Zarzuty karne dla policjanta za obronę polskich granic. Funkcjonariusz nie wpuścił Klaudii Jachiry i Urszuli Zielińskiej do strefy zamkniętej
Były policjant z Hajnówki usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień. W 2022 roku – w trakcie działań hybrydowych przy polsko-białoruskiej granicy – nie wpuścił do strefy zamkniętej Klaudii Jachiry, poseł KO, oraz Urszuli Zielińskiej, poseł Zielonych. Co istotne, wcześniej prokuratura dwukrotnie odmawiała śledztwa. Zwrot nastąpił po zmianie władzy. Opozycja grzmi, że prokuratura działa na polityczne zlecenie i poluje na polskich funkcjonariuszy i żołnierzy strzegących granic.
Od początku wojny hybrydowej na polsko-białoruskiej granicy, politycy ówczesnej opozycji utrudniali pracę funkcjonariuszom Straży Granicznej. Przynosili nielegalnym imigrantom prowiant i ciepłą odzież. W związku z tym przy granicy wprowadzona została strefa buforowa, do której mogli wjechać jedynie mieszkańcy danego terenu. 3 lutego 2022 roku na teren Białowieży zamierzały wjechać Klaudia Jachira i Urszula Zielińska.
„Tłumaczyłem pani Zielińskiej i Jachirze, że po prostu nie mają dokumentów uprawniających do wjazdu i policjanci ich nie wpuszczą. Takie były polecenia z góry — żadni posłowie oraz senatorowie nie mogą wjechać” – podkreślił Tomasz Waszczuk, były naczelnik hajnowskiego wydziału prewencji, dla Onetu.
Byłemu policjantowi grożą teraz trzy lata więzienia za przekroczenie uprawnień.
Już dwa lata temu poseł Klaudia Jachira i poseł Urszula Zielińska złożyły zawiadomienie do prokuratury. Przekonywały, że w Białowieży mają swoje biuro poselskie, a zakaz wjazdu utrudnia im wykonywanie mandatu posła.
– Po to, żeby udzielać tam wsparcia między innymi mieszkańcom, którzy mieli podobne problemy jak ja z wjazdem do własnego mojego biura poselskiego – podkreślała Urszula Zielińska, obecna wiceminister klimatu i środowiska.
Najpierw prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, później umorzyła postępowanie. Teraz, gdy zmienił się rząd, ten sam prokurator postawił zarzuty. Poseł Klaudia Jachira nie kryła radości.
– Niezmiernie się cieszę z tego, że wreszcie prokuratura działa niezależnie, a nie pod wpływem i że posłuchała wniosku sądu – zaakcentowała Klaudia Jachira.
Jak analizował Jacek Figurski, adwokat, prokurator prowadzący chce dostosować się do standardów nowej władzy.
– Kiedy zmieniła się władza, stwierdził, że nowej władzy spodobałoby się, gdyby jednak postępowanie ruszyło znowu i tym razem nie zostało umorzone – oznajmił Jacek Figurski.
Aby wjechać do strefy buforowej, konieczna była zgoda komendanta Straży Granicznej. Polityk KO takiego pozwolenia nie otrzymały. Co istotne, filię swojego biura poselskiego w Białowieży założyły w szczycie ataku hybrydowego.
Były minister spraw wewnętrznych i administracji z PO, Marcin Kierwiński, stanął po stronie oskarżonego policjanta.
– Dla mnie jest oczywiste, że mandat poselski czy jego okazanie nie zwalnia policjanta ani żadnego innego funkcjonariusza z przestrzegania ewentualnej strefy zamkniętej. W tego typu sprawach prokuratura powinna działać bardzo rozważnie i raczej na korzyść funkcjonariuszy – mówił Marcin Kierwiński.
Dlaczego zatem byłemu policjantowi grozi do trzech lat więzienia? Jeszcze kilka dni temu premier Donald Tusk zapewniał podczas święta policji, że niezależność funkcjonariuszy jest absolutnie kluczowa.
– Żaden polityk nie stoi nad wami, kiedy pełnicie służbę, wręcz odwrotnie – powiedział Donald Tusk.
Tymczasem z inicjatywy ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Adama Bodnara, cały czas działa specjalny zespół, którego zadaniem jest monitorowanie działań i ewentualne wyciąganie konsekwencji wobec funkcjonariuszy i żołnierzy, których bronią polskiej granicy.
To pokazuje, że prokuratorzy działają na polityczne zlecenie – mówił były wiceminister sprawiedliwości, Marcin Warchoł.
– Haniebne i niedopuszczalne! To nie powinno mieć miejsca! To wywołuje efekt mrożący i odstraszający wobec funkcjonariuszy, którzy narażają swoje zdrowie i życie, aby bronić Ojczyzny. Ten zespół powinien być natychmiast rozwiązany – wskazał Marcin Warchoł.
Kilka tygodni temu opinię publiczną zbulwersowała sprawa zatrzymania wojskowych pełniących służbę przy granicy. Grupa żołnierzy oddała strzały ostrzegawcze w kierunku nielegalnych imigrantów. Prokuratura zarzuciła dwóm żołnierzom przekroczenie uprawnień.
Były minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, cały czas domaga się odtajnienia nagrań z zatrzymania, które mogłoby rzucić nowe światło na sprawę.
– W przypadku, o którym mówimy, mamy przekonanie, że władza stanęła po stronie agresorów, a nie po stronie obrońców ojczyzny. To dlatego domagamy się odtajnienia filmu i przedstawienia go opinii publicznej – podsumował Mariusz Błaszczak.
W wyniku afery związanej z zatrzymaniem żołnierzy, Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowało ustawę o użyciu broni przez żołnierzy w czasie pokoju, która jednocześnie zwiększa ich ochronę prawną w takich sytuacjach.
TV Trwam News




