[NASZ DZIENNIK] Chcą uciszyć Kościół
Odważne wypowiedzi ks. bp. Antoniego Długosza i ks. bp. Wiesława Meringa w sprawie sytuacji na granicach i zagrożeń związanych z polityką migracyjną wywołały furię rządu Donalda Tuska – wskazuje red. Małgorzata Rutkowska na łamach „Naszego Dziennika”.
„Koalicja 13 grudnia” zamiast wyrazić wdzięczność Kościołowi za troskę o polską rację stanu, kieruje skandaliczny donos na obu księży biskupów do Stolicy Apostolskiej.
Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej złożył 15 lipca „Démarche” – oficjalną interwencję dyplomatyczną, zawierającą wezwanie do „wyciągnięcia stosownych konsekwencji” wobec księży biskupów. To sytuacja niemająca precedensu w ostatnich latach w relacjach państwo – Kościół. Lewicowo-liberalny rząd nawiązuje wprost do metod totalitarnych reżimów, znanych dobrze z PRL. Ale to coś więcej niż donos na własnych obywateli. Profesor Piotr Jaroszyński, filozof kultury z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nie ma złudzeń, że to kolejny krok w kierunku zniewolenia Narodu. Tak postrzega próbę uciszenia biskupów i odebrania Kościołowi prawa do moralnej oceny polityki.
– Księża biskupi zabierają głos jako współodpowiedzialni od ponad 1000 lat za państwo i Naród Polski. Kościół zawsze stał po stronie podmiotowości narodu i suwerenności państwa. To urzędnicy nadużywają swojej władzy, pokazując, że są stroną reprezentującą cezaropapizm, czyli ideologię i cywilizację, która chce podporządkować sobie Kościół. Źle się dzieje, kiedy władza uważa, że będzie rządzić nie tylko duszami ludzi, jak to widzimy po próbach ingerencji w sumienia dzieci w programach antyedukacji, ale także Kościołem. Bez suwerenności duchowej, moralnej, religijnej nie ma narodu i nie ma człowieka jako osoby. To jest walka o sprawy najważniejsze, reszta to tematy zastępcze – akcentuje prof. Piotr Jaroszyński.
Na niespotykany charakter pisma MSZ do Stolicy Apostolskiej zwraca też uwagę prof. Wiesław J. Wysocki, historyk. Podnosi, że w wypowiedziach obu księży biskupów nie było nic, co mogłoby stanowić jakąkolwiek podstawę do interwencji, i to tak szokującej.
– To jest próba wprowadzenia cenzury wypowiedzi księży. Jakiś partyjniak z Platformy Obywatelskiej ma decydować, co wolno, a czego nie wolno powiedzieć kapłanom. Będzie cenzurował kazania, żądając, aby księża przedstawiali je do akceptacji? Tak było w PRL – przypomina prof. Wiesław J. Wysocki.
Szokujące „Démarche” MSZ jest w istocie brutalną ingerencją w misję i posługę Kościoła, próbą ograniczenia jego praw i wolności. Rządzący jawnie sięgają do potępionych metod znanych z brunatnego nazizmu i czerwonego komunizmu.
– Zupełnie jakby zatracili poczucie rzeczywistości czy funkcjonowania w państwie polskim. To jest typowe obce działanie wobec własnych obywateli, a szczególnie wobec księży biskupów. Chcieliby wymusić na nich, by byli tubą partyjną – akcentuje prof. Wiesław J. Wysocki.
O kompromitacji rządu i MSZ świadczy aroganckie żądanie, by Stolica Apostolska „wyciągnęła stosowne konsekwencje wobec biskupa Wiesława Meringa oraz biskupa Antoniego Długosza”. Takie „sugestie” wychodziły już z gabinetów komunistycznych i esbeckich dygnitarzy w PRL, którzy domagali się ustąpienia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ks. abp. Ignacego Tokarczuka czy innych biskupów uznanych za „reakcyjnych”. Dziś robią to środowiska dzieci, wnuków ludzi, którzy prześladowali Kościół.
– To jest ich język, ich punkty odniesienia, ich sztandary, pod nimi się gromadzą. Czują swoją siłę jako środowisko postkomunistyczne, zwłaszcza że odzyskali w dużej mierze wpływy i władzę, bezpośrednio lub pośrednio. Więc tym bardziej są niebezpieczni, ponieważ nie czują żadnej współodpowiedzialności za Polskę, w której my czujemy się u siebie i możemy przez pokolenia się rozwijać. Z punktu widzenia polskiej podmiotowości, polskich celów to jest środowisko zdrajców – nie ukrywa prof. Piotr Jaroszyński.
Niemiecki punkt widzenia
Pismo MSZ do Stolicy Apostolskiej zawiera nieprawdziwe zarzuty, wyrwane z kontekstu cytaty z wypowiedzi ks. bp. Długosza i ks. bp. Meringa. Atak rządzących koncentruje się na słowach odnoszących się do obrony zachodniej granicy przed migrantami podrzucanymi przez służby niemieckie. Zarzucają np. ks. bp. Długoszowi, że „publicznie poparł Ruch Obrony Pogranicza” (sic! błędna nazwa), gdy tymczasem ksiądz biskup podziękował obrońcom granic za ich poświęcenie, do czego miał pełne prawo.
