fot. PAP/Maciej Kulczyński

Niepokojący chaos informacyjny

Rozgoryczeni powodzianie formułują coraz więcej zarzutów pod adresem rządzących, zarówno na poziomie samorządowym, jak i centralnym. Pomimo organizowania sztabów kryzysowych transmitowanych w telewizji i internecie, pojawia się chaos informacyjny.

W Lewinie Brzeskim trwa wielkie sprzątnie. Mieszkańcy miasteczka byli przez kilka dni odcięci od świata. Teraz zadają sobie pytanie, czy można było uniknąć zniszczeń? Pan Marek ma żal do władz. Przekonuje, że przed kataklizmem był czas na spuszczenie wody z pobliskich zbiorników retencyjnych.

– Trzy dni przed powodzią w Nysie można było przejść po zbiornikach, było tam tylko 50 cm wody, do kolan (…) i Wody Polskie nie zareagowały, czekały, nie wiem na co, przecież mieli informacje – wskazał Marek Karaś, mieszkaniec Lewina Brzeskiego.

W zbiornikach retencyjnych na ternach zalewowych jeszcze w piątek było 250 mln metrów sześciennych. Wody Polskie utrzymywały, że nie ma potrzeby robienia dodatkowych zrzutów. To był błąd – przyznał dr Grzegorz Chocian, ekolog-hydrobiolog, prezes Fundacji Konstruktywnej Ekologii Ecoprobono.

– Nie podejmowano działań dotyczących, chociażby prewencyjnego zrzutu wody ze zbiorników retencyjnych, żeby zwiększyć rezerwę powodziową – wyjaśnił dr Grzegorz Chocian.

Akcja nie powstrzymałaby zniszczeń, ale mogła je znacznie ograniczyć. Wody Polskie bronią się, że ich decyzje były uzależnione od zmiennych prognoz oraz reżimu prawnego. Od tematu uciekają też rządzący.

– Dziś jest czas na ratowanie, na wsparcie. Z każdej sytuacji będziemy wyciągali wnioski – mówił Tomasz Siemoniak, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Przed możliwą powodzią już miesiąc temu ostrzegali polscy meteorolodzy. Tydzień przed powodzią o jej katastrofalnych skutkach przestrzegali Polskę Czesi. Alerty wysłała też Unia Europejska, co przyznaje Janez Lenarčič, Europejski Komisarz ds. Rozwoju i Pomocy Humanitarnej.

– Dzięki systemowi świadomości powodzi w ramach systemu Copernicus  zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom od 10 września – zaznaczył Janez Lenarčič.

Jeszcze w piątek premier Donald Tusk uspokajał Polaków.

– Prognozy nie są przesadnie alarmujące – mówił wówczas Donald Tusk.

Powodzianie mają żal do władz samorządowych i rządowych, że nie reagowały w krytycznych sytuacjach. Tak miało być m.in. w Głuchołazach.

– Nie ma ludzi, którzy by naprawdę pomyśleli, żeby coś zrobić. Można było przekopać z jednego czy drugiego mostu, żeby te drzewa się nie zatrzymywały, ale wcześniej, a nie na koniec, gdy przyszła już trzymetrowa woda – zaznaczył Bronisław, mieszkaniec zalanej miejscowości.

Tymczasem na sztabie kryzysowym transmitowanym w telewizji pojawia się wiele niesprawdzonych informacji. We wtorek prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk, przekazał nagle krytyczną informację.

– Pękło obwałowanie przepompowni na Mietkowie i to oznacza konieczność szybkiej ewakuacji ludzi. Jest także pilna potrzeba big bagów i helikopterów – mówił wówczas prezydent Wrocławia.

Informacja okazała się nieprawdziwa. Nie da się żyć w takim chaosie – mówią mieszkańcy.

– Najgorszy jest brak informacji. Jakiekolwiek informacje pozyskujemy, to są one z telewizji, z innych źródeł. Jednak za każdym razem informacje są inne – nie krył oburzenia Dariusz, mieszkaniec podwrocławskiego Głogowa.

Z kolei na porannym sztabie we wtorek ujawniono, że na początku tygodnia spółka Tauron dokonała zrzutu wody do zapełniającego się zbiornika w Mietkowie. Nic o tym nie wiedziały Wody Polskie.

– O zrzucie wody i braku informacji, braku kooperacji, to – powiem szczerze – ta informacja jest szokująca – ocenił Donald Tusk.

Tauron broni się, że wszystko było ustalone z Wodami Polskimi. Opozycja zarzuca rządowi bezradność i zajmowanie się tylko pijarem.

– Jest to polityczny teatr, w którym nie ma kogoś, kto by wziął odpowiedzialność za to, co się dzieje – podkreślił Paweł Szefernaker, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Chaos informacyjny to najgorsza rzecz w sytuacji kryzysowej – przyznał politolog, dr Andrzej Skiba.

– W tak trudnych sytuacjach podstawą jest zapewnienie ludziom poczucia bezpieczeństwa, a to będzie wtedy możliwe, kiedy będzie również dobry przepływ informacji – wyjaśnił dr Andrzej Skiba.

Niewydolność rządu i służb państwowych może być wykorzystana przez wrogów Polski do siania dezinformacji zagrażającej bezpieczeństwu Polaków.

TV Trwam News

drukuj