M. Grabowski z Fundacji Mamy i Taty: Jeżeli czas, który dzieci spędzają na stronach pornograficznych jest drugim czasem po YouTubie, to coś jest nie tak
Jeżeli czas, który dzieci spędzają na stronach pornograficznych jest drugim czasem po YouTubie, to coś jest nie tak. Dzieci 7-14 lat, czyli będące już nawet w pierwszej klasie, mają kontakt z tego typu treściami. Przy starszych dzieciach, licealistach ten kontakt jest jeszcze częstszy. Nie chcielibyśmy, żeby dziecko w pierwszej klasie mogło pójść do sklepu i kupić sobie „małpkę” wódki, a tutaj de facto mamy być może nawet coś gorszego niż ta „małpka” – mówił w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty. Fundacja pomagała w przygotowaniu projektu ustawy o ochronie małoletnich przed pornografią w internecie poprzez wsparcie analityczno-badawcze.
Cieszyć mogą dane dotyczące obywatelskiego projektu ustawy o ochronie małoletnich przed pornografią. Podpisało się pod nim 212 tys. Polaków, a później większość posłów w Sejmie zagłosowała za proponowanymi zmianami. Fundacja Mamy i Taty wspierała tę obywatelską inicjatywę od strony analityczno-badawczej.
– Zaletą tego projektu na pewno jest to, że on jest bardzo precyzyjny. On definiuje, czym jest pornografia, on pokazuje pewne rozwiązania, narzędzia, jakie można wdrożyć i trzeba wdrożyć, jakie są wdrożone za granicą, czyli nie tworzy szarej strefy do szerokiej interpretacji tego zjawiska i do wrzucania – pod pozorem walki z treściami negatywnymi – np. jakiejś formy cenzury. Jestem dużym zwolennikiem tego projektu. Zresztą – jak pokazują badania społeczne, które zleciliśmy do realizacji – 78 proc. ankietowanych też popiera tenże projekt. Co więcej, sama świadomość tego (…), jak negatywnym zjawiskiem jest pornografia dla dzieci, jest wśród 90 proc. ankietowanych. Politycy, patrząc na te badania, (…) nie mogą się już wzbraniać przed wdrożeniem ochrony dzieci – zaznaczył Marek Grabowski.
Pierwszy kontakt z pornografią występuje średnio w wieku zaledwie 11 lat. Według badań co trzecie dziecko trafia na tego typu materiały przypadkowo. Ponad 70 proc. dzieci podkreśla, że znalezienie pornografii nie stwarza żadnych trudności. To zatrważające dane, jeśli ma się świadomość, jakie spustoszenie w psychice (szczególnie młodego człowieka) wywołują tego rodzaju treści.
Obywatelski projekt ma utrudnić dostęp młodych osób do pornografii, podobnie jak to wygląda w przypadku hazardu internetowego.
– Jeżeli strona nie ma możliwości skutecznej weryfikacji, to po prostu powinna być blokowana. Wiem, że to jest olbrzymi biznes (…) dla operatorów, którzy mają przypływy dużych danych, olbrzymi biznes dla twórców, ale straty (…) związane z psychiką dzieci, straty związane z rozpadem małżeństw, straty związane z tym, że w ogóle ludzie często się nie wiążą, bo (…) czują jakąś niechęć do normalnych kontaktów, są na tyle duże, że nie powinniśmy tego zjawiska tolerować. Sam osobiście uważam, że ono (…) powinno być maksymalnie ograniczone – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.
Według raportu „Internet Dzieci” przygotowanego przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, Państwową Komisję ds. Przeciwdziałania Seksualnemu Wykorzystywaniu Osób Małoletnich, Państwowe Badania Internetu oraz firmę Gemius, jedna ze stron oferujących treści pornograficzne jest drugą po serwisie YouTube najczęściej odwiedzaną przez małoletnich witryną internetową.
– Jeden z głównych liderów rynku pornograficznego ma aż 30 proc. tak zwanej penetracji wśród dzieci 7-14 lat, czyli co trzecie dziecko zna tę markę i korzysta z niej regularnie. Jeżeli czas, który dzieci spędzają na stronach pornograficznych jest drugim czasem po YouTubie, to coś jest nie tak. (…) Dzieci 7-14 lat, czyli będące już nawet w pierwszej klasie, mają kontakt z tego typu treściami. Przy starszych dzieciach, licealistach (…) ten kontakt jest jeszcze częstszy – wskazał prezes Fundacji Mamy i Taty.
Patrząc na spustoszenie, jakiego pornografia jest w stanie dokonać w psychice człowieka, a tym bardziej dziecka, często porównuje się ją do substancji psychoaktywnych, w tym twardych narkotyków.
– Czy chcielibyśmy, żeby nasze dzieci kupowały heroinę, fentanyl (…) albo alkohol wysokoprocentowy? Raczej nie. Nie chcielibyśmy, żeby dziecko w pierwszej klasie mogło pójść do sklepu i kupić sobie „małpkę” wódki, a tutaj de facto mamy być może nawet coś gorszego niż ta „małpka” – zwrócił uwagę Marek Grabowski.
Próba ochrony dzieci przed demoralizacją ze strony internetowej pornografii to jedna sprawa. Z drugiej strony obecny rząd próbuje wprowadzić seksualizację młodych pokoleń za pomocą zmian w systemie oświaty, a dokładniej poprzez wprowadzenie do szkół przedmiotu o pozornie niewinnej nazwie „edukacja zdrowotna”. Jednocześnie resort edukacji planuje likwidację przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie.
radiomaryja.pl



