Pos. M. Gróbarczyk: Spadek przeładunków w portach zmniejszy wpływy do budżetu. Przesunięcie linii do Hamburga powoduje, że niemiecki budżet będzie zasilany w wyniku transportu kontenerów. Polska staje się dzisiaj peryferyjnym krajem, który będzie odbierał towary z portu w Hamburgu
Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marek Gróbarczyk, zwrócił uwagę, że spadek przeładowań w polskich portach przełoży się na mniejsze wpływy do budżetu. Były minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej krytycznie ocenił działania koalicji rządzącej w zakresie polityki morskiej.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości doprowadził do wzrostu przeładunków w polskich portach. Poprzedził to rozwój infrastruktury portowej. To z kolei przyciągało międzynarodowych operatorów. Jeszcze w 2023 roku w naszych portach przeładowano ładunki o łącznej masie 146 mln ton. Od ubiegłego roku widoczny jest spadek. Polityka niepokoi przeniesienie od 2025 roku światowego operatora kontenerowego z Gdańska do Hamburga. Jego zdaniem to efekt bierności obecnego rządu i braku działań, które mogłyby zatrzymać strategicznego partnera.
– Rozładunek kontenerów jest najbardziej intratną usługą związaną przede wszystkim z wpływami podatków i ceł do polskiego budżetu. Przesunięcie linii do Hamburga powoduje, że niemiecki budżet będzie zasilany w wyniku transportu kontenerów. Polska staje się dzisiaj peryferyjnym krajem, który będzie odbierał towary z portu w Hamburgu – oznajmił Marek Gróbarczyk.
Strona niemiecka podejmuje także działania, aby zablokować rozbudowę infrastruktury portowej w Polsce. Przykładem może być Świnoujście. Tymczasem zwiększanie wpływów do budżetu powinno być priorytetem polskich władz, zwłaszcza przy wysokim deficycie planowanym na ten rok. Poseł Marek Gróbarczyk przypomniał, że w 2023 roku wpływy do państwowej kasy tylko z tytułu przeładunków w portach wyniosły 56 mld złotych. W tym roku spodziewa się on jednak znacznego spadku.
RIRM




