fot. By Golden - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=98709653

D. Trump rozdaje karty w rejonie południowego Kaukazu

Historyczne porozumienie Armenii z Azerbejdżanem, wynegocjowane w Białym Domu, daje Stanom Zjednoczonym niemal stuletnią kontrolę nad strategicznym korytarzem na Kaukazie Południowym. Umowa nie została pozytywnie odebrana w Moskwie i Teheranie.

Armenia i Azerbejdżan zakończyły dekady konfliktu, podpisując traktat pokojowy przewidujący utworzenie tzw. Szlaku Trumpa. Korytarz pozostanie pod operacyjną kontrolą Stanów Zjednoczonych przez niemal stulecie. Politolog, prof. Tadeusz Marczak, podkreślił, że to element gry o wpływy w jednym z najbardziej strategicznych punktów na mapie.

– Stąd negatywne reakcje w Moskwie i negatywne reakcje w Iranie – wskazał prof. Tadeusz Marczak.

Teheran ostrzega przed realizacją projektu.

– Wprowadzenie w życie tego spiskowego planu stanowiłoby zagrożenie dla bezpieczeństwa Południowego Kaukazu – stwierdził Ali Akbar Welajati, doradca przywódcy Iranu.

Obecność amerykańska praktycznie uniemożliwia realizację dotychczasowej osi strategicznej Moskwa–Teheran. W tle jest też Turcja. Azerbejdżan odgrywa kluczową rolę w pantureckiej wizji prezydenta Erdogana, łączącej państwa tureckojęzyczne od Anatolii po Azję Centralną.

– Stany Zjednoczone będą miały też możliwość kontrolowania tych zapędów pantureckich – zaznaczył prof. Tadeusz Marczak.

Dziennik „Le Monde” ocenia, że Waszyngton wykorzystuje słabość Rosji i Iranu, by umocnić swoją obecność na Kaukazie Południowym. Szlak Trumpa to nie tylko droga i kolej. To dźwignia geopolityczna, która może zmienić układ sił w regionie na dziesięciolecia.

TV Trwam News

drukuj