M. Szeliga: II Rajd Ponary-Katyń osiągnął wszystkie swoje cele. Dotarł tam, gdzie pragnęły nasze serca
Dzięki Bogu II Rajd Ponary-Katyń osiągnął wszystkie swoje cele. W założonym terminie został ukończony, ale przede wszystkim dotarł tam, gdzie pragnęły nasze serca, aby dotrzeć, tzn. dotarliśmy do Kuropat, do Katynia, do Miednoje i do Ponar. Byliśmy też na kochanej Wileńszczyźnie – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Michał Szeliga, prezes zarządu Stowarzyszenia „Kocham Polskę”, komandor II Rajdu Ponary-Katyń.
Zakończył się II Rajd Ponary-Katyń.
– Dzięki Bogu rajd osiągnął wszystkie swoje cele. W założonym terminie został ukończony, ale przede wszystkim dotarł tam, gdzie pragnęły nasze serca, aby dotrzeć, tzn. dotarliśmy do Kuropat, do Katynia, do Miednoje i do Ponar. Byliśmy również na kochanej Wileńszczyźnie, w Ostrej Bramie, byliśmy na Rossie, ale też w Polsce odwiedziliśmy bardzo ważne miejsca dla polskiej pamięci narodowej. Byliśmy w Gibach, ale byliśmy też w Skrzeszewie – miejscu, gdzie odnowiono pomnik bitwy z 1920 roku – wskazywał Michał Szeliga.
Komandor rajdu zaznaczył, że wyprawa motocyklistów była trudna z punktu widzenia organizacyjno-logistycznego.
– W tym roku szczególnie doświadczył nas pobyt na terenie Federacji Rosyjskiej, gdzie od samego przejścia granicy łotewsko-rosyjskiej ostatni zjechał od nas człowiek po 48 godzinach. Byliśmy cały czas (…) pod czujnym okiem służb rosyjskich i to miało największy wymiar w Miednoje, gdzie po Mszy św., po różańcu odprawionym w intencji wszystkich pomordowanych okazało się, że z punktu widzenia miejscowych władz taka (…) działalność nie powinna mieć miejsca w tak świętym miejscu. Wiązało się to z pobytem na komendzie policji. Następnie w Katyniu, gdy przyjechaliśmy, okazało się, że na sam moment przyjazdu rajdu jest wprowadzona przerwa sanitarna. Przypomnę, że las katyński i memoriał w nim się znajdujący to otwarty teren. Każdy z nas sobie może pomyśleć, co oznacza przerwa sanitarna w otwartym terenie. Kolejno na samym już wyjeździe z Rosji okazało się, że de facto po odprawieniu już motocykli i po kontroli granicznej przyjeżdża policja i jeszcze nam mandaty wlepia po kolejnych długich nocnych przesłuchaniach, za – jak się wskazuje – naruszenie przepisów migracyjnych z uwagi na to, że uczestniczyliśmy w Mszy św. w Miednoje, gdzie w ich ocenie zadeklarowaliśmy inny cel niż Mszę św., co oczywiście jest nieprawdą – mówił prezes zarządu Stowarzyszenia „Kocham Polskę”.
Cel polskich motocyklistów jest niezmienny od 25 lat – odwiedzić Kresy i Golgotę Wschodu, kultywując pamięć o pomordowanych Polakach, ale także o sowieckich ofiarach systemu stalinowskiego.
– Ta historia powinna łączyć nasze narody i być pewnym wyznacznikiem na przyszłość. Jak widać, czasy się zmieniają. Niestety z tego, co widać, chyba państwo rosyjskie, szczególnie w obwodzie twerskim (mam nadzieję, że „u góry” na to patrzą i postarają się to zmienić), nie chce, żebyśmy wracali do tych najlepszych przykładów z przeszłości, jeśli chodzi o pamięć – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.
W październiku motocykliści udadzą się na Węgry, by brać udział w rajdzie przyjaźni polsko-węgierskiej, a w przyszłym roku odbędzie się Rajd Pamięci Armii Generała Andersa. Nie brakuje chętnych do uczestnictwa w obu inicjatywach.
Całość rozmowy z Michałem Szeligą jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



