fot. strachocina.przemyska.pl

Ks. prał. J. Niżnik dla „Naszego Dziennika”: Podczas tegorocznej modlitwy do św. Andrzeja Boboli prosiliśmy o jedność narodu polskiego, bo wiemy, jak skutecznym jest on jego orędownikiem

Uważam, że wielkim zagrożeniem wewnętrznym dla Polski jest podważanie wyników wyborów. Być może ma to prowadzić do tego, aby z czasem mówić, że mamy „neoprezydenta”, a przez to osłabić jego pozycję. Dlatego podczas tegorocznej modlitwy do św. Andrzeja Boboli prosiliśmy o jedność narodu polskiego, bo wiemy, jak skutecznym jest on jego orędownikiem – podkreślił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prał. Józef Niżnik, kustosz sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie.

IV Narodowa Modlitwa za Ojczyznę w Strachocinie zgromadziła ludzi zatroskanych o losy Polski. Na ile nasza modlitwa będzie skuteczna?

Ks. prał. Józef Niżnik: Jeśli z ufnością i wiarą będziemy błagać Pana Boga o potrzebne łaski, to je otrzymamy. Ale modląc się, musimy pamiętać, że szukamy dobra dla siebie i bliźnich. W modlitwie na Bobolówce szukamy dobra dla Polski poprzez św. Andrzeja Bobolę, bo wierzymy, że jest on z Bożej woli głównym patronem Ojczyzny.

Dziś, gdy siły zła próbują osłabić wiarę, oddalić Polaków od Chrystusowego krzyża poprzez sianie chaosu niepewności, nienawiści, podważanie autorytetu Kościoła, działania sprzeciwiające się Bożemu prawu – katolicy powinni zgiąć kolana przed Bogiem. I to czynimy w Strachocinie podczas Narodowej Modlitwy za Ojczyznę.

Do takiej postawy zachęcają nas wydarzenia z naszej historii, które mówią, że modlitwy przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli przyniosły błogosławione owoce dla Polski. Choćby Cud nad Wisłą, zwycięstwo wyproszone przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli, jezuickiego kapłana i męczennika. Ale wielu Polaków nie ma wystarczającej wiedzy o św. Andrzeju, dlatego pewnie nie rozumie tego, co my tutaj czynimy. Warto wiedzieć, że polski kapłan, głosząc z odwagą Ewangelię, poniósł okrutną męczeńską śmierć, ale po śmierci Bóg nie pozwolił o nim zapomnieć. Objawienia św. Andrzeja pozwoliły jezuitom rozeznać prawdę o nim, a nam – zrozumieć, jak ważną misję wyznaczył mu Bóg wobec naszej Ojczyzny i Narodu Polskiego. O tym też przypomniała Narodowa Modlitwa w Strachocinie, zorganizowana już po raz czwarty w okolicy rocznicy wywiezienia przez bolszewików ciała bł. Andrzeja z Połocka do Moskwy. Bolszewicy w ten sposób zemścili się na relikwiach błogosławionego po zwycięstwie Polaków w 1920 roku. Jednak Bóg czuwał nad swoim sługą i nie pozwolił Kościołowi zapomnieć o jego relikwiach. Gdy nadarzyła się okazja, Stolica Apostolska wykupiła trumnę, płacąc za nią zbożem, a po kanonizacji w 1938 r. została przywieziona do Polski.

„Święty Andrzeju Bobolo, dziękujemy”. To słowa, które 19 lipca przyświecały narodowemu modlitewnemu spotkaniu w Strachocinie.

Wdzięczność Panu Bogu powinniśmy mieć nieustannie w sercu i na ustach. Podczas tegorocznej modlitwy dziękowaliśmy m.in. za wybór Karola Nawrockiego na Prezydenta Polski.

W czasie trwania kampanii prezydenckiej obywatelski kandydat na Prezydenta RP, Karol Nawrocki modlił się w intencji Polski 8 maja br. w Strachocinie. W miejscu urodzenia św. Andrzeja Boboli zawarł umowę programową z ruchem społecznym „Katolicy z Karolem Nawrockim”, zrzeszającym kilkadziesiąt organizacji katolicko-patriotycznych.

Po raz pierwszy w XXI wieku została podpisana umowa programowa pomiędzy katolikami a wówczas jeszcze kandydatem na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jestem przekonany, że to, czego dokonał Karol Nawrocki w Strachocinie, będzie przynosić dobre owoce dla Polski. Tym bardziej że bardzo dużo ludzi dostrzega, że zwycięstwo prawicowego kandydata byłoby niemożliwe bez ingerencji św. Andrzeja Boboli.

Istnieją jednak obawy, że służbę Prezydenta zakłócać będą ci, którzy domagali się unieważnienia wyborów. Stąd też oprócz modlitwy wdzięczności również prośba kierowana do Pana Boga, aby obdarzył Polaków łaską zrozumienia, kto i co niszczy Ojczyznę.

Uważam, że wielkim zagrożeniem wewnętrznym dla Polski jest podważanie wyników wyborów. Być może ma to prowadzić do tego, aby z czasem mówić, że mamy „neoprezydenta”, a przez to osłabić jego pozycję. Dlatego podczas tegorocznej modlitwy do św. Andrzeja Boboli prosiliśmy o jedność Narodu Polskiego, bo wiemy, jak skutecznym jest on jego orędownikiem.

