fot. TV Trwam

Ojciec jednej z aresztowanych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości ujawnił wstrząsające fakty o nieludzkim traktowaniu córki

Ojciec pani Urszuli, urzędniczki z Ministerstwa Sprawiedliwości od kilku miesięcy przetrzymywanej w areszcie, w rozmowie z dziennikarzami Telewizji Trwam powiedział, że ma mocno utrudniony kontakt z córką. Listy docierają do niej z dużym opóźnieniem albo wcale, a ich treść jest cenzurowana. Kobieta przez ponad miesiąc nie mogła nawet zmienić ubrania.

Dziennikarze telewizji Trwam rozmawiali z ojcem jednej z urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości przebywających od kilku miesięcy w areszcie. Mężczyzna ujawnił bulwersujące fakty na temat nieludzkiego traktowania, jakie dotyka jego córki.

– Pierwszy kontakt adwokata z córką był po 11 dniach od zatrzymania. Dopiero wtedy zaczęły docierać jakieś pierwsze informacje, ale one nie były tak przerażające, jak się później dowiedzieliśmy, w jaki sposób była traktowana. Więcej niż przez miesiąc nie mogła zmienić nawet ubrania. (…) Praktycznie dopiero po sześciu tygodniach mogła się przebrać. Jeśli chodzi o jedzenie, to też raczej nie jest jakieś wykwintne. W ostatnim liście, jaki otrzymaliśmy, informuje, że straciła na wadze 10 kilogramów. Kontakt z córką jest mocno utrudniony. Listy, jeśli docierają, to z bardzo dużym opóźnieniem – rzędu od czterech do sześciu tygodni. Wysłałem sześć listów do córki, chyba tylko jeden dotarł. Oczywiście są cenzurowane. Jest nawet na tych listach znaczek, że ocenzurowano – mówił pan Andrzej Skrzetuski, ojciec przetrzymywanej w areszcie pani Urszuli.

TV Trwam News

drukuj