Oazy życia
Jest jak oaza życia na pustyni śmierci – tak o Centrum Medycznym Guadalupe
w Los Angeles prowadzonym przez obrońców życia, otoczonym przez 10 ośrodków
aborcyjnych, mówi znany hollywoodzki aktor Eduardo Verástegui. Dzięki wsparciu
gwiazdy kina, a jednocześnie działacza pro-life wkrótce zostanie otwarta kolejna
placówka, tym razem w Denver. Amerykańscy obrońcy życia mają nadzieję, że
poprzez działalność centrów doprowadzą do delegalizacji zabijania dzieci
poczętych w Stanach Zjednoczonych.
Cel: skończyć z aborcją
Na co dzień są odbierani jako celebryci pochłonięci pogonią za pieniędzmi i
sławą, coraz częściej jednak swój talent, czas, a także pieniądze decydują się
poświęcić na cele, którymi gardzi współczesny świat. Amerykańscy działacze
pro-life otrzymują wsparcie ze strony, z której najmniej się tego spodziewali –
gwiazd kina z Hollywood.
– Myślę, że doczekamy się odrodzenia i zobaczymy koniec procederu aborcji w
tym kraju – taką wizję roztacza Eduardo Verástegui.
Jego najbardziej znany w Polsce film to "Bella", opowiadający historię
kobiety, którą udało się odwieść od aborcji. Dzięki "Belli" uratowano do tej
pory kilkaset dzieci… Verástegui zagrał również główną rolę w obrazie "Cristiada"
o meksykańskim męczenniku antykościelnej rewolucji bł. Anacleto Gonzalezie
Floresie. Niedawno podczas zbiórki funduszy na powstający ośrodek pro-life w
Denver prezentował swój nowy film pt. "Crescendo", pokazujący historię kobiety,
która rozważała dokonanie aborcji.
Verástegui zaangażował się w obronę życia, gdy sam uratował przed aborcją
poczęte dziecko. Przygotowywał się wtedy do kolejnego filmu i chcąc lepiej
zrozumieć sytuację matki, która nie chce urodzić swego dziecka, poszedł do
ośrodka aborcyjnego. Jego pracownica nieznająca języka hiszpańskiego poprosiła
aktora, by przetłumaczył meksykańskiej parze informacje na temat ośrodka i
zachęcił do skorzystania z jego "usług". Imigranci z Meksyku, którzy rozpoznali
w mężczyźnie znanego aktora, chętnie podjęli rozmowę. Okazało się, że chcieli
dokonać aborcji. Po 45-minutowej rozmowie zrezygnowali z wejścia do ośrodka
aborcyjnego. Verástegui zaproponował im pomoc i zostawił swój numer telefonu.
Kilka miesięcy później zadzwonił do niego mężczyzna, informując o urodzeniu
syna… Z wdzięczności dla aktora nadali mu imię Eduardito.
W lipcu ubiegłego roku Verástegui otworzył Guadalupe Medical Center (Centrum
Medyczne Guadalupe) w Los Angeles, którego był inicjatorem. Centrum powstało
specjalnie naprzeciw jednego z 10 ośrodków aborcyjnych w Los Angeles. Dlatego
też aktor nazwał je "oazą życia na pustyni śmierci".
Ośrodek prowadzony jest przez Mantle of Guadalupe (Płaszcz Guadalupe) –
organizację charytatywną założoną przez Verástegui. W uroczystości uczestniczyła
dr Gianna Emmanuela Molla, córka św. Gianny Beretty Molli, której została
poświęcona placówka. Nowy ośrodek zapewnia kobietom spodziewającym się dziecka
bezpłatną opiekę medyczną, przede wszystkim badania ultrasonograficzne, świadczy
pomoc w rozpoznawaniu naturalnego cyklu płodności, a przede wszystkim wsparcie
psychiczne, tak ważne dla kobiet, najczęściej pozostawionych samym sobie. Tym,
które tego potrzebują, oferuje również pomoc materialną.
Zwycięstwo życia
W USA działa ok. 700 ośrodków pomagających kobietom, które chcą dokonać
aborcji. Większość jest prowadzona przez organizacje obrony życia.
Amanda z Dallas dwa lata temu myślała o dokonaniu aborcji. – Miałam już dwoje
dzieci, a byłam sama – wspomina. Czuła się załamana. Na szczęście, zanim udała
się do ośrodka aborcyjnego, zadzwoniła do Kobiecego Centrum Biała Róża w Dallas,
świadczącego również porady i pomoc poprzez specjalną linię telefoniczną. – W
centrum otoczono mnie opieką i zapewniono wsparcie psychiczne – opowiada.
Zdecydowała się urodzić dziecko. Dzięki zapewnieniu opieki pozostałym dwojgu
dzieciom Amanda mogła pracować niemal do samego porodu, co było dla niej ważne.
Choć nie potrzebuje już stałego wsparcia, to nadal utrzymuje kontakt z Kobiecym
Centrum Biała Róża. – Nie mam rodziny, oni mi ją w pewien sposób zastępują –
dodaje.
