fot. pixabay.com

Apel o oddawanie krwi

Z powodu COVID-19 na całym świecie brakuje krwi. Rząd w Polsce chce na stałe wprowadzić zachętę w postaci dwóch dni wolnych od pracy dla dawców. Na to nie chcą się jednak zgodzić pracodawcy, ponieważ to oni poniosą koszty.

Każdego roku w Polsce krew oddaję regularnie około 600 tys. osób. Mimo to punkty krwiodawstwa wciąż alarmują, że krwi w naszym kraju jest zdecydowanie za mało. Najbardziej potrzebna jest grupa  „0+” i grupy ujemne. Na krew w szpitalach czekają noworodki, kobiety w ciąży oraz osoby wymagające leczenia krwią lub jej składnikami. Ten niewielki wysiłek to ogromna pomoc w ratowaniu ludzkich istnień.

Na chwilę obecną mam ponad 18 litrów oddanej krwi, w tym roku będę próbował dobić do 20 litrów. Oddawanie krwi to jest najprostsza forma pomocy, jaką możemy dać innym ludziom. Mamy możliwość uratowania ich życia i zdrowia – podkreślił Rafał Topyła, strażak w OSP w Bełżycach.

Aby zachęcić Polaków do oddawania krwi, rząd chce na stałe wprowadzić rozwiązanie, które daje dawcom prawo do dwóch dni wolnych od pracy po oddaniu krwi. Na to nie chcą się zgodzić pracodawcy, ponieważ to oni będą obciążeni taką zachętą.

Jest pomysł, aby to inne instytucje czy państwo przejęło formę zachęt dla tego typu rozwiązań, poprzez bezpłatne bilety do kina czy do teatru, czy bezpłatną komunikację, ale nie kosztem pracodawców, bo to rzeczywiście będzie bardzo obciążające, szczególnie dla małych firm – zaznaczył Tomasz Limon, prezes Zarządu Pracodawców Pomorza.

Pracodawcy podkreślają również, że jeśli ustawa miałaby wprowadzić taką formę zachęt, to należałoby popracować również nad trybem, który pozwoliłby pracodawcy przygotować się lepiej do nieobecności pracownika z tego powodu.

Wymaga to konsultacji z przedsiębiorcami reprezentatywnymi na szczeblu przynajmniej Rady Dialogu Społecznego – zauważył Tomasz Limon.

Oprócz zwolnienia od pracy czy nauki dawcom krwi przysługują inne przywileje. Krew w Polsce mogą oddawać osoby od 18 do 65 lat.

TV Trwam News

drukuj