fot. PAP/Tomasz Gzell

M. Romanowski o decyzji Interpolu w jego sprawie: To miała być czerwona nota przeciwko mnie, a okazała się czerwoną kartką wystawioną rządzącym

Cieszę się, że Interpol jako niezależna, obiektywna organizacja, szanująca się (w przeciwieństwie do niektórych, takich jak chociażby Unia Europejska) nie prowadzi politycznych gierek, tylko realizuje to, do czego jest przewidziana. Traktuję decyzję Interpolu jako pewną czerwoną kartkę. To miała być czerwona nota przeciwko mnie, a okazała się czerwoną kartką wystawioną Donaldowi Tuskowi, Adamowi Bodnarowi, uzurpatorowi Dariuszowi Kornelukowi i całej tej formacji, która przez miesiące próbowała w politycznych i medialnych nagonkach fałszywie przedstawiać mnie czy księdza Michała, czy Urszulę Karolinę i inne osoby jako jakichś przestępców – mówił w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam poseł Marcin Romanowski z Prawa i Sprawiedliwości, komentując odmowę wystawienia za nim czerwonej noty przez Interpol.

Interpol nie wystawił czerwonej noty za Marcinem Romanowskim i nie zamierza poszukiwać posła.

– Cieszę się, że Interpol jako niezależna, obiektywna organizacja, szanująca się (w przeciwieństwie do niektórych, takich jak chociażby Unia Europejska) nie prowadzi politycznych gierek, tylko realizuje to, do czego jest przewidziany – do międzynarodowej współpracy w zakresie ścigania przestępczości. Ja żadnego przestępstwa nie popełniłem, mimo że nielegalna prokuratura i prokuratorzy, którzy sami z kolei popełnili już liczne przestępstwa, próbują mi to zarzucać, ale to jest właśnie polityczne prześladowanie, z którym mamy do czynienia w Polsce od grudnia 2023 roku – powiedział parlamentarzysta.

Gość „Polskiego punktu widzenia” przypomniał, że represje dotykają nie tylko innych polityków, ale też dziennikarzy i zwykłych ludzi.

– Traktuję decyzję Interpolu jako pewną czerwoną kartkę. To miała być czerwona nota przeciwko mnie, a okazała się czerwoną kartką wystawioną Donaldowi Tuskowi, Adamowi Bodnarowi, uzurpatorowi Dariuszowi Kornelukowi i całej tej formacji, która przez miesiące próbowała w politycznych i medialnych nagonkach fałszywie przedstawiać mnie czy księdza Michała, czy Urszulę Karolinę i inne osoby jako jakichś przestępców, a tutaj okazuje się, że to jest po prostu zwyczajna polityczna ustawka, co de facto potwierdził Interpol – zwrócił uwagę Marcin Romanowski.

Decyzja Interpolu wynika z przepisów obowiązujących tę organizację.

– Statut w artykule 3. nie pozwala Interpolowi działać w sprawach politycznych, a procedura czerwonej noty, która jest uregulowana w osobnym dokumencie w artykule 83., wyraźnie wskazuje, jakie czyny mogą być ścigane czerwoną notą Interpolu (mówiąc oczywiście kolokwialnie). W przypadku przestępstw urzędniczych chodzi o poważne przestępstwa związane z korupcją, związane z przewłaszczeniem mienia, związane z tego typu właśnie działaniami, jak działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. To przestępstwa, które są zagrożone karą powyżej dwóch lat pozbawienia wolności – zaznaczył poseł PiS.

Choć bodnarowcy oskarżają Marcina Romanowskiego i inne osoby o czyny zagrożone karą nawet do 25 lat pozbawienia wolności, w tym o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, Interpol – jak powiedział parlamentarzysta – „włożył między bajki” zarzuty  nielegalnej prokuratury.

Gość „Polskiego punktu widzenia” zauważył, że działania obecnych polskich władz nie stanowią jednostkowego przypadku w świecie Zachodu. Przypomniał on m.in. unieważnienie pierwszej tury wyborów prezydenckich w Rumunii oraz wykluczenie Marine Le Pen przez sąd z francuskiego życia politycznego.

radiomaryja.pl

drukuj