fot. PAP/Albert Zawada

„Nasz Dziennik”: przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie nałoży kary finansowej na TVP za emisję materiału szkalującego Rodzinę Radia Maryja

Nielegalnie przejęta TVP nie zostanie ukarana za reportaż z cyklu „Niebezpieczne związki” pt. „Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka?”, wyemitowany 10 października 2024 r. Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Maciej Świrski, zdecydował, że sięgnie tylko po tzw. wezwanie do zaniechania, czyli zażąda od telewizji publicznej, aby więcej nie rozpowszechniała nieprawdziwych i łamiących standardy dziennikarskie treści – podał red. Rafał Stefaniuk z „Naszego Dziennika”.

O sprawie poinformował „Nasz Dziennik” prof. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu oraz autor skargi do KRRiT na materiał TVP.

– Ze zdziwieniem przeczytałem pismo od przewodniczącego Macieja Świrskiego i nie mogę uznać jego decyzji za racjonalną. Materiał „Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka?” łamie wszelkie możliwe zasady staranności i etyki dziennikarskiej – podnosi prof. Janusz Kawecki.

Podkreśla, że Rodzina Radia Maryja powinna dowiedzieć się o decyzji przewodniczącego KRRiT, gdyż skandaliczny materiał, za który stacja nie została ukarana, nie tylko łamie prawo, ale też uderza w dobre imię całego wielomilionowego środowiska

Decyzją przewodniczącego M. Świrskiego jest zaskoczona prof. Hanna Karp, członek KRRiT.

– No cóż, przewodniczący ma prawo podejmować tego typu decyzje jednoosobowo i z tego prawa skorzystał. Bierze za nie odpowiedzialność i – co naturalne – musi być świadomy ich skutków. To jego osobista, indywidualna decyzja. I nikt inny nie ponosi za nią konsekwencji – mówi „Naszemu Dziennikowi”.

Niestety, KRRiT nie udzieliła komentarza w tej sprawie.

Jest wina, nie ma kary. Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wykazał się dużą łaskawością względem TVP w likwidacji i odstąpił od wymierzenia realnej kary za wyemitowanie materiału z cyklu Niebezpieczne związki pt. „Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka?”, który przygotowali Dorota Wysocka-Schnepf i Grzegorz Nawrocki. Materiał miał opisywać, jak to rzekomo środowisko Radia Maryja miało otrzymywać gigantyczne pieniądze od rządu Prawa i Sprawiedliwości.

– Materiał okazał się tak dużym gniotem, że to nie uszło uwadze widzów, a także Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, które to stwierdziło, że żadna inna publikacja medialna w 2024 r. nie dopuściła się złamania tak wielu zasad etyki dziennikarskiej. Zostało to podsumowane przyznaniem Wysockiej-Schnepf i Nawrockiemu antynagrody Hieny Roku. Niżej upaść się nie da – zwraca uwagę prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

W jego ocenie decyzja Macieja Świrskiego jest niezrozumiała.

– Myślę, że jeżeli jakiś materiał z ostatnich miesięcy w TVP zasłużył na karę, to właśnie ten. I doprawdy nie rozumiem decyzji przewodniczącego. Liczę na to, że KRRiT opublikuje stosowne oświadczenie w tej sprawie – akcentuje rozmówca „Naszego Dziennika”.

Błędna decyzja

„Nasz Dziennik” zwrócił się do KRRiT o uzasadnienie tej decyzji i nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Przewodniczący Rady jest zobowiązany jedynie do publikowania informacji o karach pieniężnych. Decyzja „wezwanie do zaniechania” nie podlega obowiązkowi informacyjnemu.

– Dlatego zdecydowałem się upublicznić odpowiedź, którą otrzymałem bezpośrednio od przewodniczącego Macieja Świrskiego. Uważam, że Rodzina Radia Maryja oraz ludzie, którzy nie zgadzają się na rzucanie oszczerstw wobec innych w mediach publicznych, muszą się dowiedzieć, że TVP nie poniesie żadnej kary – podkreśla prof. Janusz Kawecki.

Jak wskazuje, jeżeli „TVP wzięłaby sobie do serca wezwanie przewodniczącego, to powinna usunąć wszelkie materiały, które powielają tezy zawarte w reportażu „Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka?”, a tego nie zrobiła.

– Ten materiał dalej jest dostępny w sieci, a nawet nie dodano informacji, że zawiera tezy nieprawdziwe. To tylko pokazuje, że TVP nic sobie z tego nie robi. Decyzja o wezwaniu do zaniechania jest błędna. Kara ma wychowywać i naprawiać rzeczywistość. Tego nie ma – stwierdza prof. Janusz Kawecki.

Z perspektywy formalnej sprawa wygląda tak: przewodniczący działa jako organ wykonawczy w strukturze Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – a ta, co warto przypomnieć, jest ciałem kolegialnym. W kwestii nakładania kar decyzje należą wyłącznie do niego.

Czy opinie tak poważnych instytucji jak Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wpływają na decyzje przewodniczącego?

– Mogą, ale nie muszą. Formalnie nie mają one mocy decyzyjnej – to tylko głos opinii publicznej. Choć nie ukrywajmy: taki głos powinien być sygnałem ostrzegawczym – podkreśla prof. Hanna Karp.

W tym przypadku jednak przewodniczący Maciej Świrski uznał, że nie ma podstaw do reakcji ostrzejszej niż łagodne poklepanie po ramieniu. I tyle.

