fot. PAP/Andrzej Grygiel

Znaleziono ciała górników

Ratownicy poszukujący od 18 kwietnia dwóch górników po wstrząsie w kopalni Wujek znaleźli ich ciała – poinformował w poniedziałek wieczorem rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, Wojciech Jaros.

Podchodząc od strony chodnika badawczego +5a+ około godz. 20.20 ratownicy znaleźli ciała obu poszukiwanych. To smutna wiadomość, lecz równocześnie pokazuje, że dzięki determinacji ratowników, sztabu akcji, kopalni, udało się odnaleźć poszukiwanych – powiedział rzecznik KHW zapowiadając dalsze informacje we wtorek rano.

Wcześniej w poniedziałek ratownicy znaleźli w chodniku „5b” odwieszoną na ociosie (bocznej ścianie wyrobiska – PAP) kolejną już kurtkę. Pierwszą kurtkę wraz z aparatem ucieczkowym jednego z poszukiwanych znaleźli w sobotę – po tym, jak udało im się dotrzeć do ściany wydobywczej, czyli wcześniej określonego rejonu poszukiwań.

Później ratownicy penetrowali m.in. odcinki chodnika badawczego „5b” i dowierzchni badawczej „1” docierając do zawalonych rejonów. Sprawdzali też chodnik podścianowy (badawczy „7”) oraz połączenie przecinki łączącej chodniki „5b” i „5a”.

Od soboty ratownicy penetrowali rejon wyrobiska ściany, zabudowując jednocześnie w chodniku „7”, a następnie w ścianie, aż do chodnika „5b” doprowadzający powietrze tzw. lutniociąg – dla poprawienia warunków pracy. Temperatura, wilgotność, niska zawartość tlenu oraz metan nie pozwalały na pracę bez aparatów oddechowych.

W poniedziałek rano ratownicy sygnalizowali, że główne kierunki poszukiwań to chodnik badawczy „5b”, chodnik „5a”, a także łączące je przecinka i przełaz. Wieczorem sztab akcji przekazał, że następnie starannie przeszukiwane miały być chodnik badawczy „7” i przecinka „5” (w zakresie możliwym do spenetrowania), w tym ich połączenie.

Trwająca blisko dwa miesiące akcje była następstwem wstrząsu w tzw. ruchu Śląsk – części kopalni Wujek znajdującej się w Rudzie Śląskiej. Był on skutkiem odprężenia górotworu na głębokości ok. 1050 m. Z zagrożonego rejonu wycofano pracowników; dwóch górników przebywających w zagrożonym rejonie nie zgłosiło się.

Początkowo zmierzający po nich ratownicy przebijali się ręcznie przez rumowisko skalne i zniszczone części maszyn. Posuwali się bardzo wolno, zapadła więc decyzja o drążeniu kombajnem chodnikowym nowego chodnika ratowniczego w kierunku ściany wydobywczej „7”, jak również o wykonaniu pionowego odwiertu z powierzchni, aby szybciej sprawdzić niedostępny rejon.

Odwiert był gotowy 5 maja, po 12 dniach prac. Drążony na granicy Katowic i Rudy Śląskiej otwór trafił w zaplanowane wcześniej miejsce ponad kilometr pod ziemią. Opuszczona kamera pokazała, że pod obudowami jest pusta przestrzeń, osuwisko, trochę zniszczeń, nie pokazała jednak ludzi. Przez odwiert opuszczono też sprzęt łącznościowy i płyny izotoniczne. Próby nawiązania komunikacji z górnikami nie przyniosły rezultatu.

Dodatkowo analizy powietrza pobieranego w obserwowanym poprzez odwiert rejonie wskazywały, że jego skład nie jest korzystny dla przebywania ludzi. Stwierdzono tam zmniejszoną zawartość tlenu oraz zwiększone, zmienne stężenie metanu, od początku pomiarów powyżej granicy wybuchowości.

W związku z brakiem jakiegokolwiek sygnału 13 maja ratownicy zakończyli prowadzenie nasłuchu i wycofali sprzęt z odwiertu na powierzchnię. Otwór został przejęty przez kopalnię. Cały czas kontynuowano drążenie kombajnem chodnika ratunkowego, który ostatecznie umożliwił dotarcie do częściowo drożnych wyrobisk w rejonie ściany wydobywczej.

PAP/RIRM

 

drukuj