M. Warchoł o nowej komisji ds. rzekomego prześladowania aktywistów: Sięga się po zadymiarzy, awanturników, chuliganów po to, żeby po raz kolejny wygrali D. Tuskowi wybory
57 proc. osób jest niezadowolonych z tego rządu. W związku z tym aktywiści są potrzebni Donaldowi Tuskowi do tego, żeby po raz kolejny wyjść na ulicę, żeby dalej prowadzić swoją działalność – teraz już nie przeciwko rządowi, ale wspierającą rząd. Sięga się po tych zadymiarzy, awanturników, chuliganów po to, żeby oni po raz kolejny wygrali Tuskowi wybory – mówił w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja poseł Marcin Warchoł z Prawa i Sprawiedliwości, komentując powołanie nowej komisji śledczej ds. badania rzekomych nadużyć poprzedniej ekipy rządzącej wobec tzw. aktywistów demokratycznych.
Minister sprawiedliwości, Adam Bodnar, powołał kolejną komisję śledczą mającą na celu „rozliczanie” poprzedniej władzy. Tym razem ma ona badać rzekome nadużycia wobec tzw. aktywistów demokratycznych. Chodzi o działaczy różnych organizacji, którzy od jesieni 2015 r. aż do grudnia 2023 r. destabilizowali państwo polskie w ramach skoordynowanej akcji.
– Dlaczego twierdzę, że to była akcja zorganizowana? Ponieważ tak się składa, że rosyjski agent Rubcow brał udział we wszystkich tych działaniach. Wspierał w mediach społecznościowych wszystkie te działania, co się okazało oczywiście po czasie. Był w trakcie „czarnych marszów”, był obecny również na protestach przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości, wspierał „aktywistów” atakujących polskich żołnierzy i inne służby mundurowe w trakcie operacji Łukaszenki wspieranej przez Putina. Organizacje, które z takim zaangażowaniem walczyły z rządem Prawa i Sprawiedliwości – jak się okazało również po czasie – działały dzięki zagranicznemu finansowaniu. (…) Dowiedzieliśmy się o tym, gdy Donald Trump zamknął program USAID, gdzie wiele z tych organizacji po prostu zaczęło protestować, nagle nie mając środków. Dlatego ta zorganizowana akcja wymierzona w interesy polskie to akcja całkowicie zewnętrzna, wspierana przez pożytecznych idiotów, przez różnego rodzaju chuliganów, którzy atakowali polskie instytucje – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Teraz rządzący chcą rehabilitować osoby, które działały na szkodę państwa i „rozliczać” tych, którzy byli ofiarami agresji ze strony tych „aktywistów”.
– To jest całkowite odwrócenie kategorii dobra i zła, pojmowania interesu Polski i zdrady Polski. Z jednej strony mamy interes naszej ojczyzny, którego bronili ci żołnierze z narażeniem własnego zdrowia i życia, policjanci, a z drugiej strony mamy kategorię zdrady, w którą wpisywały się te wszystkie organizacje. Dzisiaj ci pierwsi są oskarżani, a ci drudzy są rehabilitowani. To jest absolutny skandal – ocenił gość „Aktualności dnia”.
Parlamentarzysta uważa, że czas powołania komisji nie jest przypadkowy.
– 57 proc. osób jest niezadowolonych z tego rządu. W związku z tym aktywiści są potrzebni Donaldowi Tuskowi do tego, żeby po raz kolejny wyjść na ulicę, żeby dalej prowadzić swoją działalność – teraz już nie przeciwko rządowi, ale wspierającą rząd. Także wiele tych organizacji, które zostały odcięte od finansowania przez Donalda Trumpa, dziś potrzebuje wsparcia, potrzebuje środków. Dlatego tego typu akcje, które urządza Adam Bodnar, mają na celu ich wsparcie, może nawet nie finansowe, ale wsparcie moralne, wsparcie prawne, żeby te osoby czuły się ponownie zaopiekowane. Sięga się (…) po tych zadymiarzy, awanturników, chuliganów, po to, żeby oni po raz kolejny wygrali Tuskowi wybory – zauważył polityk.
W audycji poruszono też inne tematy związane z pogwałceniem zasad państwa prawa, jakiego w imię politycznych celów dopuszczają się obecni rządzący.
Całość rozmowy z Marcinem Warchołem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl




