Ile to jest 100 procent?
Minister sportu zadeklarowała wczoraj w Sejmie "stuprocentową
gotowość operacyjną" do Euro 2012. W sytuacji, gdy na rozpoczynającą się już za
niespełna dwa tygodnie imprezę nie będą gotowe nawet – mimo zapowiedzi –
połączenia miast gospodarzy mistrzostw drogami szybkiego ruchu, zapewnienia
rządu o pełnej gotowości do Euro wyglądają jak tani chwyt propagandowy
Sejm wysłuchał wczoraj informacji rządu o przedsięwzięciach związanych
z Euro 2012. Joanna Mucha zapewniła posłów, że cztery stadiony w Polsce, na
których będą rozgrywane mecze podczas Euro, są w pełni gotowe na przyjęcie
piłkarzy i kibiców, i już nawet zostały przetestowane podczas szeregu imprez
sportowych i kulturalnych. Minister sportu zadeklarowała, że Polska jest
przygotowana do przeprowadzenia rozpoczynających się 8 czerwca mistrzostw Europy
w piłce nożnej. – Gotowość operacyjna osiągnęła poziom 100 proc. – ogłosiła
sukces minister Mucha.
Trochę inne zdanie mieli politycy opozycji. Biorąc pod uwagę wielką
kompromitację rządu z przygotowaniem choćby infrastruktury drogowej przed Euro,
wersja o przygotowaniu w 100 proc. wydaje się jedynie marną propagandą. – Jeżeli
jest 100 proc. gotowości, to w takim razie, gdyby udało się wybudować te
wszystkie drogi, o których była mowa – nie tylko autostrady – drogi ekspresowe,
zmodernizować kolej, odnowić dworce kolejowe, czyli zrealizować wszystko, co
państwo obiecywaliście, mówiliście, że będzie na Euro, to ile by było, 300 proc.
normy? Bo to tak w tym momencie wychodzi. 300 proc. normy niczym w latach 50. –
dopytywał Tomasz Latos (PiS).
117 planów
Deklaracja o stuprocentowej gotowości rzeczywiście okazała się tylko pewnym
zabiegiem propagandowym, który dobrze się sprzeda w materiałach zachwalających
działania rządu Donalda Tuska w głównych wydaniach dzienników telewizyjnych.
Minister Mucha, wyrzucając posłom, że "nie rozumieją" i "robią błędy
merytoryczne", wyjaśniła, iż mówiąc o stuprocentowej gotowości, nie miała na
myśli przygotowania projektów infrastrukturalnych, lecz projekty organizacyjne.
– Bo to są dwa bardzo odrębne zakresy zagadnień. Jeśli chodzi o infrastrukturę,
to są stadiony, drogi kolej itd., jeśli chodzi o projekty organizacyjne, to jest
to cała ogromna część przygotowań związana z napisaniem planów operacyjnych i te
plany operacyjne naprawdę dotyczą wszelkich dziedzin tej organizacji. To jest
117 planów, które musiały być między sobą zintegrowane – wyjaśniała Mucha.
Dodała, że chodzi np. o rozpisanie godzina po godzinie planu każdego dnia
turnieju czy też uwzględnienie ryzyka związanego z organizacją imprezy. – 100
proc. gotowości nie oznacza 100 proc. zakończonych projektów
infrastrukturalnych, tylko 100 proc. zakończonych projektów organizacyjnych,
czyli przygotowania wszystkich procedur, które muszą być przygotowane zgodnie z
wytycznymi międzynarodowych organizacji, które zajmują się przygotowaniem tego
typu wydarzeń jak Euro 2012 – dodała minister Mucha. Posłowie dopytywali
minister sportu także m.in. o zasygnalizowaną przez nią sprawę ewentualnej
przeprowadzki reprezentacji piłkarskiej Rosji ze znajdującego się obok Pałacu
Prezydenckiego hotelu Bristol. Przed paroma dniami Mucha mówiła o toczących się
od kilku tygodni rozmowach o przeniesieniu bazy pobytowej Rosjan w inne miejsce.
Wczoraj zapewniała, że temat "wydaje się być zamknięty" ze względu na decyzję
piłkarskiej federacji Rosji, że reprezentacja tego kraju nigdzie się nie
przeprowadza. – Każda z ekip ma całkowitą dowolność w wyborze miejsca
zakwaterowania. Polska jest wolnym krajem – mówiła Mucha, odpowiadając chyba
sama sobie. Wiceminister transportu Tadeusz Jarmuziewicz przyznał, że w kwestii
infrastruktury drogowej "większe były zamierzenia i większa była chęć zrobienia
inwestycji, jak zdążyliśmy zrobić". – Te, które nie zdążyliśmy, oddamy po prostu
po Euro – powiedział Jarmuziewicz. Wiceminister zapewniał, iż "nie ma ani
jednego grosza wydanego w infrastrukturze tylko specjalnie pod Euro" i cała
infrastruktura, która została wybudowana w związku z mistrzostwami, będzie
służyła Polakom także po ich zakończeniu. – Za dwa lata kto z nas będzie
pamiętał, czy było to oddane miesiąc przed Euro, czy miesiąc po Euro? – pytał
Jarmuziewicz. – Turyści – rzucił odpowiedź jeden z posłów z ław poselskich. Z
pomocą – w sytuacji klapy rządu Donalda Tuska w zakresie przygotowań
infrastruktury drogowej na Euro – rządzącej Platformie znowu przychodzi
propaganda. Z ust różnych polityków partii rządzącej kilkakrotnie – podczas
wczorajszej debaty w Sejmie – padało stwierdzenie, iż z punktu widzenia
przemieszczania się kibiców na mecze "kluczowy jest transport lotniczy".
Artur Kowalski
