fot. pixabay.com

Rząd wycofał się ze szkodliwej obietnicy kredytu mieszkaniowego zero procent – deweloperzy nie zarobią kosztem zwykłych Polaków

Nie będzie kredytu mieszkaniowego zero procent. Rząd wycofał się z jednej z najważniejszych obietnic wyborczych. Tymczasem wielu młodych Polaków wciąż nie stać na własny dach nad głową.

Rząd wycofał się z programu „Mieszkanie na start”, powszechnie znanego jako kredyt zero procent.

– Nie będzie kredytu zero procent (…). To były hasła i zapewnienia sprzed wielu miesięcy – powiedział Krzysztof Paszyk, minister rozwoju i technologii.

To była jedna ze sztandarowych obietnic wyborczych premiera Donalda Tuska.

– Mieszkanie jest prawem, a nie towarem – wskazywał Donald Tusk w lutym ubiegłego roku.

Polska 2050 i Lewica od miesięcy sprzeciwiały się dopłatom do kredytów. Politycy tych partii podkreślali, że nie poprą projektu w Sejmie. Najwidoczniej wywarły presję na koalicjantach. Choć poseł z Platformy Obywatelskiej, Patryk Jaskulski, przekonuje, że decyzja została przedyskutowana.

– Jest to decyzja, która zapadła w ramach rozmów koalicyjnych, nie mniej jednak ten rząd stawia sobie bardzo wysoki priorytet, aby kwestie mieszkalnictwa rozwiązać – mówił.

– Tych rozwiązań nie będzie, bo ci ludzie coraz bardziej zaczynają się nie dogadywać – powiedział Piotr Kaleta, poseł PiS.

Podobny kredyt – dwuprocentowy – w 2023 roku wprowadził PiS. Miał być odpowiedzią na wysokie stopy procentowe, a co za tym idzie – wysokie raty pożyczek, które ograniczyły dostępność kredytów hipotetycznych. Po zmianie rządu program został zamknięty, a sam prezes Jarosław Kaczyński przyznał, że miał negatywne skutki uboczne, bo spowodował wzrost cen nieruchomości.

– Żeby zwiększyć budownictwo i obniżyć ceny, trzeba zwiększyć podaż, a nie popyt. Zwiększanie popytu różnego rodzaju metodami zawsze prowadzi tylko do większych zysków deweloperów, a nam nie chodzi o zyski deweloperów. Nam chodzi o to, żeby tych mieszkań jednak budowano więcej niż za Gierka – wskazał Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

Poseł PiS, Andrzej Śliwka, wskazał, że potrzebna jest współpraca rządu i samorządów.

– Dobrą propozycją, dobrym pomysłem byłoby to, gdyby samorząd wspólnie z rządem współpracowali na bazie chociażby programów inwestycji strategicznych, które były realizowane za czasów rządu PiS. Dzięki tym środkom w Elblągu udało się wybudować dwa bloki mieszkalne z sześćdziesięcioma mieszkaniami – zaznaczył Andrzej Śliwka.

Budownictwo społeczne może być alternatywną dla mieszkań deweloperskich – powiedział prof. Wojciech Piontek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Istnieje bardzo szeroka część ludzi, którzy potrzebują mieszkania, natomiast nigdy nie uzyskają zdolności kredytowej w takiej wysokości, żeby pozwoliło im to na zakup mieszkania, co za tym następuje: budownictwo mieszkaniowe społeczne jest jak najbardziej pożądane – zaznaczył ekspert.

Tym bardziej, że ceny nieruchomości z roku na rok rosną. Jak podkreślił ekonomista, Adam Zabor, obniżki cen są mało prawdopodobne.

– Patrząc historycznie, rzadko zdarzało się, żeby ceny nieruchomości jakoś znacząco spadały, więc spodziewałbym się, iż w najlepszym wypadku ceny nieruchomości utrzymają się na podobnym poziomie – powiedział Adam Zabor, ekonomista.

Wpływ na wysokie ceny nieruchomości, oprócz ich dostępności, mają takżem.in. rosnące koszty materiałów i budowy.

TV Trwam News

drukuj