Dr R. Derewenda: Płk Piotr Gębka dał górnikom godzinę, żeby się wycofali z kopalni „Wujek”. Odpowiedzieli wtedy śpiewem „Boże, coś Polskę!”. Górnicy „zawinili”, ponieważ byli wierni Polsce
Wszystko wskazuje na to, że nie chodziło o samych górników z kopalni „Wujek”, a raczej o zademonstrowanie, że władza, komuniści nie tylko straszą, ale są zdeterminowani, i tam, gdzie będzie trzeba, ta broń zostanie użyta. Górnicy „zawinili”, ponieważ byli wierni Polsce – akcentował dr Robert Derewenda, historyk IPN, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
Dziewięć ofiar śmiertelnych i kilkudziesięciu rannych – to krwawy bilans [pacyfikacji strajkującej załogi kopalni „Wujek” w Katowicach, przeprowadzonej przez ZOMO i wojsko 16 grudnia 1981 roku], po wprowadzeniu przez ekipę gen. Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego. Najmłodszy z zastrzelonych miał zaledwie 19 lat. Dziś mijają 43 lata od tamtych tragicznych wydarzeń.
– Mimo dekad komunizacji, mimo stalinizacji w latach 50., czy w kolejnych latach komuniści nie mogli spać spokojnie, dlatego że naród się budził. Naród ciągle zmierzał do tego, by wyzwolić się spod panowania systemu zła, systemu komunistycznego. Stąd 13 grudnia gen. Wojciech Jaruzelski rozpoczął obronę komunistów i całego systemu komunistycznego przed wolnym narodem, który tworzył wówczas „Solidarność” (…). Wszystko wskazuje na to, że nie chodziło o samych górników z kopalni „Wujek”, a raczej o zademonstrowanie, że władza, komuniści nie tylko straszą, ale są zdeterminowani, i tam, gdzie będzie trzeba, ta broń zostanie użyta (…). Górnicy „zawinili”, ponieważ byli wierni Polsce – podkreślił dr Robert Derewenda.
Przed krwawym dniem zaproszono do kopalni jej kapelana, ks. Henryka Bolczyka, by odprawił Mszę św. 15 grudnia, gdy usłyszano przetaczające się wozy opancerzone niedaleko „Wujka”, poproszono również kapłana o udzielenie absolucji.
– 16 grudnia, kiedy do górników zostało skierowane ostatnie ultimatum, oszukano ich. Płk Piotr Gębka, zastępca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego, miał powiedzieć górnikom, że są jedynymi, którzy strajkują w całej Polsce. Dał im godzinę, żeby wycofali się z kopalni. Górnicy odpowiedzieli wtedy śpiewem „Boże, coś Polskę!”. Zapowiedzieli, że jeśli na teren kopalni wejdzie wojsko – nie będą walczyć. Jednak jeśli będą to oddziały milicji czy ZOMO, będą się bronili. Tak też miało to miejsce. Na teren kopalni weszły oddziały ZOMO – przypomniał rozmówca.
Do dziś nikt nie odpowiedział za zamordowanie niewinnych ludzi.
– Decyzje o użyciu ostrej amunicji musiały zapadać na najwyższych szczeblach. Nigdy za tego typu sytuacje nie poniósł odpowiedzialności karnej ani gen. Wojciech Jaruzelski, twórca stanu wojennego, ani gen. Czesław Kiszczak. O zgrozo, gen. Jaruzelski w 1989 r. został jeszcze wybrany prezydentem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (…). Kiszczak nie tylko stał na czele milicji obywatelskiej w okresie stanu wojennego, ale również stał na czele milicji, służby bezpieczeństwa w latach 80., kiedy dokonano zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki oraz ks. Franciszka Blachnickiego (…). Dochodzimy do paradoksu. Mamy w tej chwili przywracane przywileje dla funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa, gdy tymczasem nie zostali rozliczeni poszczególni funkcjonariusze za działanie, jakie prowadzili przeciwko narodowi polskiemu – zaznaczył historyk.
Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę, że wielu – w tym górnicy z kopalni „Wujek” – oddało życie za wolność, którą dzisiaj możemy się cieszyć.
Cała rozmowa z dr. Robertem Derewendą dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




