Irańska karta w kremlowskiej „wielkiej grze”

W związku z programem atomowym i radykalnymi, buńczucznymi wypowiedziami
prezydenta Mahmouda Ahmadineżada Iran uzyskał w ostatnich latach spory rozgłos w
mediach. W przekazie medialnym pomija się jednakże często dwa zasadnicze wątki:
reprezentatywności islamskiego reżimu wewnątrz samego Iranu oraz rolę
postsowieckiej Rosji we wspieraniu islamskiej republiki Iranu. Niezrozumienie
tychże kluczowych kwestii wielce utrudnia, jeżeli nie uniemożliwia, opracowanie
jakiejkolwiek skutecznej polityki wobec tego bliskowschodniego kraju.

Uwarunkowania historyczne
Podstawowa znajomość historii Iranu stanowi warunek sine qua non do dalszych
rozważań nad zagadnieniem popularności obecnego ustroju panującego w Teheranie.
Na Zachodzie często pokutuje przekonanie (nierzadko podświadome), że islamski
reżim musi cieszyć się jakimś poparciem społecznym w oficjalnie muzułmańskim
Iranie. Zapomina się przy tym o historyczno-kulturowej specyfice kraju, któremu
islam został narzucony głównie siłą w następstwie najazdu arabskiego w VII
wieku. Do tego czasu Persowie mogli się pochwalić wielowiekową tradycją
państwowotwórczą, kulturową i religijną.
Sama nazwa kraju – Iran – oznacza "kraj Ariów", albowiem Persowie wywodzą się od
ludów indoeuropejskich, które osiedliły się na terenie płaskowyżu irańskiego na
przestrzeni III i II tysiąclecia przed n. Chr. Stworzyli oni imperium Medów, a
następnie, w VI w. przed n. Chr., właściwe imperium perskie zapoczątkowane przez
słynnego króla Cyrusa II. Podczas swego apogeum cesarstwo rozciągało się od
rzeki Indus i Azji Środkowej aż po Cyrenajkę (włącznie z Egiptem) i Morze
Egejskie. Po obaleniu założonej przez Cyrusa dynastii Achamenidów przez
Aleksandra Wielkiego w IV w. i względnie krótkotrwałym panowaniu jego
hellenistycznych następców imperium perskie odtworzyli najpierw Partowie, a
następnie Sasanidzi. Chociaż pozbawione już Anatolii, Lewantu i Egiptu państwo
to było nadal wielkim mocarstwem, a jego władcy panowali ze swej nowej stolicy w
Ktezyfonie (nieopodal dzisiejszego Bagdadu) nad ziemiami od Kaukazu i
Mezopotamii po Indie i Azję Środkową.
Na przestrzeni wieków przedislamska Persja wytworzyła własną, unikalną kulturę.
Chociaż historycy określają imperium perskie jako "tolerancyjne", zoroastrianizm
stał się ostatecznie religią oficjalną. Pomimo podboju arabskiego w VII w. oraz
islamizacji kraju zoroastrianizm został zepchnięty na margines, stając się
religią mniejszościową, jednakże nigdy nie uległ całkowitej eradykacji. W wieku
XX, podczas panowania dynastii Pahlawi, główny symbol zoroastrianizmu – tzw.
Farvakhar – został przywrócony do łask jako element godła państwowego. Wielu
Irańczyków nosi medalion z Farvakharem, funkcjonującym głównie jako swego
rodzaju symbol narodowo-patriotyczny, którego wyeliminować nie śmiała nawet
republika islamska. Jednakże ajatollahowie z niepokojem obserwują przechodzenie
przeważnie młodych Irańczyków na zoroastrianizm. Trend, który stał się jednym z
przejawów buntu przeciwko reżimowi, podobnie jak szerzenie się w Iranie
chrześcijaństwa.
Decydującym punktem zwrotnym w historii Iranu jest podbój przez muzułmanów.
Arabowie – sami nie tak dawno nawróceni na islam przez Mahometa (nierzadko siłą)
– najechali na imperium Sassanidów i zadali ich wojskom olbrzymi cios pod
Kadisją (arab. al-Qadisiyyah) w roku 636. Po wstępnym podporządkowaniu
Mezopotamii rozpoczęli dalszy podbój. Często cytuje się słowa kalifa Utmana,
który powiedział, że życzyłby sobie, aby pomiędzy Arabami i Persami powstała
"góra ognia, abyśmy nie mogli zetknąć się z nimi ani oni z nami". Zraniona duma
Persów, pragnących odzyskać utraconą Mezopotamię, miała rzekomo zadecydować o
decyzji kalifa o podboju całego imperium. Jednakże arogancki list jednego z
poprzednich kalifów do cesarza bizantyjskiego i króla perskiego, wzywający
obydwu do przejścia na islam, jak i ekspansjonistyczno-misyjny imperatyw
mahometanizmu sugerowały, że przywódcom arabsko-muzułmańskim chodziło raczej o
tymczasową pieredyszkę w celu strawienia dokonanych podbojów.

