fot. pixabay.com

Rosja: na internetową aplikację „Mój donos” – założoną w ramach żartu – przysłano ponad 5 tys. prawdziwych donosów

Informatyk, który opuścił Rosję po agresji Kremla na Ukrainę, założył w ramach żartu internetową aplikację o nazwie „Mój donos”. Wiele osób potraktowało tę inicjatywę poważnie i w ciągu pół roku przysłało tam ponad 5 tys. donosów – powiadomiły w czwartek niezależny rosyjski portal Poligon i kanał na Telegramie Możem Objasnit.

Rosjanie donosili na swoich sąsiadów, krewnych i znajomych, nie zważając na to, że w opisie aplikacji wyraźnie zaznaczono, że nie ma ona charakteru oficjalnego i powinna być traktowana w sposób żartobliwy. Do maja 2023 roku aplikację pobrało ponad 10 tys. osób. Chociaż większość spośród nich zrozumiała cel przedsięwzięcia i odniosła się do niego z humorem, znalazło się też liczne grono użytkowników, którzy zareagowali zupełnie inaczej – poinformowały opozycyjne media.

Możem Objasnit’ przytoczył kilka przykładów donosów, dotyczących m.in. „niewłaściwej postawy” wobec inwazji Kremla na Ukrainę.

„Proszę wysłać Aleksieja na służbę podczas specjalnej operacji wojskowej [propagandowe określenie agresji na sąsiedni kraj – red.]. Dwukrotnie próbowano zmobilizować go do armii, lecz dwukrotnie to zignorował. Doradzam, żeby wysłać mu wezwanie w formie elektronicznej. Ten człowiek ma bogate doświadczenie bojowe zdobyte w Czeczenii” – pisał jeden z donosicieli.

Inne skargi odnosiły się do rzekomo nieuzasadnionej krytyki pod adresem Kremla.

„Taki młody i już przeciwko polityce Putina. Wzywa wszystkich Rosjan do złożenia broni na Ukrainie i oddania się w niewolę! Czy tego nie widzicie?” – denerwował się kolejny użytkownik aplikacji.

Około 50 proc. donosów złożono na sąsiadów i znajomych, a około 20 proc. zawierało dokładne opisy rzekomych „naruszeń prawa” wraz z danymi osobowymi „sprawców” oraz adresami ich profili w sieciach społecznościowych.

„Sześć donosów napisała pewna dziewczyna, próbując zemścić się w ten sposób na swoim byłym partnerze” – powiadomił Możem Objasnit.

Informatyk przyznał w rozmowie z opozycyjnymi mediami, że rozumie przyczyny, dla których Rosjanie tak chętnie składają donosy.

„Spodziewałem się tego i trzeba się tego spodziewać. Każdy, kto walczy o wolność, powinien być na to gotowy. Donos to próba anonimowego wystrzelenia z procy w okno sąsiada, czyli dokładnie tak, jak wyglądało to w (czasach) ZSRR” – ocenił 36-latek z Moskwy, cytowany przez portal Poligon.

PAP

drukuj