fot. pixabay.com

Trwa dyskusja o publikacji listy firm importujących zboże z Ukrainy

Polska eksportuje rekordowe ilości zbóż do krajów trzecich. Wszystko wskazuje na to, że rządowi uda się opróżnić magazyny do żniw. Tymczasem trwa dyskusja o publikacji listy podmiotów, które skupowały tanie zboże z Ukrainy i wprowadzały je na polski rynek.

Do żniw pozostał miesiąc. Trwa walka z czasem i wytransferowaniem zalegającego w polskich magazynach zboża. Eksportujemy rekordowe ilości.

Do połowy czerwca wyeksportowaliśmy 4,5 mln ton zbóż – poinformował Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa.

Zboże z Polski trafia głównie na rynek afrykański, ponieważ tam jest największy popyt.

Jest Maroko, Nigeria, są mniejsze kontrakty do RPA i Kongo – wskazała Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej.

Problemu nie byłoby, gdyby Komisja Europejska nie otworzyła – na prośbę Ukrainy – korytarzy dla ukraińskiego zboża. Polska w geście solidarności zgodziła się na to. Po zniesieniu ceł na ukraińskie towary rolne kontrola jakościowa i ilościowa na granicach przestała istnieć. Wtedy pojawiła się okazja dla polskich podmiotów, by skupować tzw. zboże techniczne po niskich cenach i sprzedawać je niegodnie z przeznaczeniem.

Poleciłem powołanie dużego zespołu śledczego, którego zadaniem będzie zbadanie nielegalnego wwozu zboża i innych produktów z Ukrainy – oświadczył po pół roku od otwarcia granic Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny.

Prokurator Generalny zlecił Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie stworzenie listy podmiotów działających w sposób nielegalny. Wstępny raport z postępowania miał być opublikowany pod koniec maja. Dzisiaj mamy tylko szczątkowy komunikat w tej sprawie.

„W postępowaniu występuje kilkadziesiąt firm, które uczestniczyły w sprowadzaniu zboża do Polski oraz takich, które obracały tym towarem na terenie kraju (…). W tym wielowątkowym, obszernym postępowaniu trwają intensywne czynności procesowe” – poinformowała Prokuratura Regionalna w Rzeszowie.

Szacuje się, że – na skutek braku kontroli na granicach – do Polski wjechało ok. 5 mln ton zbóż. Nierzadko było bardzo dobrej jakości, ale zostało sprowadzone jako zboże techniczne. W ten sposób polskie podmioty skupowały ziarno po niskich cenach i sprzedawały je do celów konsumpcyjnych, czyli niezgodnie z prawem i przeznaczeniem. Dlatego są pytania o ujawnienie ogólnej listy podmiotów handlujących ziarnem. Rząd ma wszystkie narzędzia i służby, aby tę listę upublicznić.

Na tyle, na ile znam się na obrocie gospodarczym, to dzisiaj mamy system pełnego dokumentowania obrotu towarami, nie tylko rolnymi. Na bieżąco te faktury wędrują do KAS. W związku z tym oni doskonale wiedzą kto, ile i czego przywiózł i co z tym zrobił – przekonywał Marek Sawicki, poseł PSL.

W sprowadzenie i handel ukraińskim zbożem miało być zaangażowanych około 800 podmiotów z całej Polski. Wiceminister rolnictwa, Janusz Kowalski, zasugerował, że mogą to być firmy zrzeszone w Izbie Zbożowo-Paszowej.

Izba nie chce ujawniać tych informacji – zaznaczył Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

Co innego zasugerował przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy prezydencie. Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego za napływ ukraińskiego zboża odpowiada rząd.

 – Wielkie firmy, które m.in. importowały zboże, zrzeszone w Izbie Zbożowo-Paszowej ustami swojej dyrektorki, pani Moniki Piątkowskiej, stwierdziły ostatnio, że były zachęcane przez przedstawicieli resortu rolnictwa do sprowadzania zboża z Ukrainy. Jeżeli by tak było, to jest to absolutny skandal – zauważył Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.

Prezes organizacji, Monika Piątkowska, zaznaczyła, że nie ma instrumentów do sporządzenia listy spółek sprowadzających ukraińskie zboże.

Nie mamy narzędzi prawnych, żeby nawet przepytać, odpytać firmy członkowskie w Izbie Zbożowo-Paszowej – podkreśliła Monika Piątkowska.

Tani ukraiński towar wypierał z rynku droższe zboże polskich gospodarzy. Działo się to w momencie wysokiej inflacji. Napływ ukraińskich plonów mógł przyczynić się do obniżki tego wskaźnika. Mimo upływających kolejnych miesięcy rząd nie publikuje listy importerów.

W ministerstwie rolnictwa trwają w tym momencie analizy prawne, tak aby taką listę razem z resortem finansów, który jest dysponentem tej wiedzy, ujawnić – tłumaczył Janusz Kowalski.

Kilka tygodni temu unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski, wskazał unijne dyrektywy, które umożliwiają publikację listy importerów.

TV Trwam News

drukuj