Arabski uścisk
Ujarzmienie Persji przez muzułmańskich Arabów było jednak procesem obliczonym na
pokolenia. Niektórzy historycy twierdzą, że islamizacja mogła trwać nawet dwa
lub trzy wieki po najeździe arabskim. Podczas podboju Arabowie musieli zmagać
się z buntami. Próby narzucenia nie tylko islamu, ale i języka arabskiego
spotkały się z oporem. Zdarzały się przypadki tępienia zoroastrianizmu, a nawet
mordowania kapłanów. Wyznawców tej rdzennie staroperskiej religii uznano błędnie
za "czcicieli ognia" i obłożono punitywnym podatkiem dla "niewiernych" (Dżizija).
Jeszcze w VIII w., pod przywództwem Babaka Khorramdina, wybuchło antyarabskie
powstanie na górzystych terenach północnozachodniego Iranu oraz dzisiejszego
Azerbejdżanu w imieniu zarówno starej religii, jak i miejscowego chłopstwa. Co
ciekawe, w XX w. Azerowie i Sowieci usiłowali, w sposób wielce anachroniczny,
przywłaszczyć sobie dziedzictwo Babaka jako rzekomego proto-Azera lub
protokomunisty.
Najprawdopodobniej więc islamizacja większości ludności płaskowyżu irańskiego
nastąpiła w wyniku akomodacji do nowej rzeczywistości i ducha czasów. Pamięć o
starożytnej, przedislamskiej Persji nie uległa jednakże całkowitemu wymazaniu.
Pomimo przyjęcia nowej religii Persowie wywalczyli sobie prawo do zachowania
własnego języka oraz kultury, w tym takich świąt jako nowy rok (Noruz,
przypadający pod koniec marca) oraz festiwal jesieni (Mehregan). Nie do
przecenienia była również rola irańskiego poety narodowego Ferdosiego, żyjącego
na przełomie X i XI wieku. W swej słynnej "Shahnameh" (Księdze Królów) –
napisanej pod patronatem dynastii Samanidów, powołujących się zresztą na
pokrewieństwo z ostatnią, przedislamską dynastią Sassanidów – Ferdosi uwiecznił
dzieje i chwałę starożytnej Persji. W jego dziele łatwo również odczuć niechęć
do Arabów jako prymitywnych, pustynnych "jaszczurkojadów" oraz najeźdźców
niosących obcą wiarę. "Shahnameh" Ferdosiego stał się eposem narodowym
Irańczyków, przez co z pokolenia na pokolenie przekazywano świadomość o historii
Persji przed najazdem arabskim.
Należy jednakże podkreślić, że Persowie również przyczynili się do wzbogacenia
cywilizacji islamskiej. W początkowym okresie Arabowie byli bezradni bez
pisarzy, urzędników i doradców pochodzenia irańskiego. Odegrali także dużą rolę
w rozwoju "islamskiej" architektury, albowiem meczety i pałace – tak
charakterystyczne dla Iranu, Afganistanu czy też Uzbekistanu (np. słynne meczety
w Ishafanie lub Samarkandzie) – budowane były na podstawie sassanidzkich wzorów
architektonicznych. Różnią się one wyraźnie od architektury arabskiej.
W wyniku upadku olbrzymiego kalifatu arabskiego na terenach byłego imperium
perskiego doszły do władzy rdzenne dynastie irańskie. Te ostatecznie stały się
jednak w XI w. ofiarą najazdu ze strony nowo nawróconych na islam koczowniczych
Turków seldżuckich. Od tej pory zaczyna się też osadnictwo ludów turańskich na
dawniej etnicznie irańskich terenach dzisiejszego Azerbejdżanu, Uzbekistanu i
Turkmenistanu. Największą, siejącą spustoszenie i śmierć tragedią okazał się
jednak najazd Mongołów w XIII wieku. Pociągnęła ona za sobą olbrzymie i
długotrwałe straty demograficzne, kulturowe i ekonomiczne.