Przy różnych okazjach akcentuje Ksiądz Prałat, że aby pokochać św. Andrzeja i prosić go o pomoc, trzeba najpierw go poznać.

Formacyjne, modlitewne działania podejmowane w Strachocinie są po to, aby ludzie poznali św. Andrzeja Bobolę. To jest klucz do odkrycia jego skutecznego orędownictwa i tego, że został wybrany przez Boga na patrona Polski na ten czas. Dał nam wiele znaków, że chce bronić Ojczyzny. On realnie wpływa na bieg naszej historii, otacza opieką nasz Naród.

Nie wolno utożsamiać św. Andrzeja z żadną partią czy obozem politycznym. Jego misją z woli Boga jest troszczyć się o dobro Ojczyzny i naszego Narodu, abyśmy zachowali wiarę.

Często podkreślam, że ludzie bardzo dużo tracą, ponieważ nie zwracają się do św. Andrzeja Boboli. Czynią tak, ponieważ go nie znają. Ciągle trzeba go pokazywać, szerzyć jego kult. Przez wiele lat ukazywał się na plebanii w Strachocinie kolejnym proboszczom, nierozpoznany, aż w końcu objawił swoje imię. Poprzez osobiste spotkanie w objawieniu prywatnym zrozumiałem, że wybrał sobie to miejsce, aby ze Strachociny, gdzie się urodził, rozniecić iskrę jego kultu na cały kraj.

Jakie zadania ma obecnie św. Andrzej wobec Polski?

Zawsze walczy o zachowanie katolickiej tożsamości polskiego Narodu, która jest dziś bardzo zagrożona.

On troszczy się o to, abyśmy mogli wypełnić misję, którą Bóg nam wyznaczył w planie zbawienia. Jednak aby tak się stało, sami musimy zachować narodową tożsamość zbudowaną na chrzcie Polski.

Papież Pius XII w encyklice o św. Andrzeju Boboli (to też znamienne, iż powstał taki papieski dokument) podkreślił, że Polska jest przedmurzem chrześcijaństwa i nadal ma tę misję pełnić. To w praktyce powinno oznaczać naszą wierność Panu Bogu w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym. Jesteśmy również zobowiązani, aby innym narodom pokazywać, jak być prawdziwymi uczniami Chrystusa. Nie uczynimy tego, jeśli nie będziemy przeciwdziałać osłabianiu wiary w polskim Narodzie.

Musimy umieć bronić prawdy, mimo że jest dla niektórych niewygodna i że się nie podoba. Naszą misją jest głoszenie prawdy, także w trosce o Polskę.

Kim jest dla Księdza Prałata św. Andrzej Bobola?

Cały czas go poznaję i odkrywam. W sierpniu przestanę pełnić funkcję proboszcza w Strachocinie. Wiek emerytalny osiągnąłem już dwa lata temu. Ze względu na obecne ograniczenia zdrowotne poprosiłem pasterza archidiecezji przemyskiej, abym mógł przejść na emeryturę.

Czy zatem kończy się misja wieloletniego kustosza w Strachocinie w szerzeniu kultu św. Andrzeja Boboli?

Dwa tygodnie po tym, gdy biskup przychylił się do mojej prośby, przyjechał do Strachociny pan z Krakowa. Przywiózł piękną figurę św. Andrzeja Boboli, którą umieściliśmy w kaplicy na Bobolówce. Powiedział do mnie: „Przywożę tę figurę, aby ksiądz razem z nią odwiedzał parafie w Polsce, szerząc kult św. Andrzeja w Ojczyźnie”. Ten mężczyzna nie wiedział o tym, że niebawem zakończę posługę proboszcza w Strachocinie. Dar i usłyszane wówczas słowa od nieznajomego odczytuję jako szczególny znak, Andrzejowe polecenie.

Do tego należy dodać kolejną, po ludzku niezwykłą sytuację. Kiedy przed tygodniem ogłosiłem moim parafianom informację o okolicznościach otrzymania tej figury i to, jak odczytuję ten dar, otrzymałem e-mail z Gdańska. Nadawca wiadomości napisał: „Wiem, że Księdzu będzie potrzebny samochód do przewożenia figury św. Andrzeja Boboli, i ja ten samochód jestem w stanie sfinansować”. To są znaki, kim jest dla mnie św. Andrzej.

Niektórzy z niedowierzaniem patrzą na moje świadectwa. To kolejne konkretne przykłady z ostatnich miesięcy potwierdzające coś, co po ludzku nie powinno się zdarzyć.

Kończy się moja misja szerzenia kultu św. Andrzeja w Strachocinie, ale otwiera się nowa przestrzeń działania na tym polu na terenie całej Polski. Jeżeli stan mojego zdrowie pozwoli, ustąpi choroba, to w przyszłości planuję rozpocząć peregrynację figury św. Andrzeja Boboli po parafiach w Ojczyźnie.

To wyjątkowa figura. Klęczący św. Andrzej z ręką wzniesioną ku górze i trzymający różaniec patrzy ku niebu i mówi do nas: Polacy, uratuje was Pan Bóg, gdy będziecie mieć zgięte kolana na modlitwie z różańcem w ręku.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Bochenek/„Nasz Dziennik”

drukuj