Ratować poczęte dzieci będzie wkrótce nowa placówka pro-life – Lighthouse
Pregnancy Center, która oficjalnie ma zostać otwarta latem br. w Denver, w
amerykańskim stanie Kolorado. Siedziba ośrodka, którego nazwa nawiązuje do
latarni morskiej wskazującej drogę błądzącym w ciemnościach, mieści się
naprzeciw jednej z największych w USA placówek organizacji aborcyjnej Planned
Parenthood. – Prawdopodobnie wykonywanych jest tam 25 aborcji dziennie przez 5
dni w tygodniu. Dlatego uznaliśmy, że powinniśmy dać katolicką odpowiedź na ten
proceder, medyczną odpowiedź – wyjaśnia cele ośrodka Lynn Grandon, dyrektor
wykonawczy Lighthouse Pregnancy Center w Denver oraz szef Biura Poszanowania
Życia i Godności Ludzkiej Archidiecezji Denver. Ośrodek jest własnością
archidiecezji. Jak zaznacza dyrektor Grandon, będzie jednak przeznaczony nie
tylko dla katoliczek, ale może przede wszystkim dla tych kobiet, które z
katolicyzmem mają niewiele wspólnego.
W zbiórce funduszy na wyposażenie ośrodka pomagał Eduardo Verástegui. – Jego
nazwisko przyciągnęło na spotkanie, podczas którego zbierane były fundusze na
budowę, blisko 600 osób – wspomina Lynn Grandon. Aktor zapowiedział, że jeśli
ktoś udzieli dużego wsparcia powstającemu centrum, to zorganizuje prywatny,
domowy pokaz swojego nowego filmu. Dzięki temu udało się zebrać dodatkowo 40
tys. USD.
Skuteczność alternatywy
Pracownicy centrów ratujących dzieci poczęte na co dzień widzą błogosławione
owoce świadczonego poradnictwa oraz pomocy okazywanej kobietom, które chcą
dokonać aborcji. – W centrum, które wcześniej prowadziłam, 85 proc. kobiet,
które korzystały z oferowanego poradnictwa, zrezygnowała z aborcji – wskazuje
Lynn Grandon. W ośrodku, w którym do tej pory pracowała, pomagano ok. 400
kobietom rocznie, choć mieścił się on w półmilionowym mieście. Tymczasem Denver
zamieszkuje ok. 2 mln ludzi. Działacze pro-life będą zachęcać kobiety
zastanawiające się nad dokonaniem aborcji do skorzystania z ich doradztwa i
ewentualnej pomocy poprzez billboardy, reklamę w Googlach, stronę internetową
oraz wolontariuszy prowadzących akcje informacyjne w rejonie szkół, a także
reklamę.
Grandon zaznacza, że podstawą niesienia pomocy kobietom chcącym dokonać
aborcji jest przekonanie ich, że nie są same, ponieważ poczucie osamotnienia w
takiej sytuacji życiowej jest typowym zjawiskiem. Szefowa ośrodka w Denver
zaznacza, że kobiety w takim stanie myślą wówczas tylko o tym, że są "w ciąży",
której nie chcą. – Staramy się więc delikatnie tłumaczyć im, że noszą nie jakąś
"ciążę", ale nowe ludzkie życie, nowego człowieka – podkreśla.
Kobietom, które uda się przekonać, by nie zabijały swojego dziecka, ale mimo
to nie będą chciały się nim zajmować, proponowana będzie pomoc w przekazaniu go
katolickim ośrodkom adopcyjnym. – Może się to odbywać również na zasadzie
otwartej adopcji. W USA rozwija się ona już od wielu lat – mówi Grandon. Dzięki
takiemu rozwiązaniu biologiczna matka może w pewien sposób uczestniczyć w
rozwoju swojego dziecka w rodzinie zastępczej, głównie poprzez odwiedzanie go.
Szefowa powstającego ośrodka w Denver podkreśla, że w USA są obecnie dwa miliony
par, które czekają na adopcję dziecka.
Dzięki współpracy z katolickimi organizacjami w Denver będzie oferowana
również pomoc kobietom spodziewającym się dziecka, które z różnych względów nie
mają gdzie mieszkać. Będą one mogły znaleźć schronienie w placówkach
prowadzonych przez katolickie organizacje charytatywne.
Odkąd w 1973 r. w USA zalegalizowano zabijanie dzieci poczętych, ogromna sieć
placówek aborcyjnych zbiera tragiczne żniwo. Rocznie w łonach matek zabijanych
jest ok. 1,3 mln dzieci. W dodatku obecna administracja Białego Domu na czele z
prezydentem stara się jeszcze ułatwiać ten proceder. Niedawno Barack Obama
ogłosił w telewizyjnym spocie, że będzie wspierał Planned Parenthood (PP), która
odpowiada za zabijanie milionów poczętych dzieci w wielu krajach świata i jest w
dodatku podejrzewana o malwersacje finansowe. Według organizacji pro-life
Amerykanie Zjednoczeni dla Życia (AUL), dotacje z federalnego budżetu stanowią
aż jedną trzecią budżetu PP, co oznacza, że z podatków Amerykanów finansuje się
zabijanie poczętych dzieci m.in. w USA. Amerykańskie ośrodki aborcyjne, według
AUL, otrzymują rocznie z funduszy federalnych 363 mln dolarów na swoją morderczą
działalność.
Mariusz Bober
