Dr Z. Kuźmiuk o deficycie budżetowym: Minister finansów, proponując tak wysoką kwotę deficytu, stąpa po kruchym lodzie
W tym roku mamy wzrost gospodarczy prognozowany na poziomie 3 proc., a w następnym ma być to 4 procent. (…) W tamtym roku, choć wzrost gospodarczy wyniósł tylko 0,2 proc., to dochody podatkowe były – można powiedzieć – bardzo solidne. Teraz przy wzroście gospodarczym w tym roku i w roku następnym dochody budżetowe mają nie tylko nie rosnąć, ale maleć. To jest ekonomiczne kuriozum – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości, ekonomista, dr Zbigniew Kuźmiuk, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
Rząd Donalda Tuska przyjął projekt budżetu na 2025 rok. Dochody budżetu państwa mają wynieść 632,6 mld złotych, limit wydatków został ustalony na 921,6 mld złotych. [czytaj więcej]
Plan budżetowy na następny rok zakłada – jak wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk – gigantyczny deficyt budżetowy wynoszący prawie 290 mld złotych.
– Rządzący chwalą się, że przeznaczyli duże kwoty na obronę narodową, na zdrowie. Abstrahując od wielkości, to przy takim deficycie trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że te wszystkie stwierdzenia są nieprawdziwe, ponieważ niezależnie od wielkości wydatków na jakąś dziedzinę naszego życia, budżet jest tak skonstruowany, że 1/3 pieniędzy na te wydatki trzeba będzie pożyczyć w następnym roku. Kwota, którą musimy pożyczyć to 366 miliardów złotych. To jest astronomiczna kwota. Nigdy w historii potrzeby pożyczkowe związane z funkcjonowaniem budżetu nie były tak wysokie. Więc pytanie, jak będą lokowane obligacje skarbowe w następnym roku i ile trzeba będzie zapłacić tym, którzy pożyczą pieniądze państwu polskiemu? Minister finansów, proponując tak wysoką kwotę deficytu, stąpa po kruchym lodzie – zaznaczył dr Zbigniew Kuźmiuk.
Gość Radia Maryja dodał, że deficyt stanowi blisko połowę zaplanowanych dochodów budżetowych. Jak podkreślił ekonomista, nigdy w historii po 1989 roku nie było tak, żeby wielkość deficytu stanowiła blisko połowę dochodów budżetu. Co więcej – jak zaznaczył – dochody budżetowe mają być o 50 mld złotych niższe niż zaplanowane w tegorocznym budżecie.
– W tym roku mamy wzrost gospodarczy prognozowany na poziomie 3 proc., a w następnym ma to być 4 procent. (…) W tamtym roku, choć wzrost gospodarczy wyniósł tylko 0,2 proc., to dochody podatkowe były – można powiedzieć – bardzo solidne. Teraz przy wzroście gospodarczym w tym roku i w roku następnym dochody budżetowe mają nie tylko nie rosnąć, ale maleć. To jest ekonomiczne kuriozum – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Polityk wskazał, że rząd przyniesie projekt budżetu w zaopiniowanej wersji do Sejmu 30 września. Natomiast – jak dodał – procedura nadmiernego deficytu zostanie uruchomiona przez Komisję Europejską formalnie na przełomie października i listopada.
– Tak naprawdę zalecenia wynikające z procedury będą dotyczyły Polski dopiero w odniesieniu do budżetu na 2026 rok. Skoro dług publiczny rośnie o 10 punktów procentowych, a zostawiliśmy dług publiczny – i to według bardzo szerokiej definicji unijnej – na poziomie 49,6 proc. PKB, to po dwóch latach rządów koalicji ten dług skoczy do 59,8 proc. PKB, czyli będzie tuż przy unijnym kryterium z Maastricht. 59,8 proc. osiągnięto tylko dlatego, że tylko na papierze podniesiono wzrost gospodarczy o 0,2 punktu procentowego i inflację o jeden punkt procentowy. Sztucznie podniesiono trochę dochody – podsumował dr Zbigniew Kuźmiuk.
O gigantycznym deficycie budżetowym gość Radia Maryja mówił też w audycji „Aktualności dnia”. Całość rozmowy można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



