B. Kownacki: Pieniądze na obronność są potrzebne dla naszego bezpieczeństwa, ale także są potrzebne w relacjach z innymi państwami
Do tego roku byliśmy uważani przez naszych partnerów zachodnich za lidera w wydatkowaniu pieniędzy. Wielu nam zazdrościło i wielu nas podziwiało, dlatego że potrafimy udźwignąć tak wielki wysiłek finansowy po to, żeby zagwarantować bezpieczeństwo swoich obywateli i wesprzeć bezpieczeństwo Sojuszu. Pojawiły się ostatnio informacje, nie do końca zdementowane przez rząd, że wydatki na obronność będą „ścinane” (…). Wiarygodność Polski jako państwa, które będzie mówiło o zwiększeniu wydatków na obronność, jest nieco zachwiana – powiedział Bartosz Kownacki, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Polska – dzięki decyzjom prezydenta Andrzeja Dudy i poprzedniego rządu Zjednoczonej Prawicy – przeznacza 4 proc. PKB na obronność. Podczas szczytu NATO w Waszyngtonie prezydent chce namawiać przedstawicieli innych krajów, by również obrali ten kierunek.
– Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie podkreślał, że pieniądze na obronność powinny znacząco przekraczać 2,5 proc. PKB. Mówił także o tym – bardzo niestandardowo, ale jednak – prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, który wręcz groził, iż nie będzie uważał państw, które nie wydają tych pieniędzy za lojalnych sojuszników. Wydaje się, że szansa na 3 proc. PKB jest. Polska wydaje 4 proc. PKB na obronność, ale jako Prawo i Sprawiedliwość złożyliśmy projekt zwiększenia tych wydatków do 5 procent. Kiedy zaczynaliśmy swoje rządy w 2015 r., Polska nie wydawała 2 proc. PKB na obronność. Został wykonany ogromny skok. W skali roku to o kilkadziesiąt miliardów złotych więcej na nasze bezpieczeństwo – mówił Bartosz Kownacki.
Część państw europejskich Sojuszu nie wydaje pieniędzy na obronność w takim zakresie, jak powinna – zaznaczył poseł PiS.
– Żołnierze niemieccy są zszokowani, że mimo szumnych zapowiedzi kanclerza Olafa Scholza pieniądze na obronność wcale nie będą wydawane w większym zakresie. Są także inne mniejsze państwa, bardzo bogate, które są dalej od linii frontu, czyli od Rosji i które tych pieniędzy na obronność nie chcą wydawać. Jest to ogromny problem. Od kilkunastu lat nie jesteśmy ich w stanie zmusić do wydatkowania i to mimo zagrożenia wojną. Tymi kosztami są obciążone Stany Zjednoczone czy takie państwa jak Polska, która jest krajem frontowym – podkreślił polityk.
Państwa bogate, które są dłużej w NATO i dalej od granicy rosyjskiej, tych pieniędzy na obronność nie wydają – akcentował gość audycji „Aktualności dnia”.
– Do tego roku byliśmy uważani przez naszych partnerów zachodnich za lidera w wydatkowaniu pieniędzy. Wielu nam zazdrościło i wielu nas podziwiało, dlatego że potrafimy udźwignąć tak wielki wysiłek finansowy po to, żeby zagwarantować bezpieczeństwo swoich obywateli i wesprzeć bezpieczeństwo Sojuszu. Pojawiły się ostatnio informacje, nie do końca zdementowane przez rząd, że wydatki na obronność będą „ścinane” (…). Wiarygodność Polski jako państwa, które będzie mówiło o zwiększeniu wydatków na obronność, jest nieco zachwiana (…). Pieniądze na obronność są potrzebne dla naszego bezpieczeństwa, ale także są potrzebne w relacjach z innymi państwami – powiedział wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Cała rozmowa z Bartoszem Kownackim dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



