Skarga Prawa i Sprawiedliwości do Sądu Najwyższego
Skargę Prawa i Sprawiedliwości na uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej zbada Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego. Rząd już teraz publicznie sugeruje, że może nie uznać jej werdyktu, a to pozbawi największą partię opozycyjną prawa do sądu.
Po decyzji Państwowej Komisji Wyborczej politycy Prawa i Sprawiedliwości nie składają broni.
– Będziemy się oczywiście odwoływać od tej decyzji. Będziemy składać skargę do Sądu Najwyższego – zapowiedział Mariusz Błaszczak, poseł, przewodniczący klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.
Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej wskazał, gdzie trafi skarga złożona przez Prawo i Sprawiedliwość.
– Skarga trafi do Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Taki jest zapis ustawowy – powiedział Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.
Orzeczenia izby, która ma zbadać werdykt Państwowej Komisji Wyborczej, były już wcześniej ignorowane przez koalicję rządzącą, gdy ważyły się losy mandatów poselskich polityków Prawa i Sprawiedliwości: Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.
– Wszystkie orzeczenia i cała działalność tej izby dotknięta jest wadami, na co zwrócił uwagę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Europejski Trybunał Praw Człowieka – zauważył Adam Bodnar, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny.
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych orzeka o ważności wyborów. Dlatego ignorowanie jej orzeczeń oznaczałoby, że w Polsce nie ma sądu, który kontroluje proces wyborczy. To – jak mówi prezes Prawa i Sprawiedliwości – Jarosław Kaczyński miałoby szerokie konsekwencje.
– To oznacza, że nie uznajemy tego Sejmu, bo przecież to ta izba zatwierdziła te wybory. Wobec tego w sensie prawnym tego Sejmu nie ma, nie ma też rządu. Wszystko jest nielegalne – powiedział Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Decyzja PKW, która uderza w finanse Prawa i Sprawiedliwości, to precedens.
– Dotychczas PKW tak dalece merytorycznie nie wchodziła w kwestie wydatków w trakcie kampanii wyborczej – mówił Sylwester Marciniak.
Dlatego Prawo i Sprawiedliwość, składając odwołanie, liczy na realizację jednej z dwóch opcji. Chce uchylenia decyzji Państwowej Komisji Wyborczej o odebraniu partii środków.
– Jest możliwy także i drugi wariant, że Sąd Najwyższy nakaże w ogóle powtórzenie wszystkiego i zastosowanie tych samych kryteriów wobec wszystkich partii i zobaczymy, kto na tym będzie tracił – zauważył Jarosław Kaczyński.
Wtedy politycy Prawa i Sprawiedliwości będą chcieli pokazać, że w agitację wyborczą wpisuje się m.in. Campus Polska Przyszłość, Rafała Trzaskowskiego. Ryszard Kalisz, dziś członek PKW, wcześniej wieloletni polityk związany z Lewicą, głośno mówił, że nie uznaje Izby Kontroli Nadzwyczajnej za sąd. Głosował za odebraniem środków partii, ale odpowiedzialność zrzuca z PKW na rząd.
– Będzie również decyzja niezwykle ważna podjęta przez ministra finansów i nikt z niego nie zdejmie odpowiedzialności – zaznaczył Ryszard Kalisz, członek Państwowej Komisji Wyborczej.
Wtedy jednak o pozbawieniu Prawa i Sprawiedliwości środków decydowałaby koalicyjna większość, bo ma przewagę w PKW i utworzyła rząd. W ten sposób partia zostanie pozbawiona prawa do sądu.
– Decyzja jest polityczna, nie jest sędziowska, nie jest obiektywna w tym momencie. Ona zmierza do tego, by Prawo i Sprawiedliwość nie miało sił, ani środków do tego, żeby funkcjonować w opozycji – ostrzegł dr Andrzej Mazan, publicysta „Naszego Dziennika”.
Osłabia to Prawo i Sprawiedliwość przed wyborami prezydenckimi, a te w przyszłym roku.
TV Trwam News