– Jak można czynić biskupom zarzut z troski o granice i bezpieczeństwo Polski? Przecież to jest obowiązek każdego Polaka, każdego, kto jest wrażliwy na kwestie bezpieczeństwa, tożsamości, zachowania naszego dziedzictwa – zauważa prof. Wysocki.
Historyk dodaje, że tym samym rządzący jawnie ustawiają się w roli obcego nadzorcy, który próbuje podporządkować sobie tych, na których na szczęście wpływu nie ma.
Z kolei ks. bp Wiesław Mering ściągnął na siebie gniew szefa MSZ za to, że przypomniał fragment wiersza Wacława Potockiego, poety z XVII w., o tym, że „jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem” (w piśmie cytat błędnie zacytowany). To dało asumpt rządowi Tuska do oskarżenia obu biskupów, że „podważają dobre stosunki polsko-niemieckie, oczerniają rząd i [te słowa] oznaczają wyraźne poparcie dla środowisk nacjonalistycznych”. W tych zarzutach nie ma ani krzty prawdy, minister Sikorski zuchwale okłamuje Stolicę Apostolską, imputując obu biskupom słowa, których nie wypowiedzieli.
– Rząd z premedytacją odwraca uwagę od swoich zaniedbań i oskarża innych. Nie jestem tym zaskoczony, bo oni robią wszystko, żeby pokazać, że nie ma żadnego zagrożenia. A to nieprawda. Księża biskupi mają pełne prawo odnosić się do sytuacji na granicy, bo jest zagrożenie polskich interesów. To, co robią Niemcy, niemiecki rząd, niemieckie służby, to skandal na skalę europejską. Przecież my nie wiemy, kogo Niemcy nam przerzucają, czy to są kryminaliści, mordercy, zboczeńcy, uciekinierzy z więzienia. Wywożą nielegalnie na polską granicę niechcianych u siebie migrantów, czyli faktycznie są przemytnikami – ocenia w ostrych słowach politykę Berlina prof. Bogdan Musiał, politolog i historyk mieszkający w Niemczech.
Ekspert jest przekonany, że powinna powstać specjalna komisja śledcza w Sejmie, która zbada kulisy polityki polsko-niemieckiej i wyjaśni przyczyny bezczynności rządu Donalda Tuska wobec przerzucania nielegalnych migrantów przez Niemców.
– Może być tak, o czym my nie wiemy, że Donald Tusk wydał zgodę na nieformalne przekazywanie, wywożenie nielegalnych imigrantów z Niemiec. Nie wiemy, jakie umowy Tusk zawarł jeszcze z kanclerzem Olafem Scholzem, a potem z Friedrichem Merzem. Mam nadzieję, że kiedyś powstanie komisja i wyjaśni te sprawy. Skarżenie na polskich biskupów do Stolicy Apostolskiej, że zwracają uwagę na zagrożenia z powodu nielegalnej migracji, to jest coś niesamowitego. To pokazuje, kto w Polsce rządzi i jaki jest polski rząd, że dla nich interesy polskie kompletnie się nie liczą, tylko najwidoczniej interesy Niemiec. Czyli für Deutschland, jak mówił Tusk. Wygląda, że to jest jego zadanie – ocenia prof. Bogdan Musiał.
Słowa prawdy
Szef MSZ zarzuca ks. bp. Meringowi, że powiedział w kazaniu na Jasnej Górze, że w Polsce rządzą „polityczni gangsterzy”. Tymczasem ksiądz biskup wyraźnie zastrzegł, że cytuje słowa Donalda Tuska. Jak inaczej nazwać rząd, który aresztuje księdza w Wielki Czwartek, wystawia go na widok publiczny na stacji benzynowej? Który miesiącami przetrzymuje w areszcie wydobywczym niewinne kobiety, uderzając w ich godność? Który dowozi matkę na pogrzeb synka w stroju więziennym i w kajdankach zespolonych? Tak nie postępuje rząd w państwie prawa.
Rodem z działań komunistycznego aparatu represji wymierzonych w Kościół są bezczelne słowa: „Prosimy o zaprzestanie ingerencji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej Polskiej”. To znów odwracanie uwagi od własnych działań – chęci podporządkowania sobie Kościoła.
– Pamiętamy, co wywołało „Non possumus” Prymasa Stefana Wyszyńskiego, wskutek czego został aresztowany. Wtedy chodziło o to, że państwo zaczęło z jednej strony ingerować w wewnętrzne sprawy Kościoła, a z drugiej strony o to, żeby Kościoła nie traktować instrumentalnie – stwierdza prof. Piotr Jaroszyński.
Takie działania rządzących, jak donos do Stolicy Apostolskiej, wyrządzają wielką szkodę Narodowi i Kościołowi.
– Próbują nam odebrać podstawowe prawa człowieka i prawa Narodu w tych trudnych czasach, gdy prawie wszystkie autorytety, zasady zostały naruszone albo są naruszane właśnie po to, żeby łatwiej można było Polskę podbić i przejąć dla swoich interesów – wskazuje prof. Piotr Jaroszyński.
Małgorzata Rutkowska/Nasz Dziennik



