fot. flickr.com

Nowy skład KRS ujawnił hipokryzję opozycji

Liberalno-lewicowe partie nie uznają Krajowej Rady Sądownictwa w obecnym kształcie. Tymczasem we wtorek wybrały czworo swoich przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa. Wśród nich jest Robert Kropiwnicki, który według posłów Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął polityczny spór wokół Trybunału Konstytucyjnego.

W maju 2022 r. w Sejmie poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz z Koalicji Obywatelskiej skomentowała wybór posłów do Krajowej Rady Sądownictwa w następujący sposób:

– To nie jest wybór Krajowej Rady Sądownictwa. To ciało bowiem nie istnieje. Jego byt prawny został zakwestionowany przez europejskie trybunały i polskie sądy – stwierdziła.

Wczoraj nowa liberalno-lewicowa większość w Sejmie wybrała swoich kandydatów. Wśród nich znalazł się nie kto inny, jak wspomniana Kamila Gasiuk-Pihowicz. Chwilę przed decyzją izby niższej parlamentu Borys Budka z Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że obecna KRS działa niezgodnie z Konstytucją.

– Rozpoczynamy proces uzdrowienia konstytucyjnego organu, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa – oznajmił polityk.

– Szanowny Panie Budka, chciałem Panu przypomnieć, że to Trybunał Konstytucyjny decyduje o tym, czy ustawa jest zgodna z konstytucją, czy też nie, a nie Borys Budka – odpowiedział mu minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

O tym, kto powinien zasiadać w KRS stanowi ustawa – tak wynika z konstytucji. Prawo i Sprawiedliwość znowelizowało ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa w 2018 roku. Po reformie przedstawicieli sędziów do KRS wskazuje również Sejm – przypomniał prawnik dr Michał Skwarzyński.

– Orzecznictwo europejskich trybunałów mówi, że ten wybór mógł zostać zdemokratyzowany. A trudno sobie wyobrazić – oprócz wyborów bezpośrednich – bardziej demokratyczny przedstawicielski sposób wyboru niż poprzez Sejm – zwrócił uwagę ekspert.

Tej zmiany nie zaakceptowała liberalno-lewicowa opozycja, która konstytucyjny organ zaczęła nazywać „neo-KRS-em”.

– Zrobiliście sobie maszynkę do powoływania takich sędziów, którzy nie stoją przy konstytucji, nie stoją przy literze prawa, tylko stoją przy statucie partii Prawo i Sprawiedliwość. Te czasy już minęły – mówił poseł Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

Mimo podważania statusu KRS, opozycja wybrała do niego swoich przedstawicieli.

– Wybieracie swoich kandydatów do czegoś, czego waszym zdaniem nie ma – grzmiał do liberalno-lewicowej większości minister edukacji i nauki, prof. Przemysław Czarnek.

U was brakuje logiki, zwykłej logiki. A jak nie ma logiki, to nie ma demokracji – dodał.

W czasie głosowania sprzyjająca liberalno-lewicowej większości stacja TVN24 uznała, że Krajowa Rada Sądownictwa jest już legalna, zmieniając na pasku jej nazwę z „neo-KRS” na „KRS”.

Sejm wskazał czworo przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa. Oprócz Kamili Gasiuk-Pihowicz, wybrany został Robert Kropiwnicki, także z KO. Poseł jest autorem poprawki, która w 2015 r. umożliwiła oddającej władze Platformie wybranie nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego przed upływem kadencji urzędujących.

– Patrzyliśmy na to, żeby móc wybrać sędziów w jak najspokojniejszej sytuacji. Wyszło niestety zupełnie inaczej – mówił w 2015 r. na antenie radia TOK FM.

Poprawka została uznana przez Trybunał Andrzeja Rzeplińskiego za niezgodną z ustawą zasadniczą. Koledzy posła Roberta Kropiwnickiego z klubu nie widzą nic złego w jego kandydaturze mimo tego, że to od jego poprawki rozpoczął się polityczny spór o Trybunał Konstytucyjny i jego sędziów.

– W tej sprawie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny i wszyscy się do tego wyroku dostosowali – stwierdził poseł Adam Szłapka z Koalicji Obywatelskiej.

– Chichot historii, ustawodawstwa i praworządności, bo osoba, która przyczyniła się do wybrania zapasowych sędziów, wchodzi w skład Krajowej Rady Sądownictwa – skomentowała Joanna Borowiak, poseł PiS.

Listę czworga przedstawicieli Sejmu w KRS uzupełnili Anna Maria Żukowska z Lewicy oraz Tomasz Zimoch z Trzeciej Drogi. Żaden z kandydatów zgłoszonych przez PiS nie uzyskał poparcia.

TV Trwam News

drukuj