Msza św. i modlitwa Anioł Pański z Bazyliki św. Piotra w Rzymie pod przewodnictwem Ojca Świętego

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Dzisiaj Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który nad Jeziorem Galilejskim powołuje Szymona – zwanego Piotrem – i jego współtowarzyszy, pierwszych uczniów, żeby poszli za Nim (Łk 5, 1-11). Nie spotyka ich w najlepszym momencie. Są rybakami, a wracają po nieudanej nocy, podczas której, choć pracowali do rana, nic nie ułowili. Możemy sobie ich wyobrazić – zmęczonych, zniechęconych, ze świadomością, że muszą wrócić do domu z pustymi rękami.

Jezus jednak odwraca sytuację. Najpierw prosi Piotra, żeby Mu pozwolił wsiąść do swojej łodzi, aby mógł nauczać tłumy cisnące się na brzegu; potem mówi mu, żeby ponownie zarzucił sieci na tych samych wodach, gdzie niewiele wcześniej niczego nie złowił. Rezultatem jest niezwykły połów – sieci są przepełnione!

Tak więc, dzięki ufności, z jaką Syn Boży nakłania tych zrezygnowanych mężczyzn do ponownej próby tam, gdzie ponieśli porażkę, i dzięki wierze, z jaką oni to robią, przykry i rozczarowujący świt przemienia się w niezapomniany dzień, a pusta łódź staje się miejscem cudu. Jest to piękna dynamika, jaką często spotykamy w Ewangelii. Pomyślmy, ile razy w swoim życiu Piotr musiał przyznać się do swoich niepowodzeń i zacząć od nowa (por. Mk 8, 27-33; J 13, 6-10; Łk 22, 54-62)! A mimo to, Jezus nadal mu ufa; nieustannie zachęcając go, by się podniósł i ponownie podjął drogę.

Zastanówmy się nad tym, ponieważ to nas dotyczy. My również mamy swoje porażki, ale Bóg nie przestaje nam ufać – wzywa nas i posyła, wcale nie oczekując, że będziemy niezawodni. Domaga się od nas raczej, żebyśmy zaufali Jego ufności, pozwalając nam podnieść się po upadkach, i wyruszać na nowo. Tym samym uczy nas, że Jego powołanie nie jest wykluczające ani selektywne, lecz włączające; jest bowiem owocem miłości, odkupieńczej i dającej życie (por. J 10, 10). Uczy nas również, że Jego wezwania nie są przywilejem nielicznych, ale darem dla wszystkich – aby wszyscy mogli się zbawić i nikt nie został stracony (por. J 6, 39-40). Co więcej, zachęca nas także, abyśmy byli świadkami Jego zaufania i niosącymi nadzieję dla braci i sióstr, których spotykamy na naszej drodze (por. Mt 10, 7-8), bez wyjątków.

Zastanówmy się zatem: czy ja, w moim życiu i w moich codziennych zadaniach, umiem z pokorą akceptować porażki, pozwalając Bogu, żeby mnie podniósł, kiedy upadam, podejmując wyzwanie, by ponownie wyruszyć i spróbować jeszcze raz? I czy potrafię być blisko innych w chwilach niepowodzenia, dodając im odwagi i pomagając się podnieść oraz zacząć od nowa?

Oby Maryja, pokorna Uczennica Pana, pomagała nam zaufać ufności Boga i przekazywać tę ufność wszystkim.

drukuj