40 lat temu uczniowie i nauczyciele stanęli w obronie krzyży w szkole w Miętnem
40 lat temu uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Rolniczych im. Stanisława Staszica w Miętnem stanęli w obronie krzyża i zwyciężyli. Codzienne modlitwy i strajk okupacyjny były odpowiedzią na usuwanie krzyży ze szkolnych sal przez komunistyczne władze. Wydarzenia w małej miejscowości opisywały polskie i zagraniczne media.
Zespół Szkół Rolniczych w Miętnem koło Garwolina był w latach osiemdziesiątych jedną z najnowocześniejszych szkół rolniczych w Polsce. W listopadzie 1983 r. ze szkolnych ścian zaczęto zdejmować krzyże. Taki nakaz wydał ówczesny dyrektor szkoły, Ryszard Domański, twierdząc, że szkoła jest świecka i nie ma w niej miejsca na krzyż. Uczniowie od razu zareagowali – powiedział ówczesny uczeń czwartej klasy Technikum Mechanizacji Rolnictwa, Zbigniew Mucha.
– Walczyliśmy o to, żeby krzyże zawisły w szkole – podkreślił uczestnik strajku.
Uczniowie i nauczyciele rozpoczęli wspólne modlitwy. W szkole rozwieszono transparenty z patriotycznymi cytatami. Wsparcia demonstrantom udzielał biskup siedlecki, ks. bp Jan Mazur, a także rodzice oraz lokalna społeczność – mówił dr Robert Derewenda, dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.
– Uczniowie mogli liczyć zarówno na wsparcie nauczycieli, jak też na wsparcie rodziców. To o tyle istotne, że mamy pewną więź pokoleniową, więź, której nie udało się wtedy komunistom rozerwać – podkreślił historyk.
W marcu 1984 r. ponad 400 uczniów zorganizowało w szkole strajk okupacyjny.
– Dyrektor ogłosił decyzję prokuratora o zamknięciu szkoły. Postraszyli nas, że będziemy spacyfikowani. Wtedy podjęliśmy decyzje o udaniu się nocą do kolegiaty, do parafii w Garwolinie – opowiadał Zbigniew Mucha.
Przeciwko młodzieży władze komunistyczne wysłały oddziały ZOMO, zastraszano młodzież i rodziców. Wielu uczniów relegowano ze szkoły. Wsparciem dla nich i całej wzburzonej społeczności Garwolina i Miętnego był Kościół. Cała społeczność szkolna i mieszkańcy Garwolina spotykali się w miejscowej świątyni – mówiła ówczesna uczennica szkoły podstawowej w Garwolinie, a obecnie katechetka, Joanna Płatek.
– Uczestniczyłam w bardzo wielu spotkaniach w kościele. Tłumy młodzieży z krzyżami w ręku, płacząca młodzież, klęcząca młodzież – tak wspominała tamte wydarzenia Joanna Płatek.
Pod wpływem protestów młodzieży, a także krytycznej reakcji Zachodu, władze zmuszone były na powrót krzyży do szkoły – zaznaczyła Bogusława Gora, nauczycielka języka polskiego, która po latach wróciła do szkoły w Miętnem.
– Było to zwycięstwo, ale takie zwycięstwo, gdzie 170 uczniów odeszło ze szkoły i siedmiu nauczycieli musiało ją opuścić na skutek weryfikacji, którą przeprowadziły Ministerstwo Rolnictwa oraz Ministerstwo Oświaty – wskazała nauczycielka.
Z okazji 40. rocznicy wydarzeń w Miętnem odbyły się okolicznościowe uroczystości. Droga Krzyżowa i Msza św. zgromadziły absolwentów i nauczycieli – świadków historii.
– Uczniowie upomnieli się o powrót krzyża do sal. Nie byli obojętni na brak znaku, z którym się identyfikowali jako ludzie wierzący i należący do wspólnoty Kościoła – zaznaczył podczas homilii biskup siedlecki, ks. bp Kazimierz Gurda.
Jak podkreślił były dyrektor Archiwum Akt Nowych, dr Tadeusz Krawczak, krzyże z Miętnego zostały ofiarowane Matce Bożej.
– Idąc do Jasnogórskiej Hetmanki, do Jej tronu na Jasnej Górze, po prawej ręce na ścianie zawisły krzyże z Miętnego – powiedział historyk.
Pomimo upływu lat, krzyż wciąż jest atakowany przez lewicowe środowiska. Niedawno prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, nakazał usuwanie krzyży z urzędów.
– Zamach na krzyże, jaki przeżywamy w dzisiejszych czasach, jest kolejnym nawrotem nie tylko pogaństwa, ale i zwalczania tego, co w naturze polskiej najcenniejsze: zasad cywilizacji chrześcijańskiej – zwrócił uwagę Piotr Boroń, historyk.
To od naszej postawy zależy czy krzyż – symbol wiary – będzie obecny w przestrzeni publicznej.
O obronie krzyża w szkole w Miętnem opowiadał w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” uczestnik tamtych wydarzeń, Grzegorz Cygan. [czytaj]
TV Trwam News



