fot. TV Trwam

P. Woyciechowski: Osoby mające wiedzę o zabójstwie ks. Franciszka Blachnickiego pozostają poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości

Wiedza o relacjach Jolanty Lange vel Gontarczyk ze Służbą Bezpieczeństwa w dosyć szerokim kręgu postkomuny była powszechna. Osoby tak zhańbione współpracą z SB i zaangażowaniem w zamordowanie ks. Franciszka Blachnickiego nie powinny być w żaden sposób honorowane. Wszystkie próby przesłuchania Jolanty Lange w charakterze świadka nie odniosły zamierzonego skutku. Ta osoba jest obecnie poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości. To samo tyczy się płk. Aleksandra Makowskiego, który ma sporą wiedzę na temat tej operacji. Niestety, zderzamy się z niemocą – powiedział Piotr Woyciechowski, ekspert ds. służb specjalnych, w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

W środę prezydent Andrzej Duda pozbawił Jolantę Lange vel Gontarczyk Srebrnego Krzyża Zasługi, którym została odznaczona w 1997 roku przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Kobieta wraz z mężem uczestniczyła w inwigilacji ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie. Była także zamieszana w zabójstwo duchownego. [czytaj więcej]

– Osoby tak zhańbione współpracą ze Służbą Bezpieczeństwa i zaangażowaniem w zamordowanie ks. Franciszka Blachnickiego za pomocą trucizny nie powinny być w żaden sposób honorowane odznaczeniami państwa polskiego. Przypomnę, że dwa lata temu prezydent pośmiertnie nadał najwyższe odznaczenie państwowe, a więc Order Orła Białego, ks. Blachnickiemu. (…) Mówimy o duecie szpiegowskim Andrzeju i Jolancie Gontarczyków, którzy w 1982 roku zostali przerzuceni przez SB na teren Republiki Federalnej Niemiec. W warunkach zimnej wojny zostali skierowani do rozpracowywania osoby ks. Franciszka Blachnickiego oraz niszczenia jego dzieł – przypomniał Piotr Woyciechowski.

Jolanta Lange vel Gontarczyk współpracowała z SB w latach 1977-1990, a więc do końca istnienia Służby Bezpieczeństwa. (…) Natomiast problem pojawił się po 1990 roku i utworzeniu Urzędu Ochrony Państwa, który był budowany na fundamentach dawnej SB – kontynuował ekspert ds. służb specjalnych.

– Jolanta Lange prawdopodobnie została przejęta i kontynuowała swoją współpracę ze służbami specjalnymi III RP, co dawało jej parasol ochronny do 2020 roku, kiedy powtórnie zostało wszczęte śledztwo ws. zamordowania ks. Franciszka Blachnickiego. W ramach tego śledztwa prowadzonego przez katowicką komisję Instytutu Pamięci Narodowej ponad wszelką wątpliwość ustalono, że duchowny został zamordowany poprzez podanie trucizny. Jolanta Lange vel Gontarczyk wraz ze swoim mężem byli w najbliższym kręgu ks. Blachnickiego i byli w Carlsbergu w dniu śmierci kapłana. Zawsze byli podejrzewani o współudział w morderstwie – zaznaczył.

Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę na to, że „Jolanta Lange wyjechała w sposób nagły z Polski po zorganizowaniu konferencji prasowej w marcu 2023 roku. Najprawdopodobniej do chwili obecnej przebywa w Hiszpanii w mieście Alicante”.

– Wszystkie próby przesłuchania jej w charakterze świadka nie odniosły zamierzonego skutku. Ta osoba jest obecnie poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości. We wrześniu skończy 76 lat i śmieje się w nos naszym organom ścigania – powiedział gość Radia Maryja.

Ekspert ds. służb specjalnych zauważył, że „wiedza o tym, że Jolanta Lange była związana z SB w środowisku Sojuszu Lewicy Demokratycznej była bardzo powszechna. To było środowisko Henryka Bosaka; Ryszarda Kalisza, który w 2004 r. był ministrem spraw wewnętrznych i administracji i >>przytulił<< panią Lange do resortu, umożliwiając jej zajęcie stanowiska wicedyrektora jednego z ważniejszych departamentów ministerstwa”.

– Ona była bliską współpracowniczką ważnej persony w postkomunistycznej partii, jaką była Danuta Maniek. Zakładała feministyczną organizację – Unię Demokratyczną Kobiet. Ta wiedza w dosyć szerokim kręgu postkomuny była powszechna. Oni o tym wiedzieli. Nadając jej order, była tam przynajmniej cząstkowa wiedza o jej relacjach z SB. (…) Do chwili obecnej na wolności chodzi jeden z ważniejszych oficerów kierunkowych, jakim jest płk Aleksander Makowski, szef Wydziału XI Departamentu I SB, który w momencie zamordowania ks. Franciszka Blachnickiego kierował tym wydziałem i z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że na temat tej operacji ma sporą wiedzę. Zderzamy się z niemocą – podkreślił Piotr Woyciechowski.

– Były podejmowane próby przez prokuratora Michała Skwarę, który jest gospodarzem śledztwa i odniósł sukces polegający na stwierdzeniu poza wszelką wątpliwość o przyczynach śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, ale (tutaj – red.) zderzył on się ze ścianą i archiwa agencji wywiadu zostały mu przed nosem zamknięte dodał.

Rozmowa z udziałem Piotra Woyciechowskiego dostępna jest do odsłuchania [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj