Lasy Państwowe zagrożone przez ideologiczną politykę rządu
Lasy Państwowe muszą się mierzyć w szeregiem zagrożeń. Największym zdaje się być polityka polskiego rządu, która w myśl ideologii pseudoekologów i Brukseli prowadzi największą firmę przyrodniczą w Europie do upadku. W piątek w Warszawie odbędzie się protest leśników, myśliwych i rolników.
Lasy Państwowe od ponad wieku pracują wzorowo. Podlega im ponad 7 milionów hektarów obszarów zalesionych. Teraz przedsiębiorstwo staje jednak przed ogromnymi wyzwaniami – alarmuje poseł Paweł Sałek z Prawa i Sprawiedliwości.
– Największym zagrożeniem dzisiaj dla polskich lasów są niekompetentne– wbrew nauce, wbrew przyrodzie – działania, które podejmuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, ogłaszając moratorium, następnie 1 500 rezerwatów, nadleśnictwa puszczańskie, lasy społeczne – zwrócił uwagę parlamentarzysta.
Nowe formy rzekomej ochrony lasów de facto tworzą drogę do ich wyniszczenia. Nielegalne moratorium ministerstwa wyłącza sto tys. hektarów lasów ze zrównoważonej gospodarki leśnej. Lasy Państwowe już w 2024 r. zarobiły przez to o 400 mln złotych mniej niż rok wcześniej. Wiceminister klimatu, Mikołaj Dorożała, pudruje rzeczywistość.
– To jest prowizorium planu, które zakłada zysk w Lasach Państwowych na poziomie ponad 390 mln złotych. Lasy Państwowe są stabilną instytucją – powiedział wiceszef MKiŚ.
Mikołaj Dorożała mówił o stabilnej instytucji. Tymczasem Lasy Państwowe walczą, aby w 2025 r. mieć jakikolwiek zysk. Zdaniem ekspertów zła kondycja finansowa oznacza widmo prywatyzacji. Dyrektor Generalny Lasów Państwowych, Witold Koss, złożył jednak w tej sprawie deklarację.
– Nie ma planów prywatyzacji Lasów Państwowych – oznajmił Witold Koss.
Za Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpowiada partia marszałka Szymona Hołowni, który także zapewnia, że „Lasy Państwowe muszą pozostać państwowe”.
Jednak za większość problemów Lasów Państwowych odpowiada partyjna koleżanka marszałka, minister Paulina Hennig-Kloska.
– Niestety – muszę to powiedzieć – za lasy wzięła się Polska 2050. W okręgach, gdzie lasy były faktycznie sprawne, nie można dzisiaj nic zrobić – zaznaczył Marek Jakubiak, kandydat na prezydenta z partii Wolni Republikanie.
Ręce po polskie lasy wyciąga także Bruksela. Już teraz wykracza ona poza swoje kompetencje i oczekuje ograniczania gospodarki leśnej, a w przyszłości chce zarządzać lasami przez zmiany w unijnych traktatach. Piotr Nalewajek, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa i Ochrony Środowiska Związku Zawodowego „Budowlani”, relacjonował, jak decyzje z Brukseli wpłynęły na Puszczę Białowieską.
– Poprzez decyzje Komisji Europejskiej musieliśmy wstrzymać możliwość prowadzenia czynnej ochrony Puszczy Białowieskiej. Teraz mamy taki stan, jaki mamy – prawie 30 proc. Puszczy Białowieskiej w tej chwili nie ma. To są drzewostany, które są zagrożone całkowitym rozpadem – podkreślił Piotr Nalewajek.
Zamiast leśników władza woli słuchać pseudoekologów i unijnych urzędników. Praca leśników – niezmienna od stu lat – jest dyskredytowana, ich dobre imię niszczone, leśnik przedstawiany jest jako szkodnik, a leśna rewolucja ministerstwa łączy się z nagonką na specjalistów. O tym, jak traktowani są ludzie z doświadczeniem, mówiła leśnik Marcelina Puchalska.
– Część ludzi zostało zwolnionych, część ludzi jest w trakcie wypowiedzeń, część pracuje, a część zostało zdegradowanych poprzez likwidacje stanowisk – zwróciła uwagę Marcelina Puchalska.
W tej sytuacji niezbędne jest społeczne weto wobec ataków na Lasy Państwowe, tak jak miało to miejsce w przeszłości, kiedy organizował je m.in. śp. prof. Jan Szyszko.
– Stąd też apel do wszystkich, aby zbierać pod [wnioskiem o referendum ogólnokrajowe] tak, aby zachować lasy takimi, jakie znamy, żeby można było z nich swobodnie korzystać i żeby zachować nasz majątek strategiczny państwa – mówił Paweł Sałek.
25 kwietnia leśnicy, myśliwi, rolnicy oraz drzewiarze przyjadą do Warszawy i zaprotestują przeciwko błędnej polityce prowadzonej przez resort klimatu i środowiska.
TV Trwam News




