„Nasz Dziennik”: Fiasko polityki migracyjnej. Liczba nielegalnych migrantów wydalonych do Polski w tym roku może przekroczyć już 10 tysięcy
Sytuacja jest dramatyczna – liczba nielegalnych migrantów wydalonych do Polski w tym roku może przekroczyć już 10 tysięcy. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że wśród nich mogą znajdować się przestępcy, którzy są przez niemieckie służby, nielegalnie i bez żadnej kontroli, transportowani do Polski. (…) Niemcy mogą nam zatem podrzucać morderców, gwałcicieli czy zbrodniarzy wojennych, a my pozostajemy bezsilni wobec tej sytuacji. To realne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa, a co najbardziej niepokojące, cały ten proceder odbywa się poza jakimikolwiek formalnymi procedurami, z pominięciem uzgodnionych międzynarodowych pakietów migracyjnych – mówił Dariusz Matecki w rozmowie z Rafałem Stefaniukiem dla „Naszego Dziennika”.
***
Rafał Stefaniuk: Brandenburska policja poinformowała, że w pierwszej połowie tego roku zawróciła do Polski ponad 3140 nielegalnych migrantów. To liczba zaledwie z jednego z trzech landów graniczących z naszym krajem. Rzeczywistość może być znacznie bardziej niepokojąca?
Dariusz Matecki: Sytuacja jest dramatyczna – liczba nielegalnych migrantów wydalonych do Polski w tym roku może przekroczyć już 10 tysięcy. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że wśród nich mogą znajdować się przestępcy, którzy są przez niemieckie służby, nielegalnie i bez żadnej kontroli, transportowani do Polski. Dochodzi nawet do tego, że niemieckie służby pojawiają się na polskim terytorium, aby porzucić migrantów. Są to osoby, których polskie służby nie są w stanie zidentyfikować, szczególnie jeśli podają się za uchodźców z krajów, takich jak Erytrea, Somalia czy Palestyna – miejsc, gdzie trwa wojna i do których nie można ich deportować. Bez dokumentów tożsamości nie jesteśmy w stanie ustalić, kim naprawdę są. Niemcy mogą nam zatem podrzucać morderców, gwałcicieli czy zbrodniarzy wojennych, a my pozostajemy bezsilni wobec tej sytuacji. To realne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa, a co najbardziej niepokojące, cały ten proceder odbywa się poza jakimikolwiek formalnymi procedurami, z pominięciem uzgodnionych międzynarodowych pakietów migracyjnych. Niemcy najwyraźniej przerzucają do nas, kogo chcą, a polski rząd milczy i nie podejmuje żadnych działań. Moim zdaniem to celowe zaniedbanie – rząd, który powinien bronić interesów kraju, zachowuje się jak marionetka w rękach Berlina.
Przypadek Senegalczyka brutalnie obnaża luki w polskim systemie migracyjnym. Mężczyzna ten wielokrotnie łamał prawo i choć wydano decyzję o jego deportacji, wciąż przebywał na terenie Polski. Jak to możliwe?
Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. W całej Europie wiele przestępstw popełnianych przez migrantów jest dziełem osób, które już wcześniej zostały skazane i powinny zostać deportowane, ale służby nie zdołały tego przeprowadzić. Skuteczność deportacji jest, moim zdaniem, wręcz znikoma. Tacy przestępcy wydają się zupełnie obojętni na polskie prawo, co zresztą nie dotyczy jedynie naszego kraju, ale też całego kontynentu. Trzeba uczciwie przyznać, że ta sytuacja nie jest nowa. Brak skuteczności w deportacjach to problem, z którym służby borykały się za poprzednich rządów i nadal z nim sobie nie radzą. Różnica polega na tym, że wcześniej przynajmniej podejmowano próby nagłaśniania tych problemów i starano się coś zmienić. Teraz zaś, jak się wydaje, brakuje nawet chęci do podjęcia jakichkolwiek działań.
Niemcy chwalą skuteczność kontroli granicznych w walce z migracją i warto, abyśmy również zastanowili się nad wprowadzeniem podobnych działań na naszych granicach?
Rozumiem, że dla mieszkańców Szczecina i innych przygranicznych regionów możliwość swobodnego przemieszczania się między państwami jest ogromnym ułatwieniem. Jednak w dzisiejszych czasach strefa Schengen przestała spełniać swoje zadanie. W dobie masowej migracji, gdy przestępcy mogą swobodnie przemieszczać się między krajami, otwarte granice stają się zagrożeniem. Jeśli Hiszpania czy Włochy decydują się na przyjmowanie migrantów, to niech ponoszą konsekwencje tych decyzji. To ich wybór, jeśli chcą ryzykować destabilizację swoich społeczeństw. Jednak pozostając w strefie Schengen, Polska również staje się celem dla tych migrantów. Moim zdaniem strefę Schengen należy po prostu zawiesić. Owszem, kontrole graniczne mogą spowodować pewne utrudnienia – transport będzie trwał dłużej, a podróże staną się mniej wygodne – ale jeśli ma to służyć zwiększeniu bezpieczeństwa naszego kraju, to jest to cena, którą warto zapłacić.
Trzy osoby zginęły, a osiem zostało rannych, w tym pięć ciężko, podczas ataku nożownika w Solingen. Niemcy w obliczu tej tragedii coraz głośniej domagają się zmian w polityce migracyjnej. Czy jednak nie jest już za późno?
Niestety, uważam, że jest. Niemcy, mając na swoim terenie kilka milionów Turków oraz miliony migrantów z Afryki i Azji, stają przed wyzwaniem, które wydaje się już poza ich kontrolą. Aby skutecznie stawić czoła gangom, konieczne byłyby działania na skalę niemalże militarną. To oznaczałoby regularną wojnę na terenie Niemiec, a sądzę, że niemieckie społeczeństwo nie jest na to gotowe. Dzisiejsze Niemcy to kraj, w którym znaczną część społeczeństwa stanowią osoby o skrajnie lewicowych poglądach, z silnym wpływem środowisk LGBT i anarchistycznych. To już nie są te same Niemcy, gdzie konserwatywne partie miały decydujący głos – nawet jeśli w przeszłości te siły wiązały się z mrocznymi kartami historii. Obecnie, kiedy w ostatnich wyborach zwyciężyła SPD, wyraźnie widać, że kraj zmienił swój kurs polityczny. Porównując to do naszej rzeczywistości, można powiedzieć, że to tak jakby w Polsce wygrała lewica.
Czy Polska stanie się krajem wielokulturowym?
Jeśli obecne tempo zmian się utrzyma, Polska może stać się krajem multikulturowym w ciągu zaledwie dekady. To nie jest odległa perspektywa, ale bardzo realny scenariusz, który już zaczyna się rysować na horyzoncie. Wydaje się, że procesy demograficzne, migracyjne oraz zmieniające się nastroje społeczne mogą w krótkim czasie znacząco przekształcić nasze społeczeństwo. Czas pokaże, jak te zmiany wpłyną na naszą tożsamość.
Dziękuję za rozmowę.
„Nasz Dziennik”/Rafał Stefaniuk



