Trwa dyskusja o publikacji listy firm importujących zboże z Ukrainy
Polska eksportuje rekordowe ilości zbóż do krajów trzecich. Wszystko wskazuje na to, że rządowi uda się opróżnić magazyny do żniw. Tymczasem trwa dyskusja o publikacji listy podmiotów, które skupowały tanie zboże z Ukrainy i wprowadzały je na polski rynek.
Do żniw pozostał miesiąc. Trwa walka z czasem i wytransferowaniem zalegającego w polskich magazynach zboża. Eksportujemy rekordowe ilości.
– Do połowy czerwca wyeksportowaliśmy 4,5 mln ton zbóż – poinformował Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa.
Zboże z Polski trafia głównie na rynek afrykański, ponieważ tam jest największy popyt.
– Jest Maroko, Nigeria, są mniejsze kontrakty do RPA i Kongo – wskazała Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej.
Problemu nie byłoby, gdyby Komisja Europejska nie otworzyła – na prośbę Ukrainy – korytarzy dla ukraińskiego zboża. Polska w geście solidarności zgodziła się na to. Po zniesieniu ceł na ukraińskie towary rolne kontrola jakościowa i ilościowa na granicach przestała istnieć. Wtedy pojawiła się okazja dla polskich podmiotów, by skupować tzw. zboże techniczne po niskich cenach i sprzedawać je niegodnie z przeznaczeniem.
– Poleciłem powołanie dużego zespołu śledczego, którego zadaniem będzie zbadanie nielegalnego wwozu zboża i innych produktów z Ukrainy – oświadczył po pół roku od otwarcia granic Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny.
Prokurator Generalny zlecił Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie stworzenie listy podmiotów działających w sposób nielegalny. Wstępny raport z postępowania miał być opublikowany pod koniec maja. Dzisiaj mamy tylko szczątkowy komunikat w tej sprawie.
„W postępowaniu występuje kilkadziesiąt firm, które uczestniczyły w sprowadzaniu zboża do Polski oraz takich, które obracały tym towarem na terenie kraju (…). W tym wielowątkowym, obszernym postępowaniu trwają intensywne czynności procesowe” – poinformowała Prokuratura Regionalna w Rzeszowie.
Szacuje się, że – na skutek braku kontroli na granicach – do Polski wjechało ok. 5 mln ton zbóż. Nierzadko było bardzo dobrej jakości, ale zostało sprowadzone jako zboże techniczne. W ten sposób polskie podmioty skupowały ziarno po niskich cenach i sprzedawały je do celów konsumpcyjnych, czyli niezgodnie z prawem i przeznaczeniem. Dlatego są pytania o ujawnienie ogólnej listy podmiotów handlujących ziarnem. Rząd ma wszystkie narzędzia i służby, aby tę listę upublicznić.
– Na tyle, na ile znam się na obrocie gospodarczym, to dzisiaj mamy system pełnego dokumentowania obrotu towarami, nie tylko rolnymi. Na bieżąco te faktury wędrują do KAS. W związku z tym oni doskonale wiedzą kto, ile i czego przywiózł i co z tym zrobił – przekonywał Marek Sawicki, poseł PSL.
W sprowadzenie i handel ukraińskim zbożem miało być zaangażowanych około 800 podmiotów z całej Polski. Wiceminister rolnictwa, Janusz Kowalski, zasugerował, że mogą to być firmy zrzeszone w Izbie Zbożowo-Paszowej.
– Izba nie chce ujawniać tych informacji – zaznaczył Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.
Co innego zasugerował przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy prezydencie. Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego za napływ ukraińskiego zboża odpowiada rząd.
– Wielkie firmy, które m.in. importowały zboże, zrzeszone w Izbie Zbożowo-Paszowej ustami swojej dyrektorki, pani Moniki Piątkowskiej, stwierdziły ostatnio, że były zachęcane przez przedstawicieli resortu rolnictwa do sprowadzania zboża z Ukrainy. Jeżeli by tak było, to jest to absolutny skandal – zauważył Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.
Prezes organizacji, Monika Piątkowska, zaznaczyła, że nie ma instrumentów do sporządzenia listy spółek sprowadzających ukraińskie zboże.
– Nie mamy narzędzi prawnych, żeby nawet przepytać, odpytać firmy członkowskie w Izbie Zbożowo-Paszowej – podkreśliła Monika Piątkowska.
Tani ukraiński towar wypierał z rynku droższe zboże polskich gospodarzy. Działo się to w momencie wysokiej inflacji. Napływ ukraińskich plonów mógł przyczynić się do obniżki tego wskaźnika. Mimo upływających kolejnych miesięcy rząd nie publikuje listy importerów.
– W ministerstwie rolnictwa trwają w tym momencie analizy prawne, tak aby taką listę razem z resortem finansów, który jest dysponentem tej wiedzy, ujawnić – tłumaczył Janusz Kowalski.
Kilka tygodni temu unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski, wskazał unijne dyrektywy, które umożliwiają publikację listy importerów.
TV Trwam News



