M. Przeworska o tzw. ustawie łańcuchowej: Ona w ogóle nie zakłada, że zwierzęta mogą być zagrożeniem. Mam wrażenie, iż twórcy naoglądali się bajki o jelonku Bambi i wyobrażają sobie, że życie wygląda inaczej niż w rzeczywistości
Abstrahując od druku 703, mamy druk 700, czyli tzw. ustawę łańcuchową. Tutaj mamy do czynienia z ogromną propagandą, która została wytworzona w ramach mówienia na temat tej konkretnej ustawy. W ostatnim tygodniu w polskim parlamencie padło wiele słów, że jest to kwestia dobrego serca, naszego człowieczeństwa. Ustawa dotyczy tego, by zwierzęta domowe nie były wiązane za pomocą łańcuchów. Miałaby wejść także ustawa, która holistycznie traktuje sprawę bezdomności zwierząt w Polsce. Niestety ustawa w ogóle nie zakłada, że zwierzęta mogą być zagrożeniem. Mam wrażenie, iż twórcy naoglądali się bajki o jelonku Bambi i wyobrażają sobie, że życie wygląda inaczej niż w rzeczywistości – mówiła Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
W Unii Europejskiej ważą się losy dotyczące zawarcia umowy handlowej z krajami Ameryki Południowej. Francja chce zablokowania umowy z Mercosurem, a tym samym widzi w Polsce sojusznika do powstrzymania szaleństwa. Niestety, aby zablokować umowę, potrzebna jest mniejszość blokująca.
– W tej sytuacji potrzebujemy mniejszości blokującej, czyli państw, które mają powyżej 35 proc. Unii Europejskiej i sprzeciwią się zawarciu umowy. Na sztywno mamy Irlandię, Francję, Polskę, ale to nadal jest tylko 26 proc., czyli trochę nam jeszcze brakuje. We wtorek protest w Strasburgu nadal był prowadzony przez tamtejszych rolników. Zobaczymy, co będzie dalej, ale nie możemy na to biernie patrzeć, tylko musimy szukać sojuszników, a za to powinien być odpowiedzialny premier, jak i minister rolnictwa i rozwoju wsi, którzy przez swoje kontakty zagraniczne powinni budować sojusze, aby umowę faktycznie zablokować. Umowa – ze względu na rolników i konsumentów – jest szalenie szkodliwa. Europejski rolnik nie ma szansy na uczciwą konkurencję z producentami stamtąd z racji hormonów wzrostu, które są stosowane w hodowli zwierząt, a także z racji środków ochrony roślin, które w Europie są zakazane, a tam stosuje się je w bardzo dużych ilościach – powiedziała Monika Przeworska.
Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej zauważyła, iż umowa na linii Unia Europejska-Mercosur nie przyniesie rolnikom żadnych korzyści, a w konsekwencji może doprowadzić nawet do upadku ich gospodarstw.
– To będzie dla konsumentów żadna korzyść, bo nawet jeżeli żywność w pierwszej fazie byłaby trochę tańsza, to wraz z upadkiem europejskich gospodarstw rolnych, czyli brakiem konkurencji ze strony europejskich rolników, żywność będzie systematycznie drożeć. Za chwilę może się okazać, iż jednym podpisem Komisji Europejskiej zniszczymy europejskie rolnictwo i utracimy suwerenność żywnościową oraz bezpieczeństwo żywnościowe. Sama Komisja Europejska mówi o tym, że kraje, takie jak Argentyna czy Brazylia nie są w stanie potwierdzić przed Komisją Europejską, iż żywność tam produkowana jest wystarczająco bezpieczna i weryfikowalna – podkreśliła gość „Aktualności dnia”.
Kolejnym z zagrożeń, jakie czyhają na polskie gospodarstwa, jest tzw. ustawa łańcuchowa. Jej celem jest m.in. zakaz trzymania zwierząt domowych na łańcuchach.
– O druku numer 703 mówiliśmy już wielokrotnie. To ogromne zagrożenie, ponieważ chodzi o delegalizację pierwszego sektora hodowlanego, czyli hodowli zwierząt na futra. Co ciekawe, sam ustawodawca w projekcie napisał, iż według niego będzie to modelowy przykład transformacji, który będzie mógł dokonać się w kolejnych sektorach. Generalnie inni na tym zarobią, ale Polska ma z tego rynku wypaść. Abstrahując od druku 703, mamy druk 700, czyli tzw. ustawę łańcuchową. Tutaj mamy do czynienia z ogromną propagandą, która została wytworzona w ramach mówienia na temat tej konkretnej ustawy. W ostatnim tygodniu w polskim parlamencie padło wiele słów, że jest to kwestia dobrego serca, naszego człowieczeństwa. Ustawa dotyczy tego, by zwierzęta domowe nie były wiązane za pomocą łańcuchów. Miałaby wejść także ustawa, która holistycznie traktuje sprawę bezdomności zwierząt w Polsce. Niestety ustawa w ogóle nie zakłada, że zwierzęta mogą być zagrożeniem. Mam wrażenie, iż twórcy naoglądali się bajki o jelonku Bambi i wyobrażają sobie, że życie wygląda inaczej niż w rzeczywistości. Ustawa ta tworzy takie mechanizmy, które dostarczą ogromnego i niewyczerpanego źródła pieniędzy dla organizacji antyhodowlanych – wyjaśniła Monika Przeworska.
Największym paradoksem tzw. ustawy łańcuchowej jest podejście do niej posłów, ponieważ z jednej strony chce się godnego życia dla zwierząt, a z drugiej strony chce się zabijać w Polsce nienarodzone dzieci.
– Panie poseł, które chodziły na „czarne marsze” i jednoznacznie postulują przywrócenia i ustanowienia tzw. aborcji, jednocześnie potrafiły wyjść na mównicę i mówić o tym, że one są za tym, by powstawały hospicja dla kotów. Podkreślały, iż kwestią człowieczeństwa jest to, aby podpisać konkretną ustawę. W bardzo zły sposób odnosiły się do rolników jako grupy społecznej, która niemalże czerpie zyski z utrzymywania zwierząt. Faktycznie jest to totalna aberracja i szaleństwo, do którego doszliśmy jako społeczeństwo, gdzie ta sama osoba w polskim parlamencie mówi o tym, żeby bronić tych, którzy sami nie mogą się bronić, mając na myśli psy i koty, a jednocześnie ta sama osoba, kiedy mówimy, iż musimy bronić tych, którzy nie mają prawa głosu, czyli dzieci nienarodzonych, dostaje totalnej furii. Oczywiście o zwierzęta trzeba dbać i nie podlega to żadnej wątpliwości, przy czym nie możemy robić tak, że władzę nad tym, jak wygląda troska o zwierzęta, damy ludziom bez wykształcenia – akcentowała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Całą rozmowę z Moniką Przeworską można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