Na celowniku imperiów
Potomków wielkich chanów obaliła dopiero dynastia Safawidów, najprawdopodobniej
pochodzenia kurdyjskiego, na początku XVI wieku. Safawidzi zjednoczyli Persję i
stworzyli potężne imperium. Stali się również ważnymi sojusznikami
chrześcijańskich państw europejskich, w tym Rzeczypospolitej, w wojnach z ich
tureckimi rywalami. To Safawidzi postanowili również, że oficjalną religią
Persji zostanie szyicki odłam islamu.
Imperium odtworzone przez Safawidów zaczęło tracić swą mocarstwową rolę w XIX
wieku. Chociaż Persja uniknęła skolonizowania, stała się polem rywalizacji
wpływów brytyjskich i rosyjskich. Osłabienie państwa wygenerowało prądy
reformatorskie wśród perskich elit, które dążyły do modernizacji i wzmocnienia
zagrożonego wasalizacją Iranu. Niektórzy przedstawiciele irańskich elit
doszukiwali się źródła osłabienia Persji w islamie, który uznali za religię
sprzyjającą skostnieniu i zacofaniu. Stąd też geneza nurtu "świeckiego" (czyt.
antymuzułmańskiego) nacjonalizmu w Iranie. Ów kierunek awansował do rangi
polityki oficjalnej po dojściu do władzy w 1925 r. Rezy Szacha, który
zapoczątkował dynastię Pahlawich (1925-1979).
Reza Szach rozpoczął modernizację i sekularyzację kraju, czerpiąc niewątpliwą
inspirację z polityki Atatźrka w sąsiedniej Turcji. Wszczęto budowę kolei,
infrastruktury i uniwersytetów oraz "dehedżabizację" kobiet. Rządy dynastii
Pahlawich nacechowane były sporym dystansem i niechęcią wobec islamu i szyickich
kleryków. Odwoływano się natomiast do dziedzictwa i symboliki przedislamskiego
imperium perskiego. Na arenie międzynarodowej zarzucano Pahlawim zbytnią
uległość wobec Brytyjczyków, a szczególnie wobec brytyjskiego giganta naftowego
Anglo-Persian Oil Company. Jednocześnie Iran uniknął sowietyzacji z północy, a
Reza Szach usiłował zneutralizować wpływy brytyjskie, poszukując bliższych
kontaktów z Niemcami. W związku z tym podczas II wojny światowej kraj stał się
ofiarą brytyjsko-sowieckiej okupacji, która dobiegła końca po zakończeniu
działań wojennych. W wyniku amerykańskiej presji oddziały sowieckie zostały
zmuszone do opuszczenia północnego Iranu w 1946 r., dzięki czemu kraj uniknął
losu podzielonej Korei. W 1953 r., w reakcji na nacjonalizację irańskich złóż
ropy przez nacjonalistycznego premiera Mohammeda Mossadegha – posunięciu
wymierzonemu we wpływy brytyjskie – amerykańska CIA przeprowadziła osławiony
pucz obalający tegoż przywódcę. Chociaż okupacja lat wojennych oraz pucz 1953 r.
zraniły dumę narodową Irańczyków, to jednak nie one przyczyniły się w sposób
decydujący do obalenia następcy i syna Rezy Szacha, Mohammeda Rezy.
Drugi i ostatni szach z dynastii Pahlawich dbał o rozwój Iranu i był wiernym
sojusznikiem Zachodu. Kraj ten był wówczas mocnym bastionem zarówno przeciwko
komunistom, jak i islamistom, stąd też rządy Mohammeda Rezy zyskały sobie
fanatyczną nienawiść obydwu radykalnych, rewolucyjnych nurtów. Ostatni monarcha
był jednak zwolennikiem silnych rządów (tzw. achamenidzka koncepcja władzy), co
szachowało zapędy ruchów skrajnych, zyskując mu jednak opinię "dyktatora" lub
nawet "tyrana." O tym, że tego rodzaju oskarżenia były przesadzone, świadczy
chociażby rewolucja 1979 r., która zawdzięcza swój sukces m.in. faktowi, iż nie
wydano przecież rozkazu brutalnego zgniecenia protestów i zamieszek. Policja
otrzymała rozkazy stłumienia rozruchów, jednakże bez rozlewu krwi. Obecny,
islamistyczny reżim nie ma już tych hamulców.

