Red. M. Budzisz o nadchodzącym spotkaniu D. Trumpa z W. Putinem: Znaczenie tych rozmów wykracza poza kwestie ukraińskie i będzie miało wpływ – w moim odczuciu – na charakter relacji atlantyckich
To będą dwustronne rozmowy amerykańsko-rosyjskie, poświęcone zapewne nie tylko kwestii ewentualnego zakończenia wojny na Ukrainie, ale tam będzie poruszany zapewne również cały szereg innych tematów. W związku z tym znaczenie tych rozmów wykracza poza kwestie ukraińskie i będzie miało wpływ – w moim odczuciu – na charakter relacji atlantyckich – mówił red. Marek Budzisz, ekspert ds. wschodnich, komentując w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja zbliżające się spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce.
W obecności Donalda Trumpa zawarto porozumienie pokojowe między Armenią i Azerbejdżanem. Tym samym zakończył się długi konflikt w południowej części Kaukazu, którego elementem była m.in. wojna o Górski Karabach sprzed kilku lat. Teraz spór toczył się głównie o korytarz zangezurski, łączący Górski Karabach (będący uznaną międzynarodowo częścią Azerbejdżanu) z autonomicznym okręgiem nachiczewańskim, czyli azerską enklawą (formalnie należącą do Azerbejdżanu) znajdującą się terenie Armenii. Przez lata okręg był odcięty komunikacyjnie od głównej części kraju.
– W porozumieniu kończącym wojnę azersko-ormiańskim był zapis, że zostanie zbudowany korytarz umożliwiający przepływ towarów, łączność i tam miały też być położone rurociągi. Rosjanie mieli być gwarantem tego, że to zostanie zrealizowane. Tak się nie stało. Rosjanie oczywiście osłabli na Południowym Kaukazie. W zeszłym roku Ormianie zerwali porozumienie zawarte po rozpadzie Związku Sowieckiego, dające rosyjskiemu FSB uprawnienia ochrony granicy Armenii – również z Iranem. W związku z tym mamy do czynienia z porozumieniem, które zmienia sytuację w regionie. Jeżeli zarządzaniem tym korytarzem ma się zajmować firma amerykańska i te inwestycje, które ona tam poczyni, mają być chronione przez prywatne firmy wojskowe powiązane ze Stanami Zjednoczonymi, to będzie to oznaczało, że Amerykanie postawią swoją stopę na Południowym Kaukazie. To też oznacza w sposób jednoznaczny osłabnięcie pozycji rosyjskiej – podkreślił red. Marek Budzisz.
Ekspert przypomniał, że Armenia zawiesiła swoje członkostwo w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Mówi się nawet o wystąpieniu Ormian z tej organizacji.
Wypchnięcie Rosji z południowej części Kaukazu wiąże się ze wzrostem znaczenia w tym regionie nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale też Turcji. Jednocześnie oznacza to spadek znaczenia Unii Europejskiej w tej części świata, bo – jak wskazał red. Marek Budzisz – UE przez lata próbowała odgrywać rolę mediatora w sporze między Armenią a Azerbejdżanem.
Niedługo, bo już 15 sierpnia, odbędzie się także spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce. Może mieć ono fundamentalne znaczenie dla układu sił i bezpieczeństwa na świecie.
– To będą dwustronne rozmowy amerykańsko-rosyjskie, poświęcone zapewne nie tylko kwestii ewentualnego zakończenia wojny na Ukrainie, ale tam będzie poruszany zapewne również cały szereg innych tematów. W związku z tym znaczenie tych rozmów wykracza poza kwestie ukraińskie i będzie miało wpływ – w moim odczuciu – na charakter relacji atlantyckich – mówił gość „Aktualności dnia”.
Spotkanie odbędzie się bez udziału prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego.
– Zełenskiego tam nie ma z tego powodu, że intencje są dość czytelne. To jest deklaracja Donalda Trumpa porozumienia się z Władimirem Putinem, biorąc pod uwagę interesy amerykańskie, a nie interesy europejskie czy też interesy ukraińskie. (…) O możliwych efektach mówił J. D. Vance w wywiadzie dla jednej ze stacji amerykańskich, zapowiadając, że Amerykanie nie mają ochoty finansować dłużej wysiłku wojennego Ukrainy (…), czyli Europa musiałaby wziąć ten wysiłek na swoje barki, co by oznaczało podwojenie dotychczasowych nakładów, z grubsza rzecz biorąc. To też w zasadniczy sposób może wpłynąć i na przyszłość, i na dynamikę tego konfliktu – zwrócił uwagę red. Marek Budzisz.
Mówi się o propozycji kompromisu, zapewne zakładającego oddanie Rosji okupowanych przez nią terenów ukraińskich.
– To, na co pójdzie strona ukraińska, w gruncie rzeczy zależy od stanowiska Europy, tzn. jeżeli Europa da wiarygodne gwarancje, iż wstąpi w rolę Stanów Zjednoczonych, to znaczy będzie, z grubsza rzecz biorąc, przekazywała Ukrainie rocznie gdzieś 40-kilka miliardów dolarów w formie pomocy po to, żeby Ukraina za te pieniądze mogła kupować broń (…) albo Europa będzie tę broń kupowała i przekazywała w Ukrainie, to (…) wydaje mi się, że strona ukraińska nie zgodzi się na tak zarysowany kompromis. Natomiast problem polega po stronie Unii Europejskiej na tym, że Europa wcale nie deklaruje tak daleko idącego zaangażowania, koncentrując się raczej na retorycznym wspieraniu wysiłku Ukrainy. Europa pomaga Ukrainie – nikt tego nie kwestionuje – natomiast nie deklaruje wzrostu tej pomocy ani też na przykład wysłania jakiegoś kontyngentu pokojowego czy stabilizacyjnego na Ukrainę. W tym sensie wiele zależy od postawy państw europejskich i od tego, na ile radykalnym stanowiskiem będzie stanowisko Stanów Zjednoczonych, które formułuje J. D. Vance, mówiąc o zaniechaniu finansowania – mówił red. Marek Budzisz.
Niewykluczone, że prezydent Ukrainy zjawi się na Alasce, ale nie w roli uczestnika rozmów, lecz konsultanta strony amerykańskiej.
Całość rozmowy z red. Markiem Budziszem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