– Ze szczegółów powinien tłumaczyć się sam przewodniczący. Ja – poza wskazaniem, że decyzja jest autonomiczna i podjęta z pełną odpowiedzialnością – nic więcej dodać nie mogę – mówi prof. Hanna Karp.

Zniszczyć autorytet

A przecież dobrze wiemy, że upomnienia wobec wielkich graczy medialnych to gesty czysto dekoracyjne.

– Te instytucje przyjmują je wzruszeniem ramion. I dalej robią swoje. Ile razy można udawać, że to coś zmienia? – pyta prof. Mieczysław Ryba.

Materiały szkalujące Dyrektora Radia Maryja i środowisko toruńskiej rozgłośni to dla dużych lewackich i liberalnych mediów ich chleb powszedni.

– Cel jest jasny: zniszczyć autorytet, wykpić inicjatywy, podważyć sens istnienia całego środowiska. Robią to konsekwentnie od lat. A teraz, dodatkowo, próbują wepchnąć o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR w wir rozliczeń polityczno-finansowych – wskazuje prof. Mieczysław Ryba.

Jak dodaje, „dzieje się to przez pryzmat tzw. materiałów śledczych, które mają więcej wspólnego z propagandą niż z rzetelnym dziennikarstwem”.

– Coraz więcej przekłamań, coraz większe manipulacje, coraz mniej faktów – a wszystko okraszone pozorami dziennikarskiej misji – ocenia prof. Mieczysław Ryba.

– Nie potrafię znaleźć uzasadnienia dla decyzji przewodniczącego – podnosi prof. Janusz Kawecki.

– Z pisma, które otrzymałem, wynika, że Maciej Świrski niejako zażądał od TVP, aby już więcej nie stosowała tego typu praktyk i nie powielała nieprawdziwych informacji o środowisku Radia Maryja w swoich materiałach. Ale ja śmiem wątpić, czy nadawca się do tego dostosuje – zaznacza.

Profesor zwraca również uwagę, że wiele kwestii dotyczących Radia Maryja już dawno zostało wyjaśnionych, a nadawca i tak dalej je powiela.

– To możemy stwierdzić, że TVP funkcjonuje w stanie skrajnej i chorobliwej recydywy. A dla takich podmiotów nie ma prawa łaski – wyjaśnia prof. Janusz Kawecki.

– Natomiast sam list przewodniczącego, który mi przesłano, zawierał tylko lakoniczne załączniki. Zamiast – jak dotąd – słów od dyrektor departamentu list przyszedł od szeregowej pracownicy z Wydziału Skarg. Ani jednego zdania wstępu – tylko suchy dokument – relacjonuje prof. Janusz Kawecki.

Jak wskazuje, „to też coś mówi”.

– Nie chcieli firmować tej decyzji własnym nazwiskiem. Dyrektor się wycofała, bo – mam wrażenie – nie chciała mieć z tym nic wspólnego. Wstydziła się, i słusznie, że tak to się zakończyło – zwraca uwagę prof. Janusz Kawecki.

Media publiczne, które sięgają po manipulacje, oszczerstwa i ordynarne przekłamania, stają się nie tylko nieuczciwe, ale wręcz szkodliwe.

– Zwłaszcza gdy atakują inicjatywy, które od lat służą ludziom, są głęboko zakorzenione w społeczeństwie i przynoszą konkretne dobro – podnosi prof. Mieczysław Ryba.

Mówimy tu nie o prywatnych interesach, tylko o dziełach, które niosą wartość wspólną.

– I to właśnie media publiczne – jeśli jeszcze mają cokolwiek wspólnego z tą nazwą – powinny wspierać takie inicjatywy, informować o nich, a nie rzucać im kłody pod nogi, a nawet oskarżać o rzeczy, które nie miały miejsca – ocenia.

Jak dodaje, dzisiaj media lewicowe i liberalne – a takim stała się TVP po siłowym przejęciu przez nominatów ppłk. Bartłomieja Sienkiewicza w grudniu 2023 r. – używają anteny jako broni.

– Toczą wojnę ideologiczną. Obrazy, narracje, komentarze – wszystko podporządkowane jednemu celowi: zniszczyć przeciwnika, bo za przeciwnika uznają środowisko Radia Maryja. A jeśli nie da się zniszczyć – przynajmniej starają się Rodzinę Radia Maryja ośmieszyć. To już nie jest informacja, ale to kampania. I to prowadzona za publiczne pieniądze – stwierdza prof. Mieczysław Ryba.

Krajowa Rada ciągle rozpatruje skargi dotyczące drugiego materiału TVP – „Arcydzieło Rydzyka” wyemitowanego na antenie TVP 13 grudnia 2024 r. Materiał miał ujawniać rzekome nieprawidłowości przy powstaniu Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu, a okazał się kolejną propagandą uderzającą w środowisko Radia Maryja.

– W swoim liście do mnie przewodniczący napisał, że w odniesieniu do grudniowej audycji wszczęto postępowanie o ukaranie finansowe. Odbieram to jako sygnał, że – dla równowagi – ten materiał zostanie ukarany. Czas pokaże. Zapewniam Czytelników, że do każdej decyzji KRRiT będę odnosił się publicznie – podsumowuje prof. Janusz Kawecki.

Rafał Stefaniuk/Nasz Dziennik/radiomaryja.pl

drukuj