Kto kupił SPEC
Dalkia Polska, spółka-córka francuskiej firmy działającej na rynku
ciepłowniczym, podpisała umowę na zakup 85 proc. akcji Stołecznego
Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (SPEC) za 1,44 mld złotych. Pozostałe 15
proc. akcji otrzymają pracownicy. Dalkia ma w ciągu siedmiu lat zainwestować w
SPEC 1 mld złotych. Udziałowcami Dalkia Polska są: IFM – fundusz inwestycyjny o
globalnym zasięgu zarządzający aktywami o wartości ponad 30 mld dolarów z
siedzibą w Melbourne w Australii, który objął 40 proc. udziałów, i Dalkia –
francuska firma działająca na rynku ciepłowniczym występująca tutaj jako
inwestor branżowy obejmująca 60 proc. udziałów.
Dalkia ma dwóch udziałowców. Pierwszy z nich to Électricité de France (EDF),
francuska firma państwowa zajmująca się dostawą energii elektrycznej. Na rynku
francuskim praktycznie monopolista. EDF ma w Dalkii 34 proc. udziałów. Drugi to
Veolia Environnement, francuska firma działająca w sektorach wodno-ściekowym,
energetycznym, gospodarki odpadami i transportu. Veolia Environnement jest
notowana na giełdzie i ma dość rozproszony akcjonariat. Jej udziałowcami są
głównie firmy francuskie, zarówno państwowe, takie jak EDF czy France Telecom,
jak i prywatne Michelin, Danone czy Accor. Można zatem powiedzieć, że udział
państwa francuskiego w SPEC jest dość istotny.
Sprzedaż SPEC wywołała falę dyskusji i podzieliła mieszkańców Warszawy na
zwolenników i przeciwników tej transakcji.
Kontekst biznesowy
SPEC jest monopolistą naturalnym. Raz przyłączony klient jest w zasadzie skazany
na dostawcę ciepła praktycznie na zawsze. Oczywiście jeśli SPEC przeholuje z
ceną, to część klientów może przerzucić się na inne źródła ogrzewania, np. gaz
ziemny. Wymaga to jednak niemałych nakładów, a w wielu przypadkach jest
niemożliwe, gdyż znaczna liczba budynków, szczególnie powstałych w ostatnich
latach, nie ma przyłącza gazowego. W gospodarce rynkowej do nadmiernego wzrostu
cen nie dopuszcza istnienie konkurencji. W przypadku dostawy ciepła ten
mechanizm nie działa. Podłączenie do mieszkania drugiej rury przez konkurencyjną
firmę ciepłowniczą jest bezsensem ekonomicznym. Można zatem powiedzieć, że SPEC
ma duży margines na podnoszenie ceny za dostarczoną energię bez obawy, że klient
zrezygnuje z jego usług, niezależnie od tego, kto jest jego właścicielem. Czym
zatem różni się monopolista komunalny lub państwowy od monopolisty prywatnego? Z
reguły monopolista prywatny ma niższe koszty, ale niekoniecznie niższe ceny.
Zainkasowanie przez miasto ponad 1,44 mld zł i zobowiązanie kupującego do
zainwestowania w SPEC 1 mld zł brzmi dość atrakcyjnie. Rodzi to wyobrażenie, że
oto przybywa bogaty inwestor, który wyda miliardy złotych, żeby poprawić komfort
życia mieszkańców Warszawy. Otóż nie. Inwestor kupuje przedsiębiorstwo, żeby na
nim zarobić. Dyrektor wykonawczy grupy IFM Frederic Michel-Verdier stwierdził,
że zakup dotyczy aktywów o względnie dużej wielkości, dającego inwestorom
odpowiednią stopę zwrotu. Należy więc się spodziewać, że zarówno za zakup SPEC,
jak i za obiecane inwestycje zapłacą odbiorcy ciepła, bo najprawdopodobniej
obiecane inwestycje będą finansowane ze środków wypracowanych przez spółkę. Nie
oznacza to jednak, że ceny poszybują gwałtownie w górę.
Otoczenie regulacyjne
W Polsce ceny energii cieplnej są regulowane. Przedsiębiorstwo energetyczne co
roku opracowuje taryfę za ciepło, która uwzględnia: pokrycie planowanych na
nadchodzący sezon grzewczy kosztów nakładów inwestycyjnych oraz zwrot z
zainwestowanego kapitału. Taryfa podlega zatwierdzeniu przez Urząd Regulacji
Energetyki. Dostawcy ciepła, składając wniosek taryfowy, zawsze próbują ograć
URE, deklarując takie koszty, aby uzyskać jak najwyższą taryfę, mając
świadomość, że URE nie ma narzędzi, aby precyzyjnie zweryfikować przedstawione
dane. Ostateczna decyzja należy jednak do URE, który wykorzystując swoją
pozycję, wymusza na wnioskodawcach obniżenie zaproponowanych cen we wniosku
taryfowym.
Gdy właścicielem przedsiębiorstwa energetycznego jest miasto lub gmina, istnieje
jeszcze jeden, mniej formalny mechanizm regulacyjny. Decyzję o składzie zarządu
firmy energetycznej podejmują władze samorządowe, a te z kolei są wybierane
przez lokalną społeczność, czyli odbiorców ciepła. Taki łańcuch wzajemnych
zależności powstrzymuje dostawcę energii przed zbyt wygórowanymi taryfami. W
przypadku prywatnego lub zagranicznego właściciela ciepłowni jedyną instancją
mogącą zapobiec zbyt wygórowanym taryfom jest URE. W takiej sytuacji dostawca
energii może zaostrzyć metody "walki" o taryfę ze skierowaniem sprawy do sądu
włącznie. Sądy mają mniejsze pojęcie o dość skomplikowanej materii kwalifikacji
kosztów niż spierające się strony, więc siła przetargowa dostawcy energii
rośnie.
Jak to robią inni
W Niemczech przedsiębiorstwa ciepłownicze są z reguły własnością poszczególnych
landów albo miast. Francuskich odbiorców energii obsługują francuskie firmy o
kapitale państwowo-prywatnym. W ogóle na świecie jest mało przypadków, że oddaje
się naturalnego monopolistę w obce ręce. Przeciwnie. Monopoliści
infrastrukturalni są szczególnie chronieni przez państwo. Przykładem może być
nasze rodzime PSE Operator SA (przesył energii elektrycznej) czy OGP GAZ-SYSTEM
SA (przesył gazu). Firmy te są monopolistami naturalnymi i prawnymi, a
wyłączność na przesył energii elektrycznej i gazu została nadana im przez
państwo. Dlaczego zatem krajowi monopoliści są chronieni przed sprzedażą, a
lokalni nie? Należy także pamiętać, że sprzedając SPEC, miasto inkasuje
jednorazową zapłatę, ale pozbywa się źródła dochodów na zawsze. Od tej pory
dywidenda będzie płynęła za granicę. Często pada argument, że sprzedaż ciepłowni
inwestorowi strategicznemu jest jedynym ratunkiem dla firmy, której nie stać na
inwestycje. Monopolistyczna pozycja oraz prawo energetyczne pozwalające na
przerzucenie koszów działalności i inwestycji na odbiorcę sprawiają, że dostawca
energii w zasadzie nie może zbankrutować. Mając pewność wpływów za dostawę
ciepła na długie lata, można bez problemów uzyskać kredyt.
Trudno też zakładać, że Francuzi posiadają jakąś tajemną wiedzę z zakresu
zarządzania sieciami ciepłowniczymi i lepiej sobie poradzą w tym zakresie niż
nasi rodzimi menedżerowie. Polacy to bardzo zdolny Naród.
