Ł. Bernaciński: Lewica chciałaby, aby za zabicie dziecka karą było zamiatanie liści przez określoną liczbę godzin
Projekty, które zostały złożone przez Lewicę, faktycznie zakładają całkowitą depenalizacje tzw. aborcji do 12. tygodnia życia, a więc osoby, które ją popełniają i w niej pomagają, nie mogłyby w żaden sposób za to odpowiadać. Jeżeli ktoś dopuszczałby się tzw. aborcji za zgodą kobiety wbrew ustawie, ale po 12. tygodniu życia, nie byłby karany tak jak obecnie. Taka osoba dostałaby grzywnę lub karę związaną z ograniczeniem wolności, która może polegać na konieczności przebywania w domu w określonych godzinach lub wykonywania prac społecznych. Lewica chciałaby, aby za zabicie dziecka karą było zamiatanie liści przez określoną liczbę godzin. To jest całkowicie absurdalny projekt – wskazał Łukasz Bernaciński, prawnik, członek zarządu Instytutu Ordo Iuris, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Większość parlamentarna, która utworzyła się w nowym Sejmie, zapowiada, że nowa koalicja w pierwszej kolejności chce rozwiązać problem tzw. dublerów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja chce dokonać zmian przez podjęcie uchwały. Takie kroki nie będą mieć jednak żadnej mocy prawnej, a będą jedynie wyrażeniem stanowiska przez organ kolegialny.
– Sytuacja jest bardzo jasna i klarowna. Oczywiście Sejm może podjąć uchwałę, natomiast nie ma ona żadnej mocy prawnej, nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Będzie to jedynie wyrażenie stanowiska przez organ kolegialny. Ci sędziowie, którzy są nazwani tzw. dublerami, zostali wybrani przez Sejm, zaprzysiężeni przez prezydenta i zaczęli pełnić swoje obowiązki. Aktualnie jedyną ścieżką zgodną z prawem, jaką można by usunąć te osoby z ich urzędu, jest postępowanie dyscyplinarne, co jest pewną abstrakcją i rozważaniami teoretycznymi – mówił Łukasz Bernaciński.
Zamieszanie pojawiające się wokół Trybunału Konstytucyjnego przez ostatnie lata jest wynikiem wyboru w 2015 roku nowych sędziów przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe. Po zmianie władzy nowy Sejm stwierdza jednak, że ten wybór był błędny i zgłasza nowych kandydatów, którzy zostali wybrani w normalnej procedurze i zaprzysiężeni przez Prezydenta RP.
– Odchodzący w 2015 roku rząd pośpieszył się z wyborem sędziów, którym jeszcze nie upłynęła kadencja w czasie, kiedy byli wybrani. Autorem poprawki, która umożliwiła takie głosowanie, był poseł Robert Kropiwnicki z Platformy Obywatelskiej, który we wtorek został wybrany nowym członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Autor bubla prawnego, który doprowadził do chaosów w polskim wymiarze sprawiedliwości, będzie teraz decydować o tym, kto może zostać sędzią, będzie współdecydował w przedstawieniu kandydatur sędziowskich Prezydentowi RP. Sytuacja jest dość kuriozalna. Być może jest to pokazanie pewnej arogancji ze strony przyszłej koalicji, która w jakiś sposób chciała wyrazić swoje stanowisko względem tego, co przez ostatnie osiem lat wokół Trybunału Konstytucyjnego się działo – powiedział prawnik.
Przez ostatnie osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości polska opozycja przyjęła drogę totalnej opozycji, która nie zgadza się z niczym i nie uznaje swoich błędów. Teraz chcą oni naprawić rzekome błędy Prawa i Sprawiedliwości dotyczące praworządności.
