fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Pytania o źródła finansowania Campusu Polska Przyszłości

W Olsztynie rozpoczął się Campus Polska Przyszłości. Spotkanie jest organizowane przez polityków Platformy Obywatelskiej dla młodych ludzi. Cały czas pojawiają się pytania o źródła finansowania wydarzenia. Środków na jego organizację nie szczędzą organizacje z Niemiec.  

To już czwarta edycja Campusu Polska przyszłości. Według oficjalnych deklaracji jego pomysłodawcy, Rafała Trzaskowskiego, spotkanie jest neutralne politycznie.

– Od wielu lat dbaliśmy o to, żeby Campus Polska nie był przedsięwzięciem partyjnym – przekonywał prezydent Warszawy.

Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Politycy Platformy Obywatelskiej wykorzystywali wszystkie spotkania do promowania siebie – zaznaczyła poseł Anna Gembicka z Prawa i Sprawiedliwości.

– Wystarczy obejrzeć ostatnie edycje. Bardzo ładne są wszystkie wypowiedzi, które były agitacją wyborczą – zauważyła poseł Anna Gembicka.

Największe kontrowersje budzi jednak lista sponsorów Campusu. Są na niej m.in. niemieckie organizacje – przypomniał politolog Damian Kulesza.

– Jeżeli podmioty zagraniczne finansują Campus Polska, to mogą one mieć później wpływ na rząd RP, w którym są osoby, które były promowane w Campus Polska – wskazał Damian Kulesza.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości domagają się dokładnego zbadania finansowania Campusu, a szczególnie edycji przedwyborczych. Chcą też prześwietlenia wydatków na promocję, które w okresie kampanii poniosły samorządy związane z Koalicją Obywatelską. W Warszawie w ciągu pięciu lat było to 87 milionów złotych – poinformował poseł Sebastian Kaleta z Suwerennej Polski.

– Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, ile z tej kwoty bezpośrednio dotyczyło promowania Rafała Trzaskowskiego. W mojej ocenie jest to miażdżąca większość. Chciałem to sprawdzić, ale miasto nie chce – zaznaczył poseł Sebastian Kaleta.

Kilka tygodni przed wyborami samorządowymi na profilu prezydenta Warszawy pojawił się film z testów obciążeniowych kładki na Wiśle. To był element kampanii – przekonywał rywal Rafała Trzaskowskiego, Tobiasz Bocheński.

– Gdyby okazało się – a tak niektórzy twierdzą w przestrzeni publicznej – że spot ten został sfinansowany z pieniędzy publicznych, byłoby to jedno z największych nadużyć i złamań prawa wyborczego w historii III RP. Wyjaśnijmy tę sprawę – zapewnił Tobiasz Bocheński.

Platforma Obywatelska oraz jej koalicjanci zasypują Państwową Komisję Wyborczą dokumentami, które mają potwierdzać nielegalne finansowanie z publicznej kasy. Jednak według opinii Krajowego Biura Wyborczego dla Państwowej Komisji Wyborczej nie mogą one być podstawą do odrzucenia sprawozdania finansowego Prawa i Sprawiedliwości – przypomniał poseł Zbigniew Bogucki.

– Nawet gdyby założyć czy przyjąć taką hipotezę, która jest forsowana przez „Koalicję 13 grudnia”, że były działania, które obiektywnie wpłynęły na kwestię kampanijne, ale odbywały się bez porozumienia, bez wiedzy, bez zgody komitetu wyborczego, to one nie mogą być brane pod uwagę przez PKW – wskazał poseł Zbigniew Bogucki.

Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej są pod dużą presją. Wszyscy reprezentują konkretne stronnictwa polityczne. Obecnie większość członków jest wskazanych przez obecną większość – zauważył politolog dr Andrzej Skiba.

– Czy wśród tych pięciu reprezentantów obozu rządzącego i czterech reprezentantów obozu opozycyjnego zwycięży kwestia merytoryczna? O tym, czy kwestia dobrych argumentów, czy będą na decyzję naciski polityczne, przekonamy się już wkrótce – podkreślił dr Andrzej Skiba.

Państwowa Komisja Wyborcza podejmie decyzję za niespełna tydzień.

TV Trwam News

drukuj