Dr M. Kawa: Genialny chwyt D. Trumpa z McDonaldem jest świetnie zagrany na czułych elementach kulturowych, na wrażliwości amerykańskiej
Wystarczyło, by Donald Trump stanął na 15 minut za frytkownicą, za ladą i nie tylko „kupił” media społecznościowe, nie tylko stał się viralem, ale doskonale zdobył mentalność Ameryki. O co chodzi? Każdy Amerykanin, który wchodzi w dorosłość, musi kiedyś zarobić pierwsze pieniądze. Bierze pierwszą lepszą pracę – najczęściej w McDonaldzie. Ten genialny chwyt z McDonaldem jest świetnie zagrany na czułych elementach kulturowych, na wrażliwości amerykańskiej – ocenił we wtorkowym Polskim Punkcie Widzenia na antenie TV Trwam dr Marek Kawa, amerykanista.
Do wyborów w Stanach Zjednoczonych zostały niecałe dwa tygodnie. To najbardziej intensywny etap każdej kampanii wyborczej.
– Zazwyczaj ten finisz to jest już gra obrazami, gra symbolami. Raczej nie ma już czasu na jakieś zmiany agendy czy zmiany programu. (…) Liczy się bardzo szybki blichtr – jak w kalejdoskopie – atakowania, wyciągania bardzo często nietypowych czy nawet nieparlamentarnych materiałów, ponieważ jest to finisz, walka o wyborcę, który być może chce zostać w domu, próba zmobilizowania go – wyjaśnił dr Marek Kawa.
Stąd też kampania zaczyna bardziej przypominać medialne show, czego przykładem jest akcja z Donaldem Trumpem przygotowującym frytki i obsługujący klientów w lokalu McDonald’s. Były prezydent jako osoba medialna o bardzo przebojowym charakterze doskonale radzi sobie w tego rodzaju zagrywkach.
– On czuje się jak ryba w wodzie, jest człowiekiem medialnym. Przez większość swego życia kreuje takie obrazki. Był przecież często bohaterem programów telewizyjnych (…), więc jemu jest być może łatwiej niż nieco sztywnej Kamali Harris, która była w drugim szeregu (jeśli nie w trzecim) i musi nagle spełniać tę rolę (kandydata na prezydenta – radiomaryja.pl) – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.
Dlatego rywalka Donalda Trumpa musi posiłkować się wsparciem ze strony celebrytów.
– Kamala Harris z tymi celebrytami namęczyła się, namordowała – mówiąc nieco ironicznie – przez cały weekend, a wystarczyło, by Donald Trump stanął na 15 minut za frytkownicą, za ladą i kupił nie tylko media społecznościowe, nie tylko stał się viralem (jak to dzisiaj mówimy językiem mediów), ale doskonale zdobył mentalność Ameryki. O co chodzi? Sieć McDonald’s to nie jest tylko zwykły fast food. W Stanach Zjednoczonych to jest też pewien kod kulturowy, to jest też pewien paradygmat życia. Każdy Amerykanin, który wchodzi w dorosłość, musi kiedyś zarobić pierwsze pieniądze. Gdzie kieruje swoje kroki? Bierze pierwszą lepszą pracę – czy to w usługach fastfoodowych (najczęściej w McDonaldzie) (…), czy to w obsłudze. Zdobywa swoje pierwsze pieniądze, pierwsze oszczędności, które zainwestuje dalej. Wiemy, że jest to kraj ekonomii liberalnej, gdzie każdy musi sobie radzić. Ten genialny chwyt z (…) McDonaldem jest świetnie zagrany na czułych elementach kulturowych, na wrażliwości amerykańskiej – analizował amerykanista.
Ten zabieg, połączony z bliskością Donalda Trumpa z wyborcami, może przeważyć w wyborach, choć Kamala Harris nie odpuszcza starań w walce o Biały Dom.
Wpływ na kampanię (choć raczej nie na sam wynik wyborów) miał też lipcowy zamach na Donalda Trumpa. Kandydat Republikanów, choć dosłownie otarł się o śmierć, nie wyszedł ze swojej roli, dzięki czemu w świat poszło ikoniczne już zdjęcie zakrwawionego polityka z ręką uniesioną w walecznym geście na tle powiewającej flagi USA. Tego rodzaju sceny doskonale wpisują się w amerykańską wrażliwość patriotyczną. Nie należy też ignorować wątku metafizycznego związanego z zamachem, o którym nie waha się mówić były prezydent.
Zauważyć można też pewne zbliżenie Donalda Trumpa – wcześniej protestanta, prezbiterianina – do katolicyzmu, w tym kultu maryjnego. Tego rodzaju tendencje polityk przejawiał już wcześniej, gdyż pod koniec swojej kadencji zaczął określać się jako chrześcijanin bezwyznaniowy. Można się zastanawiać, czy zamach na życie kandydata Republikanów miał wpływ na zmianę jego religijności, natomiast wyjście poza ramy typowo protestanckiej duchowości z pewnością zwiększyło do niego sympatię ze strony katolickiej części elektoratu. Donald Trump wykonał też pewne gesty w stronę Polaków (w tym Polonii), m.in. pisząc list upamiętniający błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę.
Dr Marek Kawa zaznaczył, że walka wyborcza toczy się w istocie o kilka stanów: Pensylwanię, Michigan, Georgię, Wisconsin oraz Nevadę lub Arizonę.
– Dawno nie widzieliśmy tak wyrównanego i bardzo intensywnego wyścigu wyborczego – stwierdził gość „Polskiego punktu widzenia”.
Kluczowe mogą okazać się głosy Polonii, dość licznej m.in. w Pensylwanii czy Michigan. Stąd zabiegi każdego z kandydatów, by zyskać sympatię wyborców polskiego pochodzenia.
radiomaryja.pl



