Donald Tusk znowu mija się z prawdą? Premier oskarżył Zjednoczoną Prawicę o kradzież 100 miliardów złotych. Szef KAS wskazał, że udokumentowane nieprawidłowości wynoszą nie 100 miliardów złotych, a 5 miliardów złotych
Premier Donald Tusk obiecał, że Krajowa Administracja Skarbowa przedstawi dowody na kradzież słynnych 100 miliardów złotych przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Tymczasem na zwołanej specjalnej konferencji prasowej dowodów zabrakło. Opozycja skomentowała, że kwota 100 miliardów złotych jest wyssana z palca.
W ubiegły piątek ministrowie spraw wewnętrznych, finansów i sprawiedliwości w świetle kamer podpisali porozumienie o ściganiu nieprawidłowości poprzedniej władzy. Premier Donald Tusk wystawił rządowi Prawa i Sprawiedliwości rachunek.
– To jest kwota, która po tych kilkumiesięcznych badaniach osiągnęła 100 mld złotych – mówił wówczas szef rządu.
Szczegóły w sprawie kosmicznej kwoty miał przedstawić zespół Krajowej Administracji Skarbowej. Instytucja prowadzi audyty m.in. w ministerstwach i państwowych spółkach.
Trwające już pół roku poszukiwania nieprawidłowości nie potwierdzają sprzeniewierzenia publicznych środków na tak ogromne kwoty, na co zwrócił uwagę szef Krajowej Administracji Skarbowej, Marcin Łoboda.
– Nieprawidłowości, które zostały udokumentowane i zostały precyzyjnie określone, to jest około pięciu miliardów złotych, z czego 3,2 mld zł zostało w trakcie w trakcie audytów zgłoszone do prokuratury – poinformował.
– Z hucznie ogłaszanych 100 mld robi się tylko pięć mld i to tylko z podejrzeniem nieprawidłowości przy ich wydatkowaniu – wskazał Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Co do ujawniania nieprawidłowości pozostałych 95 miliardów zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej zasłonił się tajemnicą prowadzonych dochodzeń i niejawnością informacji.
– Trwa badanie dokumentacji, zbieranie wyjaśnień, przesłuchanie świadków. Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy cały proces się zakończy – wyjaśnił Zbigniew Stawicki, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
Wśród zarzutów formułowanych przez funkcjonariuszy KAS przewija się przede wszystkim ten o przyznawaniu dotacji bez konkursu.
Nie mamy sobie nic do zarzucenia – przekonywał poseł PiS, Piotr Kaleta.
– Jeśli to wszystko było robione zgodnie z literą obowiązującego prawa, to dlaczego miałoby to nie być robione? Zdawaliśmy sobie sprawę, że te kwestie będzie mógł kontrolować każdy poseł w ramach kontroli poselskiej czy NIK. Wszystko jest transparentne – dodał.
Rozliczanie opozycji trwa już pół roku. Do tej pory żaden sąd nie zajął się żadną sprawą związaną z rzekomą defraudacją publicznych pieniędzy przez poprzednią władzę. Wobec czego – jak analizował politolog, dr Andrzej Skiba – działania liberalno-lewicowej koalicji mają głównie wymiar propagandowy.
– Jest to przekaz skierowany przede wszystkim do twardego elektoratu KO, w mniejszym stopniu innych partii koalicyjnych (…). Jest to dokarmianie wyborców, którzy oczekują igrzysk, a w mniejszym stopniu chce im się pokazać chleb – ocenił ekspert.
Wśród poważnych problemów dotykających gospodarkę, służbę zdrowia, edukacje obietnice rozliczenia rządów Zjednoczonej Prawicy powinny być najprostsze do realizacji.
TV Trwam News



