fot. PAP/EPA

PE ma zdecydować w sprawie zawieszenia niektórych części rozporządzenia dot. przywozu ukraińskich produktów do UE

Parlament Europejski ma zdecydować w sprawie zawieszenia niektórych części rozporządzenia dotyczącego przywozu ukraińskich produktów do Unii Europejskiej. Prawo i Sprawiedliwość ostrzega, że propozycja odbierze państwom członkowskim możliwość interwencji w sytuacji zagrożenia rynku wewnętrznego nadmiernym importem.

Poseł Anna Gembicka na konferencji prasowej wyraziła obawę, że po 5 czerwca, gdy wygasną autonomiczne środki handlowe przyjęte po rolniczych protestach w UE, zostaniemy zalani ukraińskim zbożem i produktami. Jak zauważyła, już dzisiaj w PE mają być głosowane przepisy dotyczące liberalizacji handlu UE-Ukraina.

Poseł Zbigniew Kuźmiuk wyjaśnił, że proponowane zmiany wycinają z dotychczasowych regulacji możliwość interwencji państw UE w przypadku zagrożenia ich rynku wewnętrznego nadmiernym importem z Ukrainy.

– Do tej pory polski rząd dysponuje takimi instrumentami. Gdyby była jakaś głęboka nierównowaga – na którymś z rynków rolnych w sytuacji nadmiernego importu z Ukrainy – ma możliwość występowania do Komisji Europejskiej o wprowadzenie różnego rodzaju ograniczeń, ceł kontygentów różnego rodzaju ograniczeń pozataryfowych. Teraz ta zmiana uniemożliwi w ogóle taką reakcję, a polski rząd siedzi cicho – zaznaczył Zbigniew Kuźmiuk.

Polityk PiS podkreślił, Polska sprawuje przewodnictwo w Radzie UE i powinna pilnować interesów naszej gospodarki i rolników – jednak tego nie robi. Tymczasem rzecznik KE podkreślił, że nie ma mowy o przedłużeniu rozporządzenia dot. wolnego handlu z Ukrainą. KE rozważa wprowadzenie środków przejściowych do czasu wynegocjowania porozumienia w ramach umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

RIRM

drukuj