fot. PAP/EPA

W Paryżu odbył się szczyt tzw. koalicji chętnych

W Paryżu odbył się szczyt tzw. koalicji chętnych – państw, które są gotowe udzielić gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie po zawieszeniu broni. Premier Donald Tusk zapewnił, że Polska nie wyśle swojego wojska na Ukrainę.

W pałacu Elizejskim zakończyło się spotkanie przywódców koalicji chętnych, które wspierają Ukrainę w walce z rosyjską agresją i są gotowe udzielić gwarancji bezpieczeństwa po zawieszeniu broni.

– Postanowiliśmy podjąć działania polityczne i prawne w celu sprecyzowania tych gwarancji bezpieczeństwa wraz ze wszystkimi krajami koalicji oraz Ukrainą – mówił prezydent Francji, Emmanuel Macron.

Powiedział gospodarz szczytu w Paryżu, prezydent Francji Emmanuel Macron. To pierwsze spotkanie  po sierpniowym szczycie w Waszyngtonie. W dzisiejszych rozmowach uczestniczyli między innymi prezydent Ukrainy, sekretarz generalny NATO i przewodnicząca Komisji Europejskiej. Zdalnie do spotkania dołączył także prezydent USA, Donald Trump.

– Wniosek z tej rozmowy jest prosty – w najbliższych dniach sfinalizujemy amerykańskie wsparcie dla tych gwarancji bezpieczeństwa. Stany Zjednoczone są zaangażowane w każdy etap tego procesu – mówił Emmanuel Macron.

Państwa z koalicji chętnych mają także skoordynować sankcje pierwotne i wtórne wobec Rosji. Amerykanie mają wznowić rozmowy z Rosją, aby podjęła negocjacje bezpośrednio z Ukrainą – tak, jak zobowiązała się kilka tygodni temu. W przeciwnym razie Zachód jest gotowy uruchomić kolejne sankcje.

– Szczegółowo omówiliśmy, jak stworzyć warunki do pokoju, rozważaliśmy różne opcje. Najważniejsze są naciski, działania gospodarcze, które zmuszą Rosję do zakończenia wojny. Kluczem do pokoju jest pozbawienie rosyjskiej machiny wojennej, pieniędzy i zasobów – mówił Wołodymyr Zełenski.

Koalicja chętnych to grupa 34 państw. Dwadzieścia sześć z nich formalnie zobowiązało się do wysłania sił pokojowych na Ukrainę po zawieszeniu broni.

– Musimy mieć świadomość, że byłaby to dla Rosji zupełnie nowa sytuacja, jeżeli wzdłuż linii frontu pojawiłyby się siły europejskie, bo wtedy rzeczywiście realnie mogłyby one powstrzymywać Rosjan przed dalszą agresją– mówił dr Marcin Adamczyk z Instytutu Studiów Europejskich Uniwersytetu Wrocławskiego.

Polskę reprezentuje w koalicji chętnych premier Donald Tusk.

– Polska, co już wielokrotnie podkreślaliśmy, nie przewiduje wysyłania żołnierzy do Ukrainy, także po zakończeniu wojny – zapewnił premier Donald Tusk.

Premier wskazał, że Polska już teraz odpowiada za logistykę dostaw broni z Zachodu na Ukrainę. Dr Marcin Adamczyk zaznaczył, że Polska znacznie więcej zaryzykowałaby, wysyłając swoje wojsko na Ukrainę, niż np. Francja czy Wielka Brytania.

– Należy mieć na uwadze, że Rosjanie zupełnie inaczej podejdą do żołnierzy francuskich, niemieckich czy brytyjskich, jak do żołnierzy polskich czy żołnierzy z państw bałtyckich, wobec których przecież odbywają się chociażby prowokacje na polsko-białoruskiej granicy czy litewsko-białoruskiej – mówił dr Marcin Adamczyk.

Wysłanie polskiego wojska na Ukrainę wymagałoby zgody prezydenta, a Karol Nawrocki jest temu przeciwny.

TV Trwam News

drukuj