Pod jarzmem islamistów
Warto również zapamiętać, że rewolucja skierowana przeciwko Szachowi nie była
rewolucją stricte islamską, ale ogólnokrajowym ruchem protestu złożonym z wielu
nurtów, w tym islamistów i komunistów oraz liberałów i nacjonalistów. Islamiści
uzyskali wydatną pomoc od komunistów, a jako bezwzględni radykałowie po prostu
opanowali i podporządkowali sobie rewolucję. Jednakże wypieranie "umiarkowanych"
przez radykałów w dziejach przewrotów rewolucyjnych nie stanowi żadnego novum.
Islamistyczny reżim wprowadzony przez ajatollaha Chomeiniego stanowił antytezę
dynastii Pahlawich pod wieloma kluczowymi względami, w tym m.in. w podejściu do
polityki historycznej. Persję przedislamską, którą Chomeini nazwał wręcz
"tyranią", zaczęto traktować negatywnie, podczas gdy do najazdu arabskiego
podchodzono pozytywnie. Nic w tym jednak dziwnego, albowiem ideologię islamizmu
– którą można opisać jako muzułmańską wersję "teologii wyzwolenia" – cechuje
wiele podobieństw do komunizmu. Wszak Ali Szariati, uznawany za głównego
ideologa rewolucji islamskiej w Iranie, poszukiwał syntezy islamu i marksizmu,
do którego zresztą odnosił się pozytywnie, nazywając Mahometa "pierwszym
socjalistą". Swoiście pojmowany interes islamu góruje absolutnie nad wszelkimi
innymi czynnikami, w tym nad interesem narodowym. Co więcej, islamiści
zazdrośnie zwalczają idee narodowe, uważając je za rywalki w walce o serca i
dusze wyznawców. Sam Iran traktują przede wszystkim instrumentalnie – jako bazę
i odskocznię dla eksportu rewolucji islamskiej.
Sam Chomeini ujął to krótko i zwięźle: "My nie czcimy Iranu, my czcimy Allaha.
Bowiem patriotyzm jest po prostu inną nazwą pogaństwa. A ja twierdzę – niech ta
ziemia spłonie. Niechaj pójdzie z dymem, byle tylko islam zatriumfował w
pozostałych częściach świata".
Myślenie kategoriami narodowymi lub patriotycznymi jest dla obecnego reżimu
obce, co powoduje, że dosyć liczne zastępy Irańczyków nie uznają republiki
islamskiej jako prawdziwego irańskiego rządu, a nacjonaliści nazywają ją wprost
"drugim najazdem arabskim". Stąd też, tak jak w przypadku krajów
komunistycznych, tak istotne jest uważne oddzielenie reżimu od ludności przezeń
uciskanej i okupowanej.
Kolejną wspólną cechą komunizmu i islamizmu jest stosowanie terroru. Protesty i
demonstracje, które przelewały się przez Iran w ostatnich latach, demonstrują,
że reżim nie cieszy się zbytnią popularnością. Fakt, iż utrzymuje się on u
władzy, tłumaczy raczej pełna gotowość do brutalnego represjonowania
jakichkolwiek oznak oporu społecznego. Islamistyczna bezpieka więzi młodych
przedstawicieli podziemia w celu zatomizowania ruchu oporu, podczas gdy
osławiony Basij (odpowiednik PRL-owskiego ORMO) krwawo tłumi protesty uliczne.
Niekiedy Basijis są arabskimi najemnikami z libańskiego Hezbollahu (stworzonego
przez Teheran) lub afgańskimi sierotami wychowywanymi przez reżim na janczarów.
Agresywność charakteryzuje zresztą ten system zarówno wewnątrz, jak i na
zewnątrz granic Iranu.
Zasada przyświecająca polityce zagranicznej islamskich rewolucjonistów z
Teheranu jest prosta. Wyraził ją krótko i zwięźle ajatollah Ahmad Dżannati:
"Dziś ludzkość ma jednego wspólnego wroga, a tym wrogiem jest amerykański Wielki
Szatan. Ktokolwiek walczy z Wielkim Szatanem z jakiegokolwiek powodu, jest po
naszej stronie, a kto tego nie czyni, jest po stronie przeciwnej". Stąd też
Irańska Republika Islamska chętnie współpracuje z takimi reżimami, jak
postsowiecka Rosja, czerwone Chiny, komunistyczna Kuba i Korea Północna oraz
socjalistyczna Wenezuela Hugo Chaveza, oferując również hojne wsparcie finansowe
i logistyczne przeróżnym organizacjom terrorystycznym – nie tylko
islamistycznym.
Korea Północna – jedyny zagraniczny kraj, który kiedykolwiek odwiedził obecny
najwyższy przywódca Islamskiej Republiki Iranu ajatollah Ali Chamenei – stała
się inspiracją dla irańskiego programu atomowego. Reżim z Teheranu uznał, iż
jedynie posiadanie bomby atomowej pozwala komunistom koreańskim pozostać u
władzy.

