Prof. T.G. Grosse: Jeżeli kontyngent wojsk amerykańskich znajdujący się w Polsce miałby być powiększony, to prawdopodobnie musiałoby się to zrobić poprzez relokację żołnierzy z Niemiec do Polski
Jeżeli Amerykanie w ten sposób myślą i deklarują od dłuższego czasu, że nie będą akurat wycofywać się z Polski, robić tego kosztem Polaków i polskiego bezpieczeństwa, jest bardzo ważne. Miejmy nadzieję, że jeżeli będą podejmować takie działania, to raczej będą przesuwać wojska z Niemiec. (…) Jeżeli kontyngent wojsk amerykańskich znajdujący się w Polsce miałby być powiększony, to prawdopodobnie musiałoby się to zrobić poprzez relokację żołnierzy z Niemiec do Polski, co byłoby bardzo korzystne dla polskiego społeczeństwa. Musimy patrzeć realnie, kto jest na wschodniej flance, kto jest na pierwszej linii frontu – mówił prof. Tomasz Grzegorz Grosse, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
Nie będzie zmniejszenia, ale amerykańska obecność wojskowa w Polsce może być jeszcze większa – taką deklarację złożył Donald Trump podczas spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trampem w programie TV Trwam skomentował prof. Tomasz Grzegorz Grosse.
– Amerykanie intensywnie myślą o wycofaniu się z Europy, a przynajmniej częściowym wycofaniu własnych wojsk, przeniesieniem ich w inne obszary zapalne globu i przerzucenia odpowiedzialności za europejskie bezpieczeństwo na samych Europejczyków. Jeżeli Amerykanie w ten sposób myślą i deklarują od dłuższego czasu, że nie będą akurat wycofywać się z Polski, robić tego kosztem Polaków i polskiego bezpieczeństwa, jest bardzo ważne. Miejmy nadzieję, że jeżeli będą podejmować takie działania, to raczej będą przesuwać wojska z Niemiec. (…) Jeżeli kontyngent wojsk amerykańskich znajdujący się w Polsce miałby być powiększony, to prawdopodobnie musiałoby się to zrobić poprzez relokację żołnierzy z Niemiec do Polski, co byłoby bardzo korzystne dla polskiego społeczeństwa. Musimy patrzeć realnie, kto jest na wschodniej flance, kto jest na pierwszej linii frontu – zaznaczył prof. Tomasz Grzegorz Grosse.
Polska otrzymała także zaproszenie na przyszłoroczny szczyt G20 w Stanach Zjednoczonych.
– Przede wszystkim zawsze warto siedzieć przy stole, gdzie dyskutują przewodnicy 20 najbogatszych państw globu. To jest dość oczywiste. Nawet jeśli my nie mielibyśmy się tam odezwać nawet słowem w obronie naszych interesów, to warto być dobrze poinformowani, warto wiedzieć, jakie poszczególne państwa mają stanowisko. To jest ogromny zastrzyk informacji z punktu widzenia naszej dyplomacji, z punktu widzenia tego, jak uprawiamy politykę zagraniczną. To jest rzecz jasna ogromny drugi sukces pana prezydenta Nawrockiego. Cieszy mnie to, że polski prezydent jest zapraszany przez Donalda Trumpa bardzo szybko po objęciu urzędu w Polsce. Bardzo mnie cieszy, że jest tak przyjmowany z wielką przyjaźnią, z różnymi względami specjalnego, szczególnego traktowania, w takim wymiarze bardzo pozytywnym. Te wszystkie zapowiedzi, o których usłyszeliśmy, też są niezwykle cenne – mówił gość TV Trwam.
Dodał, że Polsce się udało osiągnąć znaczący postęp i na pewno Niemcy nam tego zazdroszczą. Zaznaczył również, że obecny polski rząd, który zwyczajowo deleguje pewne sprawy dotyczące bezpieczeństwa na Niemców, wspiera niemieckie interesy przeciwko polskim interesom. Kolejnym przykładem godzącym w polskie bezpieczeństwo – tym razem żywnościowe – jest umowa handlowa z krajami Mercosur. Jak wskazał prof. Tomasz Grzegorz Grosse, wszystko wskazuje na to, że Komisja Europejska wspierana przez niektóre państwa członkowskie, m.in. przez Niemców, chce jak najszybciej implementować tę umowę i naginać prawo europejskie.
– Jeżeli się nagina prawo albo działa się niezgodnie z procedurami np. kosztem parlamentów narodowych, którym odmawia się prawa ratyfikowania tego traktatu, to jest to niepraworządne. Musimy pamiętać o tym, że interesy niemieckie są bardzo wpływowe w Brukseli. Pani von der Leyen jest Niemką, pochodzi z tej samej rodziny politycznej co kanclerz Merz – zarówno jeśli chodzi o Parlament Europejski, ale również, jeśli chodzi o niemiecką politykę wewnętrzną. Oni się dogadują bardzo dobrze i w tym akurat wypadku działają ręka w rękę i obu zależy na tym, żeby tę umowę jak najszybciej zrealizować, jak najszybciej ratyfikować, jak najszybciej wprowadzić w życie, oczywiście kosztem interesów europejskich rolników. Mało tego kosztem właśnie interesów rolników próbuje realizować różne inne interesy i tego najlepszym dowodem jest to, że w propozycji tego nowego przyszłego budżetu unijnego mniej więcej o jedną trzecią są redukowane środki na wspólną politykę rolną – mówił europeista.
radiomaryja.pl




