fot. PAP/Leszek Szymański

Zabijanie dzieci tuż przy polskim Sejmie

Modlitwa i protest – to odpowiedź na akcję aborcjonistów, którzy tuż przy polskim Sejmie chcą w specjalnym lokalu umożliwiać zabijanie nienarodzonych dzieci.

Aborcjonistki swój lokal przy Sejmie nazwały „pierwszą w Polsce przychodnią aborcyjną”.

– Tu się będą odbywały aborcje grupowe. Będziemy zapraszać kilka osób na aborcje tabletkami, bo nie ma innego sposobu, by pozbawić te osoby wstydu i pokazać, że nie są same – powiedziała Justyna Wydrzyńska z organizacji Aborcyjny Dream Team.

Aborcjonistki chcą też organizować tzw. turystykę aborcyjną. Wprost przyznają, że nie obchodzi ich obowiązujące w Polsce prawo, które karze więzieniem do trzech lat za pomocnictwo w zabijaniu dzieci nienarodzonych. Potwierdziła to ich konfrontacja z posłem Konfederacji Krzysztofem Mulawą.

Poseł: Aborcja jest w Polsce zakazana w większości przypadków.

Kobieta popierająca zabijanie nienarodzonych dzieci: Według Pana jest zakazana.

Poseł: Nie, nie. Według prawa polskiego.

Na zapowiedź łamania polskiego prawa nie reagowała policja, która ochraniała punkt aborcyjny w trakcie inauguracji jego działalności. Z akcji aborcjonistek cieszą się politycy koalicji rządzącej.

– Będzie to rodzaj prowokacji w dobrym stylu i z dobrymi zamiarami – oznajmiła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy.

Już teraz prokuratorzy mają wytyczne, aby nie ścigać osób pomagających w tzw. aborcji. Z kolei resort zdrowia straszy szpitale i lekarzy karami, jeśli będą odmawiać zabijania dzieci nienarodzonych. Lokal na wiejskiej to kolejny etap tego bezprawia – wskazuje obrońca życia, Marek Wilczewski.

– Celem jest tylko i wyłącznie zezwolenie i rozpowszechnianie zjawiska mordowania dzieci w Polsce – akcentował Marek Wilczewski.

Aborcjonistki nie ukrywają, że działania rządzących ich nie satysfakcjonują, a ich punkt ma to podkreślać. Oczekiwały od rządu Donalda Tuska wprowadzenia tzw. aborcji na życzenie. Do tej pory żaden projekt nie uzyskał poparcia całej koalicji rządzącej – przyznaje poseł PO, Joanna Kluzik-Rostkowska.

– Wolałabym, żeby to było uregulowane, a nie żeby było incydentalnym punktem, gdzie rodzą się pytania czy to będzie legalne, czy to nie będzie legalne – mówiła polityk.

Punkt przy Sejmie będzie służył też do wpływania na opinię publiczną – zauważa obrońca życia, Katarzyna Majcher.

– Cel jest taki, żeby przekonać społeczeństwo, że życie nienarodzonego dziecka nie jest wartością – podkreśliła.

Przeciwko otwarciu aborcyjnego punktu protestowali mieszkańcy Warszawy, obrońcy życia oraz przedstawiciele środowisk narodowych i patriotycznych.

– Jestem tu po to, żeby dać świadectwo jako matka, jako Polka, jako kobieta – zaznaczyła Ewa Łukomska, mieszkanka Warszawy.

Przed lokalem uczestnicy akcji „40 dni dla życia” prowadzili modlitwę.

– Modlimy się, ufając, że Pan Bóg, który jest Wszechmocny może przemienić serca osób, które zastanawiają się nad podjęciem takiej decyzji i osób, które tę klinikę otwierają – wskazał Filip Łapiński, wiceprezes stowarzyszenia „Z miłości do życia”.

Uczestnicy modlitwy przypominają, że tzw. aborcja nie może być odpowiedzią na oczekiwania kobiet w ciąży, które zmagają się z problemami.

– Naszym celem jest, aby wymodlić, ale żeby też pokazać, że prawdziwą, dobrą odpowiedzią na cierpienie i samotność jest miłość – zaznaczyła Zofia, uczestniczka modlitwy przez punktem aborcyjnym.

[Na stronie internetowej organizacji CitizenGO] można popisać petycje z żądaniem zamknięcia nielegalnego punktu.

TV Trwam News

 

 

drukuj