– Była to realizacja drogi totalnej opozycji, czyli opozycji, która nie zgadza się z niczym, nie uznaje swoich błędów, musi wszystko kwestionować tylko po to, żeby na każdym możliwym kroku obarczać medialnie rząd zarzutami o źle prowadzoną politykę. Teraz sytuacja się odwraca, ponieważ rzekome naprawianie praworządności ma się odbywać całkowicie niepraworządnymi narzędziami. Wydaje się, że takie zarządzanie poprzez uchwały Sejmu to wręcz dyktatura parlamentarna, ponieważ w trybie kompletnie nieznanym polskiemu prawu być może przyszły rząd chce odwoływać wyroki Trybunału Konstytucyjnego, sędziów (…). To jest całkowicie kuriozalna sytuacja, zwłaszcza że jeżeli faktycznie koalicja, która deklaruje, iż ma większość, podpisała w ubiegły piątek umowę koalicyjną, doszłaby do władzy i nie tylko w parlamencie miała większość, ale także utworzyłaby rząd, będzie miała wszelkie demokratyczne i zgodne z prawem narzędzia do tego, aby zmieniać stan prawny – oznajmił członek zarządu Instytutu Ordo Iuris.
Opozycja zapowiedziała, że po przejęciu władzy planuje uchylić wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Kręgi polityczne, które chcą tworzyć nowy rząd, domagają się unieważnienia orzeczenia dotyczącego tzw. aborcji eugenicznej.
– Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku jest kontynuacją linii orzeczniczej, która trwa od 1997 roku. Wtedy Trybunał Konstytucyjny, któremu przewodniczył prof. Andrzej Zoll, wydał orzeczenie pro-life zgodne z standardem ochrony życia niezależnie od etapu jego rozwoju. Już w 1997 roku było sygnalizowane, że również inne dopuszczalne wyjątki mogą zostać zakwestionowane z perspektywy Konstytucji RP. Orzeczenie K1/20 wpisuje się w linię orzeczniczą. Nie zdziwiłbym się, gdyby kiedyś Trybunał Konstytucyjny badał przesłankę dopuszczalności tzw. aborcji z gwałtu, gdyby linia orzecznicza była nadal podtrzymana – akcentował gość programu „Polski punkt widzenia”.
Lewica złożyła już projekty do nowego marszałka Sejmu, którym został Szymon Hołownia. Jeden z projektów przewiduje rezygnację z karania osób, które pomagają zabijać nienarodzone dzieci. Drugi dotyczy zaś dopuszczenia tzw. aborcji na życzenie.
– Ustawa, która zostanie uchwalona przez Sejm i podpisana przez prezydenta, korzysta z domniemania konstytucyjności, a więc z perspektywy władzy ustawodawczej można próbować taką ustawę przyjmować. Projekty, które zostały złożone przez Lewicę, faktycznie zakładają całkowitą depenalizacje tzw. aborcji do 12. tygodnia życia, a więc osoby, które ją popełniają i w niej pomagają, nie mogłyby w żaden sposób za to odpowiadać. Jeżeli ktoś dopuszczałby się tzw. aborcji za zgodą kobiety wbrew ustawie, ale po 12. tygodniu życia, nie byłby karany tak jak obecnie. Taka osoba dostałaby grzywnę lub karę związaną z ograniczeniem wolności, która może polegać na konieczności przebywania w domu w określonych godzinach lub wykonywania prac społecznych. Lewica chciałaby, aby za zabicie dziecka karą było zamiatanie liści przez określoną liczbę godzin. To jest całkowicie absurdalny projekt. Drugi z projektów jest znany od dłuższego czasu. Tam jest więcej rozwiązań niezgodnych z prawem, dziurawych, zawierających luki prawne, godzących w pewność obrotu prawnego, które są tak naprawdę zagrożeniem dla samych lekarzy, którzy nie byliby pewni, czy będą odpowiadać, czy nie będą odpowiadać, gdyby stosowali się do tego źle napisanego z perspektywy sztuki prawniczej projektu – wyjaśnił Łukasz Bernaciński.
radiomaryja.pl