Oś Moskwa – Teheran
W rozwijaniu irańskiego programu atomowego kluczową rolę odegrały Chiny oraz
przede wszystkim Rosja. To właśnie Rosjanie zbudowali reaktor jądrowy w Buszer
nad Zatoką Perską i dostarczali temu ośrodkowi paliwo. Wszak Iran odgrywa
istotną rolę w globalnej strategii postsowieckiej Rosji jako nieformalny
sojusznik. Wspieranie islamistów z Teheranu pozwala Moskwie prowadzić działania
zaczepne przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom przy pomocy
"pośrednika" (ang. proxy war). Równocześnie, w celu wywalczenia jak największej
ilości koncesji i ustępstw, Kreml oferuje swą "współpracę" w hamowaniu
nuklearnych zapędów Chameiniego i Ahmadineżada. Tak więc nawet jeżeli republika
islamska nie jest satelitą Federacji Rosyjskiej, stanowi ona jednak (tak jak
Korea Północna) groźny element w agresywnej polityce putinowskiego Kremla.
W związku z powyższym Iran wyzwolony spod jarzma obecnego reżimu przyniósłby
korzyści nie tylko dla samego narodu irańskiego, ale także dla USA, jak również
dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, usiłujących odeprzeć zakusy
postsowieckiej Rosji. W ramach dywersyfikacji źródeł energii, mającej stanowić
obronę przed kremlowskim szantażem gazowo-naftowym, można by rozważyć nawet
możliwość wykorzystania olbrzymich irańskich pokładów ropy i gazu. Stąd też
dalszy rozwój sytuacji politycznej w Iranie nie powinien być nam obojętny.

 

Paweł Piotr Styrna
 


Autor jest historykiem. Obecnie studiuje stosunki międzynarodowe w
waszyngtońskim Institute of World Politics. Jest analitykiem Selous Foundation
for Public Policy Research.

drukuj