło w czasie wojny. Mieliśmy przykład niedawno, jak była pandemia, gdy zabrakło łańcuchów dostaw i brakowało żywności na półkach – wskazał Stanisław Barna.

Zielony Ład to kolejny cios w polskich rolników. Zamiast realnego wsparcia, rolnicy zostają pozostawieni sami sobie, zmuszeni do dostosowywania się do nierealnych wymagań. Efekt? Spadek plonów, wyższe koszty i rosnąca niepewność finansowa.

– To wszystko uderza w rolnika, a jeszcze teraz ceny, które są na rynku. To jest strasznie niepokojące. Zielony Ład, różne obostrzenia powodują, że podwyższa się koszty produkcji. Na przykład na nawozy są duże podatki, które firmy też muszą płacić. Dlatego narzucają te ceny, które są w Polsce. 40 proc. to jest praktycznie wartość nawozu, które zabierane są z ceny np. wyprodukowanej pszenicy – mówił gość audycji.

Kolejnym poważnym zagrożeniem dla polskich rolników jest nadal niekontrolowany przepływ towarów z Ukrainy.

– Nie powinno być zgody naszego państwa [na ekspert – red.] z Mercosur i z Ukrainy, bo tam są inne standardy (…) produkcji. U nas można stosować 2 kg na hektar substancji czynnej, chemicznej, a w Ameryce Południowej stosuje się około 12-14 kg na hektar. Na Ukrainie też nie ma tych restrykcji, które są w Unii Europejskiej – dodał.

Rolnicy protestują, apelują, alarmują, ale rządzący – zarówno ci w Polsce, jak i dygnitarze Unii Europejskiej – pozostają głusi na to wołanie. Jak wskazał Stanisław Barna, nie ma żadnych systemowych rozwiązań, które mogłyby poprawić sytuację na wsi.

– Chodzi chyba o to, aby rodzinne gospodarstwa upadły na rzecz dużych gospodarstw.  Na przykład tak, jak na Ukrainie, gdzie Ukraińcy praktycznie nie gospodarują na swojej ziemi, tylko duże zachodnie holdingi, holdingi amerykańskie, cypryjskie i jeszcze z innych krajów – podkreślił rolnik.

Całość rozmowy w audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].

https://www.radiomaryja.pl/multimedia/umowa-ue-mercosur-zagrozeniem-dla-polskiego-rolnictwa/

radiomaryja.pl

drukuj